Siabu - siabu i inne ciekawostki

Dzisiaj chciałbym opisać różne egzotyczne dla nas miejsca lub sytuacje w jakich się znalazłem. Tytułowe siabu-siabu opiszę na końcu, a zacznę od ciekawych miejsc.

jk123.jpg
Podziemia w Osace

jk124.jpg
Pasaż handlowy

jk125.jpg
Akihabara

W większości dużych miast są zbudowane potężne pasaże podziemne. Największe, jakie widziałem były w Osace. Właściwie to było drugie miasto. Tak samo jak na górze tłok był przez cały czas. Sklepy, hotele "szufladowe" [czyli, każdy do dyspozycji ma swoje miejsce, ale łazienka wspólna], sklepy, banki, poczta, różne biura, cała masa restauracji i kawiarni. Pod placami lub skrzyżowaniami znajdowały się swoiste patia z fontannami i sztucznymi roślinami, bardzo często na suficie malowano niebo i obłoki. Po prostu pełny odjazd. Można było wcale nie wychodzić na górę, tutaj powietrze było nawet lepsze, bo bez spalin. Można też było się nieźle zgubić, wszystkie tunele były do siebie podobne, a jak człowiek wyszedł na górę to nagle stwierdzał, że nie wie gdzie jest. Pozostawał powrót "po śladach", o ile je się pamiętało.

Jest taka dzielnica w Tokio, która nazywa się Akihabara, lub Electric Town. Jest to miejsce gdzie handluje się wszelkiego rodzaju elektroniką. Przy głównej ulicy znajdują się potężne domy towarowe, a w bocznych uliczkach mniejsze lub większe sklepy pełne przeróżnego towaru tak nowego jak i używanego. Na ulicach stoją pudła z różnymi drobiazgami, a markowy sprzęt jest poukładany w wysokie piramidy. Jest to istna wieża Babel pełno wszystkiego. Najważniejszą rzeczą jest to, że tylko tu w Japonii można kupić sprzęt z zasilaczami i końcówkami stosowanymi na całym świecie, gdzie indziej trzeba za to oddzielnie płacić. Jako ciekawostkę można dodać to, że na całym obszarze Akihabary jest zakaz palenia na ulicy. Odradzam udawanie się tam w weekend. Ścisk jest niemożebny, jak się utknie gdzieś w korku w tunelu to osoby chore na klaustrofobie będą miały kłopot. Jedną stroną ulicy po chodniku idzie się tylko w jedną stronę, ot taki pieszy ruch jednokierunkowy.

jk126.jpg
Stadion Olimpijski w Tokyo

Niedaleko od stacji metra Harajuku jest sklep nazwany Tokio Bazar. Można tam kupić naprawdę dobre jakościowo pamiątki z Kraju Kwitnącej Wiśni. Jukaty, kimona, różne koszulki suknie itp. we wzory dalekowschodnie. Piękne perły w różnych odcieniach i rozmiarach praktycznie na każdą kieszeń. Wiele innych wyrobów z laki, porcelany i bambusa, właściwie wszystko, co może kojarzyć się nam z Japonią.

jk127.jpg
Tokyo Bazar

Pamiętam piękne kalendarze z rycinami na ryżowym papierze, zestawy i zastawy do picia herbaty, oraz wiele innych gadżetów. Wracając na stację możemy podziwiać kryte obiekty sportowe Olimpiady 1964 roku. Tuż przed stacją jest bazar, na którym jest pełno straganów z różnymi drobiazgami bardzo często śmiesznymi, jak na przykład zapalniczki o różnych kształtach i grających przeróżne melodie.

Kilkakrotnie widziałem wiadukty dla kolejek podwieszanych. Są one sterowane komputerowo, a najbardziej znana jedzie przez Zatokę Tokijską.
Oddzielnym tematem są toalety, a w szczególności niezwykłe sedesy z...  pulpitem sterowniczym lub pilotem. Krótko mówiąc jest to sedes i bidet w jednym. Namydla, myje, płucze, suszy i wyciąga brzydkie zapachy. Nie dość tego abyśmy przypadkiem nie zmarźli deska jest podgrzewana. Ale patent co?
Chociaż podobno prostsze modele pojawiły się już w Polsce, ale ceny... Ho ho. Na koniec opiszę ucztę siabu-siabu.

Tego rodzaju przyjęcia są organizowane w lokalach specjalnie do tego przygotowanych. Chodzą na to rodziny i znajomi w weekendy trzeba wcześniej rezerwować miejsca. Siedzi się na podłodze, oczywiście boso, pod stołem jest obniżenie na nogi, więc człowiek się nie męczy. Na środku jest stalowa podgrzewana płyta. Obsługa stawia tam saganek z wodą, która ma się zagotować. Konsumenci w tym czasie sami sobie robią sos sojowy i sezamowy ucierając ziarna i dolewając wody i oliwy oczywiście sojowej. Do gotującej się wody wrzucamy tutejsze warzywa i powstaje swoisty bulion. Jest też mała patelnia z tłuszczem i przyprawami. Dostaje się do tego mięso tak cienko pokrojone, że przez nie sąsiada widać. Jedne wrzucamy na patelnię, a resztę łapiemy w pałeczki i moczymy w gotującej się wodzie, poczym zanurzamy w jednym z dwóch sosów i konsumujemy. Pytałem się, co to znaczy siabu-siabu. Żona mojego przyjaciela wzięła na to kawałek mięsa w pałeczki i włożyła do garnka z wodą i mieszając w jedną lub w drugą stronę mówiła siabu- siabu, no i wiem, co to znaczy; mieszać-mieszać. Oczywiście popijaliśmy to zieloną herbatką, ale nie tylko.

jk136.jpg jk135.jpg
Siabu-siabu

jk128.jpg
Super sedes

Sake to wino i może mieć maksymalnie 25% alkoholu, wódka ryżowa ma powyżej do 75% i o ile mnie pamięć nie myli nazywa się shohoku. Podają to coś też podgrzane do 40 st. w takich samych czarkach jak sake. Co się opróżni czareczkę dostaje się następną, ale o 5% mocniejszą. Japończycy na tej swojej ryżowo-rybnej diecie główek nie mają zbyt mocnych 3-4 takie dzbanuszki i po zabawie, ale Polacy o normalnej posturze, choć już trochę "osłabieni" dietą japońską przecież tak łatwo nie skapitulują. Rozmawiało się świetnie i człowiek nawet nie zauważył jak doszliśmy do najwyższych procentów. Przyjęcie się skończyło, zaczynamy wstawać po "strzemiennego", patrzymy, a tu cała obsługa nas obserwuje. Oni pewnie czegoś takiego nie widzieli. Goście wypili wszystko i wychodzą na własnych nogach. Kłaniali nam się jeszcze w drzwiach, a my im też, aż w końcu udało się nam zapakować do samochodu. Oczywiście prowadziła żona kolegi.

Muszę jeszcze wspomnieć o japońskich stewardesach. Są przemiłe, uprzejme i do tego zawsze uśmiechnięte. Raz zdarzyło mi trafić na dziewczynę, która po prostu czytała w moich myślach. Telepatia! Zachciało mi się kawy, patrzę niesie, mam ochotę na drinka, i już coś szklanego na stoliczku. Dla mnie bomba, obsługa jak w first class.

jk131.jpg
Parking pod Nagano 2002r.

jk130.jpg
Parking pod Nagano 2004r.

jk129.jpg
Urocza stewardesa lini JAL

Acha i dobra rada starajcie się nie dzwonić na stewardesy, tylko poczekajcie jak będzie przechodzić i wtedy o coś poproście. One to doceniają i obsługa wtedy jest szybka i przyjemna. Ja nigdy nie naciskam dzwonka wolę chwilę poczekać, a potem cały lot jest do zniesienia. Przecież to trwa 13 lub 12 godzin.
Dołączam też dwa zdjęcia, które dzieli okres dwóch lat, ale są zrobione w tym samym miejscu. Może pozwolą uzmysłowić czytelnikom zróżnicowanie klimatyczne, jakie występuje w Japonii w różnych latach.

Autor: Jacek Kicman
Data dodania artykułu: 20.11.2006
Data modyfikacji artykułu: 25.02.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij