Ostatni lot admirała Yamamoto, aut. W. Pajdosz, W. M. Wachniewski

Przypuszczam, że gdyby zapytano dowolną osobą mającą jakiekolwiek pojęcie o II wojnie światowej na Pacyfiku o najgroźniejszego, najbardziej charyzmatycznego dowódcę japońskiego tego okresu dziejów najczęściej padałoby jedno nazwisko: Yamamoto. Ojciec japońskiego lotnictwa morskiego, błyskotliwy strateg cieszący się wielkim poważaniem wśród podwładnych i uwielbieniem wśród prostych ludzi urodził się 04.04.1884 roku w ubogiej rodzinie. Jako jeden z prymusów ukończył Akademię Cesarskiej Marynarki Wojennej Etajima i wziął udział w słynnej bitwie pod Cuszimą, gdzie został ranny tracąc dwa palce lewej ręki. Potem pełnił różne funkcje, jednak na największą uwagę zwracają te, które wiążą się ze studiowaniem strategii flot państw zachodnich. Yamamoto był niezwykle skrupulatnym, pracowitym i dokładnym człowiekiem. Wymagał od podwładnych, ale nie więcej niż od siebie. Pamiętna jest sytuacja, gdy został szefem bazy lotnictwa morskiego w Kasumigaura. Wtedy on, marynarz w stopniu komandora, chcąc zyskać szacunek lotników, sam zaczął od nauki pilotażu. Starając się podwyższyć swoje umiejętności i wiedzę brał często udział w szkoleniach m. in. w Australii i USA. Mając wiele zdrowego rozsądku zdawał sobie także sprawę, że podstawą funkcjonowania każdej floty jest zaopatrzenie. Była to zawsze pięta achillesowa floty Japonii, kraju ubogiego w surowce. Dlatego też do głównych obiektów zainteresowania przyszłego admirała należały sprawy związane z przemysłem petrochemicznym. Pełnił tez niezwykle ważne funkcje ... w ambasadzie japońskiej w Stanach Zjednoczonych. Brał udział w konferencjach w sprawie ograniczenia tonażu flot. Ogólnie, sympatyzował z Amerykanami, lubił ten kraj i przejął przynajmniej jeden element życia z USA: pokera. Admirał, z natury hazardzista, stał się namiętnym graczem w karty.

Prowadząc jednak normalne życie zawodowe wysokiego oficera floty był wielkim zwolennikiem lotnictwa morskiego. Podobno w 1915 roku, kiedy zapytano go, jaki okręt będzie najważniejszą jednostką flot przyszłości, odpowiedział: lotniskowiec. Pamiętajmy, że był to okres, w którym na morzach królowały pancerniki, natomiast lotnictwo morskie raczkowało. Świadczy to o bardzo dużej przenikliwości Yamamoty. Jego poglądy zyskiwały mu w ojczyźnie zarówno rzesze zwolenników, jak i przeciwników, niemniej, w znacznej mierze dzięki jego postawie, Japonia w chwili rozpoczęcia wojny miała aż 9 lotniskowców.

Yamamoto sprzeciwiał się wojnie uważając Stany Zjednoczone za zbyt silnego przeciwnika. Jednak, kiedy doszedł do wniosku, że wojna jest nieunikniona, że nie jest w stanie się jej przeciwstawić, stwierdził, że jeżeli już musi być, należy ją wygrać. Stąd jego projekt ataku na Pearl Harbor, przygotowany w raz z admirałami Fukudome, Ohnishim oraz komandorem Gendą. Po zniszczeniu wielu okrętów amerykańskich w pierwszym ataku jako jeden z nielicznych nie wpadł w zachwyt, ale dalej wyrażał sceptycyzm. Potem przyszedł szereg zwycięstw i wielka klęska pod Midway. Wreszcie nadszedł dzień 18 kwietnia 1943 roku, w którym podczas wizyty oddziałów na południowym Pacyfiku admirała spotkał żołnierski los w postaci klucza myśliwców P-38 Lighting. Jego życie oraz wojskową i polityczną karierę przedstawiają twórcy omawianej książki w pierwszym, stosunkowo krótkim rozdziale.

Drugi rozdział jest poświęcony tajnemu frontowi szyfrów. Bowiem fakt, ze admirał Yamamoto został zestrzelony nie był przypadkiem. Władze wojskowe Stanów Zjednoczonych doskonale wiedziały, ze będzie tam, gdzie właśnie spotkały go myśliwce, a to wszystko dzięki wspaniałej pracy zespołu mężczyzn i kobiet zajmujących się łamaniem japońskich tajnych kodów. Amerykanie dzięki ich wysiłkom wygrali wcześniej bitwę pod Midway, teraz zaś mieli dostać dowódcę cesarskiej Połączonej Floty. Jednakże sama deszyfracja to jedno, a podjęci decyzji o próbie zestrzelenia, to drugie. Tutaj pojawia się jedna z tajemnic owego pamiętnego lotu. Autorzy starają się przedstawić, jak naprawdę mogła wyglądać ścieżka decyzyjna po stronie amerykańskiej. Pisarze i historycy wojenni przedstawiają ją bardzo różnie. Jeżeli sięgniemy na przykład po chyba najwybitniejsze opracowanie dostępne w Polsce, myślę tutaj o "Burzy na Pacyfikiem" Jerzego Flisowskiego, to przedstawiona tam ścieżka decyzyjna jest zaprezentowana zupełnie inaczej. Pajdosz i Wachniewski, owszem, przytaczają pozycje, na podstawie (prawdopodobnie) których Jerzy Flisowski opisał proces wydania rozkazu zestrzelenia, ale dokumenty tam zawarte odrzucają, jako niewiarygodne. Dlaczego i jaka według nich była ścieżka decyzyjna, odpowiedzi proszę szukać w omawianej książce.

Równie niepewną sprawą jest to, kto był faktycznym egzekutorem, który dokonał zestrzału bombowca Betty, w którym leciał Yamamoto. Pamiętajmy, że fotokamer w owym czasie nie instalowano w samolotach. Nie prowadzono również konfrontacji i analiz bezpośrednio po lotach. Tymczasem piloci, którzy wrócili z misji (na 18 samolotów jeden, prowadzony przez por. Hine'a zaginął), przedstawiali fakty dosyć rozbieżnie. Wynikało to zarówno z faktu, że żaden z nich nie widział całej walki, ale też, prawdopodobnie z chęci zyskania sławy przez jednego z uczestników walki. Przez wiele lat uważano, że dokonał strącenia Yamamoty kapitan Lanphier Flisowski idzie za tą wersją, niemniej fakty wskazane przez twórców omawianej książki zdecydowanie wskazują na inną drogę rozwoju całej sytuacji. Oparli się oni przy tym nie tylko na dokumentach, analizach, śledztwach, czy wspomnieniach uczestników owego rajdu myśliwców po stronie Stanów. Wykorzystali także wspomnienia Yanagiyi Kenji'ego, jedynego pilota z klucza samolotów myśliwskich Zero osłaniających dwa bombowce, z których jeden Yamamotę. Wreszcie sięgnęli po dziennik admirała Ugaki podróżującego drugim samolotem Betty. Wskazują one na inny zupełnie rozwój wydarzeń, pokazujący skrzydłowego kapitana Lanphiera, por. Barbera, jako zwycięzcę nad wiozącym admirała bombowcu. Nawiasem mówiąc ów spór o to, kto był prawdziwym sprawcą zestrzelenia przetrwał wojnę i sięgnął okresu lat 80-tych ubiegłego wieku. Autorzy poświęcili mu wiele uwagi i według mnie opis owych utarczek jest nie mniej zajmujący niż sama akcja. Jednakże w całej tej historii jest jeszcze jedna niewiadoma: otóż, tak naprawdę nie wiadomo, czy Yamamoto nie przeżył przypadkiem lądowania płonącej Betty w dżungli. Wskazuje na to kilka faktów opisanych w książce, a z których może wynikać, że śmierci swojego dowódcy winni są sami Japończycy, którzy nie udzielili rannemu admirałowi na czas pomocy. Ba, ponoć w ogóle akcja ratunkowa dowództwa japońskiego w Rabaulu była bardzo niezdecydowana i opóźniona. Przypuszczalnie więc, rodacy Yamamoty mieli wkład w jego odejściu.

Twórcy książki z dużą zręcznością rozjaśniają mgły tajemnicy otaczające sprawę ostatniego lotu dowódcy cesarskiej floty. Pochwalić należy także to, że nie próbują wykazywać, że ich zdanie jest jedynie słuszne, tylko przedstawiają wiele różnych hipotez, chociaż mają swoje, dobrze umotywowane, preferencje. Książka jest napisana dosyć surowym, ale jasnym językiem. Trzyma tempo i nie nudzi, a przedstawione w niej fakty naprawdę mogą zaciekawić hobbystę zajmującego się wojną na Pacyfiku.

W. Pajdosz, W. M. Wachniewski
AJ-Press 2002

Autor: Kelly
Data dodania artykułu: 21.10.2005
Data modyfikacji artykułu: 01.10.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij