Japonia odpadła z mistrzostw świata w Niemczech

24.06.2006 00:00 Michał Wojtas

Niestety, w czwartkowym spotkaniu piłkarzy trenera Zico z Brazylią nie było cudu. Z grupy F mistrzostw świata do 1/8 finały weszli właśnie Brazylijczycy oraz Australijczycy, którzy zremisowali z Chorwacją. Japończycy na pewno nie są w najlepszych humorach i wracają do domu. Mimo to można powiedzieć, że nie odstawali do swoich grupowych rywali, a zabrakło im przede wszystkim wytrwałości i konsekwencji taktycznej.

Japonia - Brazylia 1:4 (1:1)
Bramki: Tamada (34 min.) - Ronaldo dwie (45 min., 81 min.), Juninho Pernambucano (53 min.), Gilberto (59 min.).

Skład Japonii: Yoshikatsu Kawaguchi - Akira Kaji, Yuji Nakazawa, Keisuke Tsuboi, Alessandro Santos - Hidetoshi Nakata, Junichi Inamoto, Shunsuke Nakamura, Mitsuo Ogasawara (56 min. - Koji Nakata) - Keiji Tamada, Seiichiro Maki (60 min. - Naohiro Takahara, 66 min. - Masashi Oguro).

W ostatnim spotkaniu grupowym po pierwszej połowie zanosiło się na sensację. Zico w pierwszym składzie wystawił dwóch nowych napastników i pokazali się oni z bardzo dobrej strony, szczególnie Tamada Keiji z Nagoya Grampus Eight, który w 34. minucie po pięknej akcji Aleksa Santosa zdobył gola dla Japonii. Przez kolejne 15 minut Brazylijczycy przeważali - jak w całym spotkaniu - ale nie udawało im się zdobyć bramki wobec dobrej postawy japońskiej obrony i bramkarza Kawaguchiego Yohikatsu. Bardzo dobrze grał Ogasawara Mitsuo, dla którego był to pierwszy mecz na mundialu, w którym grał od 1. minuty. Dopiero w doliczonym czasie gola strzelił Ronaldo.

Po przerwie przewaga Brazylii stała się jeszcze wyraźniejsza i wkkrótce przyniosła kolejne bramki. Zdobyli je: Juninho i Gilberto, a ostatnią - Ronaldo, który w ten sposób stał się drugim w historii piłkarzem, który zdogył 14 bramek w finałach mistrzostw świata i dołączył do Gerda Muellera. Japończycy cały czas starali się atakować, ale bramki już nie zdobyli. Wyjątkowego pecha miał Takahara Naohiro, który wszedł na boisko jako rezerwowy w 62. minucie i już po czterech opuścił je na noszach po kontuzji. Japończycy zakończyli rywalizację w grupie na ostatnim mejscu z jednym punktem na koncie, ale mogło być znacznie lepiej, gdyby w pierwszym spotkaniu utrzymali prowadzenie do końca. W meczu z Australią wygrywali do 84. minuty 1:0 ale do końcowego gwizdka stracili 3 bramki.

 

« wstecz