Jak stary mężczyzna pozbył się swojej przypadłości

Dawno, dawno temu żył sobie bardzo wesoły i zawsze uśmiechnięty mężczyzna, który miał wielki bąbel na swoim policzku. Był drwalem i z każdym razem, gdy rąbał drewno jego bąbel na policzku podskakiwał w górę i w dół. Większość ludzi prawdopodobnie doprowadzałoby to do szaleństwa, ale ten mężczyzna był tak zadowolony, że nie zwracał na to najmniejszej uwagi.
Trach! Trach! Hop, hop. Trach! Trach! Hop, hop.

Jak to się czasami zdarza, w tej samej wiosce żył inny mężczyzna z takim samym bąblem na policzku. Jednak ten mężczyzna nie był takim wesołym i beztroskim człowiekiem. W rzeczywistości był zrzędliwy i irytujący, a jego przypadłość bardzo mu przeszkadzała. Zawsze był w złym humorze i potrafił być wściekły z najdrobniejszej błahostki. Jedyną rzeczą, która poprawiała mu samopoczucie był fakt, że była inna osoba, która miała taki sam bąbel jak on.

Pewnego dnia beztroski mężczyzna wybrał się w góry, aby ścinać drzewa. Gdy rąbał drewno, jego bąbel podskakiwał i podskakiwał. Nagle zaczęło mżyć, aż w końcu rozpętała sie wielka ulewa. Mężczyzna znalazł osłonę w spróchniałym pniu jednego z wielkich drzew. Usiadł w środku, aby przeczekać ulewę, nie minęło jednak wiele czasu gdy usnął. Wczesnym wieczorem przestało padać, ale mężczyzna, nieświadomy tego faktu, ciągle drzemał w swojej kryjówce. Wkrótce nastała noc i wzeszedł księżyc. Mężczyzna jednak dalej chrapał i spał sobie smacznie. Chrrr...Phii...Chrrr...Phii!

Gdy w końcu się obudził było już po północy, a on usłyszał dochodzące z nieopodal dźwięki muzyki. Beztroski mężczyzna kochał muzykę. Podążał za dźwiękiem, aż dotarł do niewielkiej polany pośród gęstwiny drzew i krzewów. Zgadnijcie co tam zobaczył!

Grupa demonów tańczyła w kółko i śpiewała. Czika- bum, Czika- bum, Czika- bum, bum, bum.
Czerwone demony, niebieskie demony, wielkie demony, małe demony, wszystkie razem śmiały się, tańczyły, śpiewały i piły. Beztroski mężczyzna wiedział wystarczająco dużo o demonach, aby się ich bać. Jednakże wyglądało na to, że potwory tak wspaniale się bawią. Gdy tak patrzył z ukrycia nie mógł powstrzymać kołysania w rytm muzyki.

Mężczyzna bardzo kochał słuchać muzyki, jednak najbardziej na świecie kochał tańczyć w rytm muzyki. Zanim się zorientował, zapomniał jak straszliwe są te potwory i dołączył do nich tańcząc i śpiewając razem z nimi. "Hej, la-la! Ooo, la-la! Ha-cha-cha!"

Niesiony przez muzykę mężczyzna tańczył pośrodku koła uformowanego przez demony. Potwory nie mogły uwierzyć własnym oczom.

"Wrrr... A to co? Wygląda jak człowiek. Ależ z niego wspaniały tancerzzz..."

Wkrótce wszystkie demony podążały za ruchami mężczyzny. Po jakimś czasie najważniejszy demon wziął go za rękę i razem tańczyli w przód i w tył, jak flety grały głośniej a bębny bębniły szybciej.

"Tańcz, człowieku, tańcz! Szybciej!"
Cóż za przyjęcie! Tańczyli i śpiewali przez całą noc. Nikt nie zauważył jak niebo na wschodzie zaczynało jaśnieć.
Nagle: Kuuu-kuu-ryyy-kuuu....!!!

Jeden z demonów obrócił głowę "Oh, to przecież pierwszy kur już pieje." Oczywiście demony musiały powrócić do swoich kryjówek przed świtem. Jednak najważniejszy demon i mężczyzna nie przestawali tańczyć, nawet wtedy gdy zabrzmiało drugie pianie koguta.
Dopiero gdy jeden z demonów złapał go za ramię i powiedział "Lepiej już chodźmy." najważniejszy demon w końcu się zatrzymał. Jednak nadal nie puszczał ręki mężczyzny.

"Człowieku"- zawarczał "jesteś wspaniałym tancerzem. Wrrr... Chcę żebyś przyszedł też dzisiejszej nocy."
Teraz kiedy zabawa się skończyła mężczyzna powrócił do zmysłów. Zorientował się, po raz pierwszy, że był otoczony przez demony, zaczął się trząść i dygotać w śmiertelnym strachu.

"Co się stało?"- zapytał najważniejszy demon. "Boisz się? Wrrr... W takim razie zabiorę ten bąbel z Twojego policzka..." Złapał za bąbel na policzku mężczyzny i pociągnął go. Pach.

"Oddam Ci to jak przyjdziesz dziś wieczorem. Chcę mieć pewność, że wrócisz. Wrr..." Demon zamachał przed mężczyzną jego dawną własnością. Teraz wyglądało to jak duży, miękki ziemniak.

Mężczyzna stał osłupiały. Potarł swój policzek- był płaski i gładki. Bąbel zniknął i nie została nawet najmniejsza blizna.

Chichocząc pod nosem, beztroski mężczyzna udał się z powrotem do wioski. Opowiedział wszystkim swoją historię, jak pozbył się swojego bąbla. Kiedy stetryczały mężczyzna o tym usłyszał, możecie sobie tylko wyobrazić jak był wściekły.

"Co? Demony zabrały Twój bąbel? Ty stary szczęściarzu!"Zrzędliwy mężczyzna nie mógł wytrzymać, ze teraz on był jedyną osobą w całej wiosce posiadającą bąbel na policzku. "Zatem"- pomyślał "Pójdę poszukać tych demonów i nakłonić je, żeby również zabrały mój bąbel."

Tej nocy wyszedł wysoko w góry. Po długiej wędrówce w końcu usłyszał dźwięki muzyki. Doszedł do polany i ukrył się z zaroślach. Ujrzał przerażające stworzenia, które ekstatycznie tańczyły w kółko. Ich głośne warknięcia i ciężkie stąpanie napełniły trwogą serce zrzędliwego mężczyzny. Jednak musiał go przezwyciężyć jeśli chciał pozbyć się swojej kłopotliwej przypadłości. Zacisnął zęby i wyszedł z ukrycia.

"Wrr! Nareszcie jest!"- zawołały demony. Jak widzicie wszyscy ludzie wyglądają tak samo dla demonów i wszystkie myślały, że to ten sam mężczyzna, z którym tańczyły poprzedniej nocy.
"Chodź człowieku! Tańcz!"
Cóż ten mężczyzna nie tylko nie umiał tańczyć, był tak przerażony, że z wielkim trudem mógł się poruszyć. Oblał się zimnym potem, ale zaczął niezgrabnie się poruszać i śpiewać przeraźliwie fałszując.
"Raz, dwa, trzy, cztery. Może być? Raz, dwa, trzy."
Wszystkie demony przestały tańczyć i patrzyły z największym zdziwieniem na mężczyznę. Muzyka przestała grać.
"Raz, dwa, trz..."

"Wystarczy człowieku."- zatrzymał go najważniejszy demon, ze wściekłym wyrazem paszczy. "Idź do domu!"

Wystraszony śmiertelnie nie zapomniał jednak po co przyszedł na tą polanę. "P-Panie Demonie"- wymamrotał "widzisz ten bąbel na moim policzku? Więc..."

"Co tam mamroczesz? Wrr... Zobacz jak popsułeś nasze przyjęcie tym swoim żałosnym tańcem! Masz, zabieraj ze sobą ten bąbel i znikaj stąd. Już Cię tu nie ma!"
Plack!

Teraz zrzędliwy mężczyzna miał dwa bąble, po jednym na każdym policzku. "Czekaj!"- zawołał. "Pomyliłeś się!"

"Cicho bądź! Wrr... Chodźcie wszyscy. Idziemy do domu!"

Demony zniknęły w lesie zostawiając mężczyznę samego płaczącego, tak, że łzy spływały mu strumieniami po policzkach. Teraz miał także bąbel beztroskiego mężczyzny i nie ważne jak mocno by ciągnął nie był w stanie się ich pozbyć.

Autor: Katarzyna Kwiatkowska
Data dodania artykułu: 17.02.2007
Data modyfikacji artykułu: 24.02.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij