Wojna chińsko-japońska (Cz. I)

Część I (1937-1938)

Druga wojna chińsko-japońska bywa często pomijana lub marginalizowana w publikacjach i pracach na temat wydarzeń mających miejsce podczas II Wojny Światowej w Azji. Chociaż rozpoczęła się znacznie wcześniej, to począwszy od ataku na Pearl Harbor stanowiła jeden z frontów na którym Alianci zmagali się z agresją państw "Osi". Wojna w Chinach była preludium prowadzącym do tragicznych wydarzeń w 1941 r. Dla Europejczyków, a zwłaszcza Amerykanów nie mogła równać się z wydarzeniami, które nastąpiły wraz z atakiem japońskich samolotów na bazę marynarki USA, jednak dla mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni stanowi ona w dalszym ciągu jeden z ważnych etapów w ich historii. Wystarczy wspomnieć, że do dnia dzisiejszego kwestia wojny chińsko-japońskiej jest jednym z głównych problemów relacji chińsko-japońskich i nadal budzi wiele kontrowersji. Celem niniejszej pracy jest próba skrótowego przedstawienia tamtych tragicznych wydarzeń.

Relacje chińsko-japońskie od początku XX w. nie należały do przyjaznych. Począwszy od pierwszej wojny chińsko-japońskiej (1894-1895) stawały się coraz to gorsze. Chiny "kolos na glinianych nogach" pogrążony w konfliktach, biedzie i politycznych grach państw zachodu stanowił dla Japonii atrakcyjny cel ekspansji. Niedostatki surowców i ziemi na terenie Nipponu powodowały, że w głowach japońskich polityków i wojskowych od dawna rodził się plan podporządkowania "starszego sąsiada", który mógłby załagodzić braki surowców i wzmocnić pozycję Cesarstwa. Ekspansja w Chinach była więc z perspektywy japońskiej czymś naturalnym, jedyną drogą do osiągnięcia chociaż cząstkowej niezależności surowcowej od państw zachodu, głównie USA i Wielkiej Brytanii. Ciągłe napięcia na linii Japonia - Chiny potęgowały coraz bardziej wrogość i spiralę wzajemnych oskarżeń i pretensji. Wojna wisiała w powietrzu, konflikt zbliżał się nieuchronnie.

Konflikt sprowokowany został przez Japończyków 7 lipca 1937 roku, kiedy to Chiński Garnizon Japońskiej Cesarskiej Armii stacjonujący niedaleko Pekinu - zaatakował chińskie jednostki koło mostu Lukouciao (znanego lepiej pod nazwą Mostu Marco Polo) rozpoczynając tym samym trwającą osiem lat wojnę. Wojna przeciwko Chinom nigdy nie została przez rząd japoński oficjalnie wypowiedziana, a koła rządowe przez cały czas trwania konfliktu używały niezmiennie określenia "incydent".

Przyczyn konfliktu należy upatrywać nie tylko w realizowanym od dawna planie ekspansji w Chinach, mającym na celu zapewnić "przestrzeń życiową" wciąż rosnącej populacji Japonii oraz wzmocnić jej kapitał na tych terenach, ale przede wszystkim w agresywnej polityce Armii (zasadniczą role odgrywała Armia Kwantuńska), która już od dawna głosząc hasła "Wielkiej Japonii" dążyła do otwartego konfliktu zbrojnego z Chinami. W inwazji na Chiny widziano także szansę pozyskania tanich źródeł surowca i siły roboczej dla wciąż rozwijającego się przemysłu zbrojeniowego i wojennego, zagarnięcie chińskich terenów miało również na celu poprawę ogólnej sytuacji ekonomicznej kraju i bilansu handlowego. Także wewnętrzna sytuacja Chin, które podzielone pomiędzy Nacjonalistycznym rządem "Nankińskim" (nazywanym także rządem Centralnym) Czang Kaj-Szeka a siłami komunistycznymi Mao Zedonga były przez wiele lata pogrążone w wojnie domowej. Dodatkowo techniczne zacofanie kraju i armii jeszcze bardziej zachęcało Japończyków do wojny. Ponadto kapitulancka polityka Czang Kaj-szeka w odniesieniu do północnych chińskich prowincji w latach 1933-1935 nakierowana na załagodzenie konfliktu z Japończykami i wzmocnienie ofensywy przeciwko armiom komunistycznym, jeszcze w większym stopniu zwiększała apetyt Japończyków na dalsze akcje wymierzone przeciwko Państwu Środka.

Ważną role w wyznaczeniu kursu wobec Chin miało ogłoszone 7 października 1935 r. oświadczenie ministra spraw zagranicznych Japonii Koki Hiroto (tzw. 3 zasady: całkowite zbliżenie z Japonią, uznanie Mandżukuo i "specjalnych interesów" Japonii oraz wspólna walka z ruchem antyjapońskim i komunistycznym), a także deklaracja z 17 kwietnia 1934 r., która mówiła o szczególnej roli Japonii w Azji i jej odpowiedzialności za "zachowanie pokoju" na Dalekim Wchodzie.

Znaczącą rolę odegrała także chęć ustanowienia "strefy antykomunistycznej" na terenie Północnych Chin, o czym wspominał program rządu Hiroty ustalony na posiedzeniu rządu 15 sierpnia 1936 r. Strefa taka miała uzupełniać wspólne działania niemiecko-japońskie przeciwko ZSRR. 16 kwietnia 1937 roku nowy gabinet pod przewodnictwem generała Senjuro Hayashiego, postanowił zaakceptować zasadnicze decyzje podjęte przez gabinet Hiroty 15 sierpnia, wprowadzając jedynie małe poprawki. Japonia miała doprowadzić do utworzenia pro-japońskiej i pro-mandżurskiej strefy w Północnych Chinach oraz "obronić" ją przed wpływami komunizmu.

Sprowokowanego przez armię incydentu nie udało się rozwiązać na drodze dyplomatycznej. Na posiedzeniu rządu 9 lipca 1937 roku oraz tzw. posiedzeniu Pięciu Ministrów 11 lipca japoński Minister Wojny Hajime Sugiyama - jeden z przedstawicieli agresywnych kół wojskowych - zaproponował wysłanie do Chin dodatkowych sił w celu "obrony japońskich interesów". Pomimo sprzeciwu Marynarki a nawet samego premiera Fumimaro Konoego, który został wezwany przez cesarza do rozwiązania konfliktu (Konoe próbował nawiązać kontakt z Czang Kaj-szekiem przez nieudaną próbę wysłania swojego przedstawiciela - Ryusuke Miyazakiego); pojednawczej polityki Chińczyków, którzy zaakceptowali wstępne porozumienie z Naczelnym Dowództwem Armii Japońskiej w Chinach o niewysyłaniu dodatkowych wojsk do zapalnego obszaru (chodziło jedynie o zyskanie czasu na przerzucenie wojsk), nieprzejednana postawa "Armii", która nie miała zamiaru rozwiązywać "incydentu" drogą pokojową dopięła swego. Do Chin miały zostać wysłane dodatkowe siły wojskowe. Rząd Konoego w ostateczności zatwierdził propozycję wysłania wojsk, eskalacja konfliktu była nieunikniona.

Japończycy w dalszym ciągu nie wyzbyli się fałszywej retoryki wobec Chin, którą przez wiele lat z powodzeniem stosowali. Informując władze chińskie o wysłaniu dodatkowych wojsk, rząd japoński nie wysuwał żadnych roszczeń terytorialnych, a także wyrażał nadzieje na "pokojowe rozwiązanie konfliktu". W swojej arogancji oskarżył nawet Chińczyków o sprowokowanie incydentu i naruszanie bezpieczeństwa "japońskiej ludności" na terenach spornych.

27 lipca 1937 roku Japończycy po wzmocnieniu swoich sił przystąpili do generalnego natarcia licząc na szybkie zwycięstwo. Minister Wojny Sugiyama mówił: "Zmiażdżymy Chińczyków w trzy miesiące tak, że będą błagać o pokój". Pierwsze miesiące układają się dla Japończyków pomyślnie. Po szybkim opanowaniu rejonu Pekinu i Tiencinu, wyposażone w nowoczesny sprzęt i dobrze wyszkolone japońskie armie nacierając wzdłuż linii kolejowych: Tiencin - Suijian, Tiencin - Puku i Pekin - Hankou odrzucają gorzej uzbrojone i wyszkolone wojska Czang Kaj-szeka zadając im ciężkie straty. 31 lipca chiński Generalissimus Czang Kaj-szek wygłasza orędzie do narodu, w którym stwierdza, że ostatnia szansa na pokój przepadła i że naród chiński nie ma innego wyjścia niż walczyć do końca i wygnać napastników z ojczyzny. Dzień wcześniej 30 lipca premier Konoe odbył rozmowę z cesarzem Hirohito, który ciągle liczył na pokojowe rozwiązanie konfliktu i był wyraźnie zaniepokojony rozwojem działań wojennych w Chinach. Cesarz nalegał na dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu, na które umiarkowani wyżsi dowódcy wojskowi - licząc się z tym, że dalsza wojna w Chinach może doprowadzić nawet do starcia z USA i Wielką Brytanią, na którą to wojnę Japonia jeszcze nie była przygotowana - byli w stanie się zgodzić. Lecz większość oficerów armii (głównie młodszych) nie zgadzała się na wstrzymania działań wojennych, uważając że należy wykorzystać obecną słabość i nieprzygotowanie armii chińskiej i domagała się kontynuowania natarcia. Również dowództwo Armii Kwantuńskiej nie zgadzało się na wstrzymanie działań proponując własne rozwiązanie konfliktu: ustanowienia na terenie Chin marionetkowych państewek, całkowicie podporządkowanych władzy cesarstwa.

Warto zatrzymać się na chwilę przy osobie cesarza, która prawdopodobnie mogłaby zmienić bieg wydarzeń. Jak wspomniano wyżej, cesarz skłaniał się bardziej ku pokojowemu rozwiązaniu konfliktu z Chinami, zdając sobie sprawę, że eskalacja walk może doprowadzić do ostrych napięć na linii Tokio – Waszyngton i Tokio – Londyn. Nie oznacza to jednak, że cesarz Hirohito był zawziętym pacyfistą. Osoba Hirohito pomimo upływu wielu lat nadal nie została jednoznacznie „rozszyfrowana”. Niektórzy historycy twierdzą, że cesarz był całkowicie bezradny wobec prowokacji Armii, że był tylko marionetką w jej rękach – i jak się wydaje ta opcja znacznie przeważa w ocenie działań japońskiego monarchy. Pojawiły się jednak głosy, że cesarz wcale nie był taki bezradny jak się wydawało i że wielokrotnie sytuacja rozwijała się po jego myśli. Faktem pozostaje na pewno rozpad dyscypliny w wojsku i rosnące niezadowolenie w kręgach Armii – jednym słowem najbliższe otoczenie cesarza wiedziało, że kontrola nad Armią wymyka się powoli z rąk cesarza, który w świetle konstytucji Meiji był jej Naczelnym Dowódcą. Rodziło to niebezpieczeństwo utraty pozycji przez Dwór Cesarski, który w poprzednich dekadach toczył ciężkie boje o jej zdobycie i utrzymanie na japońskiej scenie politycznej. Istnieje teoria, że cesarz przyzwolił na rozwinięcie się konfliktu w Chinach z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że po prostu nie miał nic przeciwko szerzeniu japońskiej dominacji w Azji, a po drugie, po to aby ukierunkować cały wysiłek Armii w kierunku Chin, zostawiając mu pole do działania w samej Japonii. Jak było naprawdę? Niestety nie jestem w stanie dać jednoznacznej odpowiedzi, skłaniam się jednak ku drugiej teorii, gdyż nie jest ona wcale tak nieprawdopodobna jak mogłoby się wydawać.


Walki na moście (prawdopodobnie Marco Polo)

Konflikt coraz bardziej nabierał tempa. 9 sierpnia Japończycy atakują Szanghaj, o który aż do momentu jego upadku tj. 12 listopada toczą się ciężkie walki z doborowymi chińskimi oddziałami (ok. 300-400 tysięczna dobrze wyposażona armia, z której Chińczycy utracą około 200 tys. ludzi przy 40-tysięcznych stratach Japończyków). 13 sierpnia gabinet Konoego zatwierdza wysłanie dodatkowych sił do Szanghaju a Japońska flota przystępuje do blokady chińskich portów i wybrzeża. W sierpniu w ręce Japończyków wpadają miasta Nankou i Zhangjiakou, we wrześniu armie Nipponu zdobywają ważny punkt strategiczny Tatunghe, docierają do prowincji Hebei a w październiku zdobywają Shijiazhuang. W ciągu pierwszych trzech miesięcy wojny liczebność nacierającej w Chinach armii japońskiej wzrasta do około 300 tysięcy żołnierzy.

Skonfliktowane do tej pory siły Kuomintangu Czang Kaj-szeka i Komunistycznej Partii Chin Mao Zedonga, prowadzące od 1927 roku wojnę domową wobec nowej japońskiej agresji postanowiły połączyć siły. Początek starań o wspólny front sięga sierpnia 1935 roku, kiedy to KPCh publikuje apel o zjednoczenie sił i przeciwstawienie się Japonii, a 25 grudnia 1935 KC KPCh podejmuje uchwałę o utworzeniu jednolitego frontu antyjapońskiego. Pomimo szerokiego poparcia dla idei jednolitego frontu w kręgach Kuomintangu potwierdzonego m.in na V Zjeździe Kuomintangu w listopadzie 1935 roku, Czang Kaj-szek nie zamierzał rezygnować z walki przeciwko komunistom. Podjął nawet nową ofensywę przeciwko armiom Mao Zedonga. Sytuacja stała się jeszcze bardziej skomplikowana w wyniku tzw. "wydarzeń si-ańskich" podczas których to Czang Kaj-szek został aresztowany przez dwóch Kuomintangowskich generałów wyrażających poparcie dla jednolitego frontu. Podjęte w kwietniu 1937 r. rokowania pomiędzy Kuomintangiem a KPCh stanowiły pierwszy wspólny krok w celu rozwiązania problemów i utworzenia wspólnego frontu narodoweg

Dzień po incydencie nad mostem Marco Polo, 8 lipca 1937 r. KPCh wezwał naród chiński do przeciwstawienia się japońskiemu najeźdźcy, a 15 lipca zaproponował Kuomintangowi porozumienie w sprawie podjęcia wspólnych działań przeciwko Japończykom. W sierpniu 1937 roku odbyło się spotkanie w Luszanie, gdzie przedstawicielom Kuomintangu i Komunistów udało się osiągnąć porozumienie. 22 września 1937 r. w komunikacie agencji Czuniang nastąpiło oficjalne potwierdzenie porozumienia, a 23 września Czang Kaj-szek oficjalnie zadeklarował chęć wspólnej walki z agresorem - powstaje jednolity front antyjapoński.

Komuniści świadomi braku poparcia wśród państw zachodu, zgodzili się między innymi na reprezentowanie "całego" narodu chińskiego przez rząd Centralny na czele z Czang Kaj-szekiem. Pomimo jednak utworzenia wspólnego frontu, obydwie strony nie wyzbyły się wzajemnych podejrzeń i animozji, które będą narastać przez cały czas wojny z Japonią aż do 1945 r. kiedy to Japończycy zostaną pokonani, a w Chinach na nowo wybuchnie wojna domowa.

12 września 1937 r. Chiny złożyły do Ligi Narodów skargę na agresywne działania Japonii. Zgromadzenie Ogólne Ligi mające miejsce 6 października 1937 r. uchyliło się od zajęcia stanowiska w tej sprawie, postanowiło jednak powołać specjalną konferencję państw-sygnatariuszy traktatu Waszyngtońskiego z 1922 r. w celu przedyskutowania problemów Dalekiego Wschodu. Konferencja zaczęła obrady 3 listopada 1937 r. Stawiły się delegacje: USA, Wielkiej Brytanii, Francji, ZSRR, Chin, Holandii, Portugalii, Włoch, Belgii, Australii, Kanady, RPA, Nowej Zelandii a także Boliwia, Meksyk, Norwegia i Szwecja. Na konferencji nie pojawili się przedstawiciele Niemiec oraz Japonii, która 27 października 1937 r. oficjalnie poinformowała o tym fakcie, przy okazji oskarżając cynicznie Chińczyków o agresję. Przedstawiciele USA i Wielkiej Brytanii próbowali jeszcze raz nakłonić rząd Japonii do udziału w konferencji wysyłając 7 listopada kolejne zaproszenie, które jednak zostało przez rząd japoński odrzucone.

Przedstawiciele rządu Kuomintangu (jako reprezentującego całe Chiny) domagali się sankcji dla Japonii i pomocy dla ich kraju. Chińskie nawoływania odniosły jednak marny skutek. Wprawdzie 24 listopada 1937 r. uchwalono rezolucję potępiającą agresję japońską, nawołując do pokojowego uregulowania konfliktu i zaniechania działań wojennych. Faktycznie jednak rezolucja nie podejmowała wobec Japonii żadnych konkretnych działań, nie zastosowano sankcji, ograniczono się jedynie do upomnienia Nipponu. Kolejny raz Liga Narodów wykazała się całkowitą bezsilnością, podobnie jak w 1932 roku podczas "incydentu Mandżurskiego", a USA, Wielka Brytania nie chcąc ryzykować konfliktu z Japonią oddały de facto Chiny w ręce japońskich militarystów. Na konferencji Brukselskiej zarysowało się także zbliżenie Japonii z faszystowskimi Niemcami i Włochami. Włoski delegat, występujący na konferencji w roli "rzecznika" (Niemcy i Japonia nie posiadały swoich przedstawicieli) interesów "Osi" oficjalnie zaaprobował Japońską agresję.


Japońskie wojska w kolumnie marszowej zmierzają w głąb Chin


Japońskie oddziały wkraczają do chińskiego miasteczka (na czele prawdopodobnie dowódca)

Po upadku Szanghaju 12 listopada 1937 r. japońska armia dowodzona przez generała Iwane Matsui skierowała się w stronę chińskiej stolicy Nankinu, dokąd po przegranej bitwie o Szanghaj wycofały się resztki chińskiej armii. Nankin stolica Kuomintangowskiego rządu Czang Kaj-szeka stanowiła jeden z głównych celów japońskiej agresji. Generał Matsui powołany 15 sierpnia 1937 r. przez samego cesarza na dowodzącego walkami w Szanghaju mówił, że aby złamać potęgę Czang Kaj-szeka trzeba zdobyć przede wszystkim Nankin. Japońskie natarcie na miasto rozpoczęło się w pierwszych dniach grudnia, 7 grudnia Japończycy znajdowali się już na zewnętrznym pasie obrony Nankinu. 13 grudnia po ciężkich walkach całe miasto było już w ich rękach. Upadek chińskiej stolicy był nie tylko zwycięstwem militarnym i "politycznym" Japończyków, po którym rząd Czang Kaj-szeka musiał opuścić Nankin i udać się do nowej stolicy na którą wybrano drugie największe miasto Chin i zarazem ważny ośrodek przemysłowy - Wuhan, ale stał się także symbolem okrucieństwa i bestialstwa Cesarskiej Armii Japońskiej. Po upadku Nankinu, wojska japońskie rozpętały terror na niespotykaną dotąd skale. Mordy, gwałty, grabieże były na porządku dziennym. Chińczyków traktowano jak żywe worki treningowe - "trenując" na nich walki bagnetem; urządzano "wyścigi" w zabijaniu Chińczyków np. poprzez ścinanie głów mieczem; tysiące ludzi w tym kobiet i dzieci zostało rozstrzelanych, wielu zostało śmiertelnie pobitych, a nawet spalonych żywcem. Masakra trwała około sześciu tygodni, liczby ofiar nigdy dokładnie nie udało się ustalić. Szacuje się, że Japończycy zamordowali około 300 tysięcy chińskich cywilów oraz trudną do określenia liczbę jeńców wojennych.

Nankin nie był pierwszym i ostatnim miejscem japońskich zbrodni wojennych. Już wcześniej Chińczycy alarmowali o podobnych wydarzeniach, jednak dopiero w Nankinie Japończycy dopuścili się okrucieństw i bestialstwa na tak potężną skalę. Ponadto dzięki zagranicznym obywatelom przebywającym w mieście oraz tzw. "Międzynarodowym Strefom Bezpieczeństwa" (do których Japończycy nie mieli wstępu) utworzonym głównie wokół ambasad Amerykańskiej i Niemieckiej, świat dowiedział się o makabrycznych zbrodniach japońskich żołnierzy. Strefy bezpieczeństwa odegrały także nieocenioną pomoc w ukrywaniu chińskich cywili. Szczególną rolę odegrał niemiecki biznesmen oraz członek NSDAP - John Rabe, który jak się ocenia, ocalił od pewnej zagłady około 200 tysięcy Chińczyków.

Po wydarzeniach nankińskich, nawet sojusznik Japonii - Niemcy (Niemcy i Japonia zawarły tzw. Pakt Antykominternowski w 1936 r.) byli przerażeni okrucieństwem swych azjatyckich sojuszników i określili Cesarską Armię mianem "bestialskiej machiny".

Nie wszyscy wiedzieli jednak o "wydarzeniach Nankińskich". Japońska cenzura skutecznie blokowała wszelkie informacje napływające z innych krajów (wszystkie zagraniczne gazety ukazujące się w Japonii były cenzurowane) - o masakrze nie wiedział nawet sam cesarz Hirohito (tu oczywiście istnieje szereg kontrowersji; wprawdzie Armia wiele razy oszukiwała cesarza w swoich raportach, jednakże sam cesarz miał dostęp do zupełnie niezależnych źródeł informacji). Żadne wiadomości nie przedostały się do prasy (na ile swobodny dostęp do prasy miał cesarz - nie jestem w stanie niestety stwierdzić), dowodzący wojskami znajdującymi się w Nankinie generał Iwane Matsui powrócił do kraju nie ponosząc żadnych konsekwencji, tak jak pozostali odpowiedzialni za masakrę oficerowie i żołnierze (niektórzy zostali nawet później awansowani lub odznaczeni!). Rząd Japonii zaprzeczał przez cały okres wojny, że "masakra Nankińska" miała miejsce. Strona Japońska mówiła o 40-50 tysiącach zabitych - chińskich żołnierzy, kategorycznie zaprzeczając aby w mieście mordowano chińskich cywili. Masakra Nankińska miała poważny wpływ na opinię publiczną w krajach zachodnich i spowodowała zmianę nastrojów na znacznie bardziej antyjapońskie niż do tej pory.

W grudniu 1937 r. Japończycy oprócz stolicy Chin - Nankinu, zajmują położony na północ od Nankinu i zachód od Szanghaju rejon Hangczou, a także na północy główne miasto prowincji Shanxi - Tajjuan. Następnie kierują się w stronę prowincji Szantung położonej nad Morzem Żółtym. Pod koniec roku Japończycy panują już nad całym północnym regionem Chin.


Japońscy żołnierze w natarciu


Banzai!

Po zwycięskiej bitwie o Nankin w styczniu armia Nipponu rozpoczyna szeroko zakrojoną ofensywę w kierunku północnym (Xuzhou) - gdzie zmierzają również armie z północy Chin (z rejonu Tsinianu), oraz w kierunku Suczou. 10 Stycznia w Cingtao na południe od prowincji Szantung ląduje japoński desant. Celem Armii Cesarskiej jest połączenie frontu północnego (Pekin) z frontem centralnym (Nankin) oraz opanowanie Tiencińsko - Poukouskiej linii kolejowej. Do maja 1938 roku trwa bitwa o Xuzhou, podczas której to, pod miejscowością Taierzhuang w dniach 24 marca - 7 kwietnia, wojska Kuomintangu odnoszą swoje pierwsze zwycięstwo nad armią japońską (wcześniej we wrześniu 1937 r. Japończycy ulegli komunistycznej 8 Armii pod Pingsing). Zwycięstwo Kuomintangu znacznie podnosi morale nie tylko chińskich żołnierzy ale całego narodu oraz udowadnia, że armia japońska nie jest niepowstrzymana. Jedna bitwa nie może jednak zmienić ogólnej sytuacji - armia japońska pomimo znacznej przewagi liczebnej Chińczyków naciera nadal i nie zamierza się zatrzymać.

 

Wszystkie zdjęcia zostały zamieszczone za zgodą Petera H. z forum "Axis History Forum" (http://forum.axishistory.com). Zdjęcia pochodzą z oficjalnych japońskich magazynów: "Rekishi Syashin" i "Shashin Shuho"

Autor: Tomasz Kajzerek
Data dodania artykułu: 04.02.2008
Data modyfikacji artykułu: 18.11.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij