Komiks japoński w Polsce. Historia i kontrowersje.

„Komiks japoński w Polsce” to pasjonująca podróż po naszych, osobnych losach mangi (choć może i w jakiś sposób symptomatyczny dla krajów znajdujących się kiedyś pod wpływem ZSRR). Każdy, kto sięgnie po książkę Ewy Witkowskiej otrzyma szansę prześledzenia historii, w której być może uczestniczył. Praca może się sprawdzić nie tylko dla młodszych fanów mangi, ale i członków fandomu z długim stażem – ci na pewno chcieliby uporządkować swoje wspomnienia (czy zwyczajnie przypomnieć sobie lata mangi od heroicznych początków do obecnego, małego „dobrobytu”) i dowiedzieć się w końcu, jak Polacy patrzą na mangę.

A patrzą dość różnie. W imponującym przeglądzie różnych perspektyw (i szczodrej bibliografii) Witkowska daje nam sumienny obraz reakcji rozpoczynających się od obrzydzenia (i oskarżeń o szerzenie okultyzmu lub satanizmu…), a na podziwie kończąc. W książce poznamy również wiele pragmatycznych punktów widzenia (kilka słów na temat tego, jak mangę da się zastosować w praktyce, czasem dość zaskakująco i… kuriozalnie). Nie brak tu również zaznaczonych w tytule kontrowersji – tytuły rozdziałów „Seks i przemoc w mandze” czy „Okultyzm i Pokemony” mówią wiele o tym, co w nich znajdziemy.

Autorka, tropiąc w swojej pracy dzieje mangi na polskim podwórku, rozpoczyna od koniecznych wyjaśnień. Punktem wyjścia jest dla niej próba odpowiedzi na pytanie, jakie miejsce komiks japoński zajmował na świecie, by poprzez stopniowe zawężanie perspektywy przenieść się w granice Polski. Spojrzenie Polaków na mangę okazuje się z jednej strony być ograniczone poprzez to, jak nasi rodacy oceniali komiksy (są to m.in. lektury propagandowe, wyniesione jeszcze z czasów PRL), a z drugiej strony im bliżej współczesności, tym temperatura coraz bardziej się ociepla. Ostatecznie manga może być dość w istocie osobnym fenomenem, który skradł serca wielu z nas w sposób, którego być może nie byłaby w stanie dokonać sztuka komiksu francuskiego czy amerykańskiego.

Czy Witkowska umie odpowiedzieć, dlaczego tak się stało? Nie wiem, czy jest to możliwe i czy w ogóle ma sens. Zamiast siląc się na naiwne wytłumaczenia autorce przyświeca cel o wiele bardziej szczery – zdać sprawę w sposób obiektywny i sumienny. A że potrafi przy tym swojego odbiorcę przeciągnąć na swoją stronę, tym przyjemniejsza i sensowniejsza to lektura – książki, która nie powstała, by zaspokoić ego autora, lecz przede wszystkim dla czytelnika.

„Komiks japoński w Polsce” to także precyzyjnie napisana praca popularnonaukowa, posiadająca sporą liczbę obszernych suplementów, poświęconych mangom wydanym w Polsce (wraz z listą otrzymujemy także zestaw przydatnych, bardzo krótkich streszczeń japońskich komiksów), polskim magazynom o mandze, czy literaturze przedmiotu. Co bardzo ważne (i tylko pozornie wydaje się banalne), w pracy znalazły się również tak konieczne ilustracje, dzięki którym uwagi i problemy zasygnalizowane przez Witowską nie zostają zawieszone w próżni i zyskują odpowiednią wizualizację. Choć w dobie Internetu zapewne łatwo byłoby część z tych ilustracji odszukać samemu, książka posiadająca takowe zyskuje o wiele bardziej uniwersalne zastosowanie (ja konsumowałem ją we wszystkich chyba możliwych środkach komunikacji publicznej i bardzo dobrze zdawała egzamin). Dzięki przemyślanej szacie graficznej, przejrzystej kompozycji tekstu (oraz poręcznemu formatowi) lektura jest przyjemna także w najbardziej banalny sposób.

Ewa Witkowska - "Komiks japoński w Polsce. Historia i kontrowersje".
Wydawnictwo Kirin
Toruń 2012
Wydanie I
205 stron
Cena 34,50 zł

Autor: Marek Bochniarz
Data dodania artykułu: 18.12.2012
Data modyfikacji artykułu: 18.12.2012
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij