Ze starą wiarą na Peleliu i Okinawie - E.B. Sledge

Nic bardziej nie przybliża dramatu i tragedii wojny niż bezpośrednia relacja jej uczestnika. Pomimo oczywistej subiektywności i emocjonalnego zabarwienia, wartość naocznych relacji jest szczególna. Jeszcze bardziej staje się mocniejsza, gdy mamy do czynienia z relacjami osoby nie z zaplecza frontu ale z pierwszej linii walki, gdzie żołnierze poznawali prawdziwy obraz wojny. Wielu weteranów, którzy walczyli na pierwszej linii zarzucało niektórym kronikarzom oderwanie od rzeczywistości pola walki, pojawiały się nawet zarzuty, że ktoś kto przesiedział całą wojnę na „tyłach” armii nie ma prawa podpisywać się pod heroicznymi działaniami szarych żołnierzy. Niniejszej książki ten zarzut absolutnie nie dotyczy, gdyż relacja Sledge'a przybliża nam właśnie ten najbardziej okrutny i realny obraz wojny.

Czytelnik towarzyszy autorowi-bohaterowi począwszy od jego szkolenia w USA, podróży na front, walk na Peleliu aż do finalnego aktu dramatu – bitwy o Okinawę. Prowadzony młodzieńczym zapałem i chęcią przysłużenia się ojczyźnie autor zaciąga się do elitarnego Korpusu Piechoty Morskiej, gdzie poddany twardemu szkoleniu staje się jego pełnoprawnym uczestnikiem i w 1944 r. trafia na front. Nie wiedzący czego się spodziewać, tak jak pozostali „świeżacy” autor zastanawia się „jak to jest”, odpowiedzi na dręczące go pytania przekraczają najśmielsze wyobrażenia. Już po pierwszych dniach walk na wyspie Peleliu, której zdobycie miało ułatwić późniejsze opanowanie Filipin przez wojska amerykańskie wszystko staje się jasne. Wojna to nie piękne hasła i slogany, ale głód, śmierć oraz destrukcja, jednym słowem prawdziwe piekło na ziemi. Autor jest bardzo przekonywujący w opisie tego „piekła”. Dzięki prowadzonym podczas walk zapiskom autor mógł wiernie przedstawić czytelnikowi pole walki, a niektóre detale wręcz mogą czytelnika obdarzonego duża wyobraźnią przyprawić o zawrót głowy. Sledge nie stroni bowiem od rzeczy pomijanych w wielu wojennych relacjach: opisu śmierci, obrzydliwych warunków w jakich przyszło autorowi oraz jego kolegom prowadzić walki, o okrucieństwach i fanatycznym oddaniu japońskich żołnierzy, o skali potwornego zniszczenia, wreszcie o obezwładniającym strachu i przerażeniu, a także o pytaniu jak długo można uciekać „średniej arytmetycznej”.

W książce odnajdziemy jednak nie tylko obraz prawdziwej wojny tej z pierwszej linii, gdzie groza i śmierć czyhała na każdym kroku ale także przykłady odwagi, niesamowitego męstwa i działań które możemy określić tylko jako heroiczne i bohaterskie. Autor pokazuje, że człowiek pomimo strachu i przerażenia jest w stanie dokonywać czynów naprawdę wielkich i niezwykłych. Książka wiernie oddaje „żołnierską solidarność”, pokazuje nie tylko w jaki sposób żołnierze walczyli ale też podnosili się na duchu i jak wiele znaczyły dla nich więzi przyjaźni i braterstwa ze swymi kompanami – więzi, dzięki którym mogli przełamać bariery potężnego strachu. Z drugiej strony nie brakuje a wręcz przeciwnie znajdziemy wiele opisów sytuacji, w której to zła strona człowieka zbiera wyjątkowo obfite plony. Skala szaleństwa i okrucieństwa oraz czyny, których może dopuścić się człowiek - będący w swoim własnym kraju „szarym” obywatelem - pod wpływem nieustającego wojennego napięcia budzą przerażenie. Czasami czytając książkę odnosiłem wrażenie, że z tego co działo się podczas walk na maleńkich wyspach Pacyfiku nie można było wyjść żywym, a wszyscy ci którym udało się przeżyć zostali „wybrani” aby opowiedzieć światu o przekleństwie bezsensownej wojny. Ceną za przeżycie była jednak kolejna okrutna walka – z własnym sumieniem w koszmarnych snach, niepokoju, niezrozumieniu wśród ludzi którzy nie doświadczyli podobnych przeżyć.

Książka bardzo dobrze pokazuje jak duży jest kontrast pomiędzy młodzieńczymi wyobrażeniami o wojnie – chęcią niezwykłej przygody – a przerażającymi realiami, które wielu doprowadziło do szaleństwa i uniemożliwiło funkcjonowanie w społeczeństwie. Nie obyło się też bez krytyki przełożonych i niektórych amerykańskich działań.

Jak już wcześniej wspomniano czytelnik towarzyszy autorowi w jego walkach na Peleliu, gdzie Japończycy po raz pierwszy zastosowali nową taktykę defensywną w oparciu o niezwykle przemyślany i skomplikowany system obronny w głębi wyspy oraz najbardziej krwawej bitwy na Pacyfiku – walk o Okinawę, gdzie poziom śmierci i zniszczenia przerastał znaną ludziom skalę.

Relacje autora poprzecinane są opisami sytuacji taktyczno-strategicznej walk, w książce znajdziemy także rozmyślania nad sensem prowadzonych walk, naturą człowieka a także narastającej obojętności wobec śmierci i destrukcji ale jest to tylko „dodatek” do opisu walk. Na uwagę zasługuje materiał fotograficzny, który w przeciwieństwie do wielu tytułów nie jest zgromadzony razem w jednej części książki ale niejako towarzyszy czytelnikowi podczas całej lektury w różnych fragmentach książki. Warto też wspomnieć o mapkach, które umożliwiają lepsze zrozumienie sytuacji w której znaleźli się walczący Marines.

„Ze starą wiarą na Peleliu i Okinawie” nie tylko opisuje przeżycia żołnierzy walczących na pierwszej linii ale przede wszystkim pokazuje jak było naprawdę, jak bardzo realia wojny odbiegają od powszechnego o niej wyobrażenia. Warto z książką się zapoznać, jednak trzeba być przygotowanym na naprawdę mocne opisy, których znajdziemy tu bardzo wiele. Wojna Slegde'a nie jest bowiem „przygodą z karabinem” ale dziką i szaleńczą walką o przetrwanie w warunkach nieustannego przerażenia i destrukcji.

Na koniec warto jeszcze zaznaczyć, ze niniejszy tytuł posłużył jako jedne ze źródeł do nakręcenia filmowej wersji działań Marines na Pacyfiku – 10 odcinkowego serialu Pacyfik, który ukazał się w marcu tego roku.

E.B. Sledge – Ze starą wiarą na Peleliu i Okinawie
Wydawnictwo: L&L

Autor: Tomasz Kajzerek
Data dodania artykułu: 04.09.2010
Data modyfikacji artykułu: 30.09.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij