Sarmaci na japońskiej ziemi

Nadszedł rok Pański 1621, kiedy bratanek kasztelana wieluńskiego Wojciech Męciński (1598/1601-1643), polski szlachcic z Osmolic pod Lublinem, rozpoczął nowicjat w zakonie jezuitów. Młody mnich był człowiekiem niezwykle oddanym wierze, stąd wystosował prośbę do władz zakonu by posłali go z misją tam, gdzie katolicyzm został zakazany pod groźbą śmierci. Jego serce zwracało się szczególnie w stronę dalekiej Japonii, ponieważ podczas przygotowań do życia zakonnego poznał jezuickiego prokuratora, który odpowiadał wcześniej za misję portugalską w tym kraju. Opowiedział on o sukcesach pierwszych misjonarzy w nawracaniu, potem zaś o wielkich prześladowaniach chrześcijan. To poruszyło młodego duchownego. Od 1630 roku podróżował po różnych krajach: afrykańskich, Brazylii, Wietnamie, Malajach. Przez pewien czas przebywał w holenderskiej niewoli na Tajwanie, skąd uciekł do Kambodży, potem zaś na Filipiny. Wreszcie 11 sierpnia 1642 roku przybył wraz z trójką towarzyszy na japońską wyspę Satzuma. Chociaż przebrał się za Chińczyka został rozpoznany, i wraz towarzyszami, po 214 dniach tortur okrutnie zabity. Polska o śmierci swojego rodaka dowiedziała się dopiero w roku 1647. Wywarła ona olbrzymie wrażenie, a niektórzy pisarze, jak Kasper Drużbicki w "Naukach o przygotowaniu się do świątobliwej śmierci" wspomnieli o nim i jego misji. W Krakowie W 1672 r. ukazał się pierwszy żywot polskiego jezuity pt. "Szkarłatna róża boskiego raju, to jest żywot i śmierć świątobliwej pamięci X. Wojciecha Męcińskiego S.J.". Męczeńska śmierć za wiarę sprawiła, że za staraniem jego współbraci rozpoczął się proces beatyfikacyjny Wojciecha Męcińskiego, który uwieńczył pozytywny finał w roku 1700. Czy był on jedynym jezuitą polskim w Japonii? Prawdopodobnie, jednakże niektórzy autorzy dopuszczają możliwość, ze Japonię odwiedził także misjonarz Jędrzej Rudomina, szlachcic z Wileńszczyzny, który przez pewien czas przebywał w Chinach. Znał Wojciecha Męcińskiego jeszcze z Rzymu, przed okresem peregrynacji po Dalekim Wschodzie. Brak jest jednak dowodów na to, że rzeczywiście także ten duchowny, który ostatecznie zmarł w chińskiej prowincji Fucien w 1631 roku, nawiedził ziemię japońską.

polacy4.jpg
Kardynał Bernard Maciejowski, który w Rzymie spotkał się z japońską Misją Tensho
Zdjęcie z http://www.wsd.diecezja.krakow.pl/maciej.htm

Misja Wojciecha Męcińskiego jest znana i pamiętana, jednakże od niedawna wiemy, że pierwsze spotkanie Polaków i Japończyków odbyło się wiele wcześniej niż żył ów polski jezuita. Zadziwiające, ale dokonało się ono w Rzymie w związku z tzw. "Misją Tensho". W marcu 1585 roku dotarła do Watykanu japońska misja dyplomatyczna przygotowana przez jezuickiego inspektora gen. Alessandro Valignano. W jej skład weszli czterej japońscy młodzieńcy - chrześcijanie wykształceni przez zakonników portugalskich, którzy przywieźli papieżowi posłanie od Ody Nobunagi. Spotkali się oni najpierw z Grzegorzem XIII, potem zaś z jego następcą na Tronie Piotrowym Sykstusem V. Podczas pobytu w Rzymie młodzieńcy odwiedzili grób św. Stanisława Kostki, co miało pobudzić w nich chęć do życia klasztornego, na które jednak nie uzyskali wstępnej zgody. Doszło także do spotkania z polskim posłem i biskupem (później prymasem) Bernardem Maciejowskim. Na jego prośbę przetłumaczyli na japoński fragment jednego z psalmów Dawida, który to dokument później biskup Maciejowski przekazał Akademii Krakowskiej. Tam sobie ów fragment leżał kilkaset lat w uczelnianych magazynach i został wydobyty na światło dzienne dopiero w 2000 roku dzięki staraniom rosyjskiej profesor pracującej w Kobe, pani Ludmiły M. Jermakovej oraz pracowników Biblioteki Jagiellońskiej.

polacy1.jpg
Fragment Psalmu Dawidowego przetłumaczonego przez młodzieńców z japońskiej Misji Tensho na prośbę polskiego posła biskupa Bernarda Maciejowskiego
Zdjęcie ze strony http://www.poland.or.jp/pl/politics/jermakova1.html

Wprawdzie po Japonii nie podróżował, jednak wspominał o niej w swojej napisanej po łacinie książce "Relacje" inny misjonarz, Michał Boym, chyba największy polski podróżnik XVII wieku. Jego dzieło, jedno z kilku, wydane w 1654 roku, kiedy powrócił do Europy, stało się bestsellerem, który przetłumaczono na włoski, francuski i niemiecki, zaś fragmenty na inne europejskie języki. Po polsku "Relacje" ukazały się dopiero w 1753 roku. Boym wspomina wielokrotnie Japonię. Pisze m. in, że wcześniej należała ona do Chin. Wspomina, że Japończycy chętnie piją herbatę. Opisuje handel z Krajem Kwitnącej Wiśni, przytaczając nieraz opowieści holenderskich żeglarzy. Czasem zamieszcza ciekawostki, chociażby opowieść pilota Mesticusa, który wspomniał mu o srebrnym statku poruszającym się przy pomocy mechanizmu zegarowego, który Holendrzy wysłali w prezencie cesarzowi.

Podczas epoki Edo Japonia była krajem zamkniętym dla cudzoziemców. Jedynie Holendrzy mieli niewielką faktorie na wysepce przy porcie Nagasaki. Pośród nielicznych obcokrajowców innych nacji, którym udało się w XVIII wieku odwiedzić Wyspy Japońskie byli także Polacy. Najbardziej niewątpliwie znanym był dawny konfederat barski hrabia Maurycy Beniowski (1746-1786). Zesłany do Bolszeriecka na Kamczatkę Beniowski, wraz z 56 innymi więźniami, wśród których byli także dwaj inni Polacy: L. Bielski i W.A. Straszewski, kapitan wzięty do niewoli wraz z Beniowskim, myślał o ucieczce. Ich plan przewidywał wywołanie powstania, zabicie naczelnika Kamczatki Niłowa, pokonanie rosyjskiej załogi, wreszcie opanowanie statku. Ten niesamowity plan udało się zrealizować w maju 1771 roku, kiedy to uciekinierzy zdołali przejąć statek "Św. Piotr i Paweł", na którym dowództwo objął Beniowski. Jego okręt zjawił się 27 sierpnia 1771 roku w zatoce Isio na Honsiu. Tam miejscowy władca uznał go za Holendra, toteż przyjął go dobrze, zaopatrzył w żywność, sake i wodę, po czym przekazał mu listy do faktorii niderlandzkiej w Nagasaki. Kolejny postój Beniowski miał na wyspie Shikoku. Tymczasem informacje o pobycie w pobliżu wybrzeży wysp obcego, uzbrojonego statku zaniepokoiła i władze japońskie i Holendrów, którzy przypuszczali, że był to zwiadowczy okręt rosyjskiej floty. Ponoć doszło nawet do jakichś starć. Jeden z pisarzy, Shigei Hayashi domniemywał, że Polak mierzył głębokość wód, co mogło służyć wojskom inwazyjnym. Beniowskiego, który przebywał w okolicach Japonii 18 dni, po czym popłynął na Tajwan, uznawano za szpiega carskiego jeszcze przez 20 lat, dopóki w ręce Japończyków nie wpadły jego, wydane w Anglii, pamiętniki, w których ostrzegał inne narody przed ekspansja rosyjską. M.in. po ich lekturze pisarz Honda Toshiaki napisał książkę "Tajny plan rządzenia państwem", zakładającą szybkie podniesienie obronności państwa.

polacy2.jpg
Książka Edwarda Kajdańskiego wydana przez Książkę i Wiedzę w 1999 roku poświęcona Michałowi Boymowi
Zdjęcie z http://www.poczytaj.pl/?sesja=&akcja=czytaj_wiecej&ksiazka=2085

Z Japończykami zetknął się także osobiście syn podczaszego chełmskiego Ludwik Sienicki. Wzięty w 1707 roku do niewoli przez Rosjan spotkał się z nimi w Jakucku. Jak opowiada w "Dokumencie osobliwego miłosierdzia Boskiego" wydanym w Wilnie w 1754 roku, byli to marynarze, którzy płynąc do Chin, niesieni silnymi wiatrami, wylądowali na Kamczatce i tam dostali się do niewoli. Z Kamczatki doprowadzono ich do Jakucka, gdzie zetknął się z nimi polski szlachcic, któremu co nieco opowiedzieli o swoim kraju. Sienicki zanotował informacje o ich cesarzu, mającym pod sobą ponad 300 wysp, o bogactwie narodu, o ubiorze z jedwabiu i bawełny, które nazwał szlafrokami, wreszcie wspomniał, iż mieszkańcy owego kraju mają wiele różnych sekt. Jest ciekawostką, że wiadomo, iż w załodze Beniowskiego przebywał uczeń szturmański Dimitrij Boczarow, który podczas swojego pobytu w Jakucku uczył się trzy lata japońskiego od jednego z mieszkańców wysp. Jest całkiem prawdopodobne, iż, skoro naprawdę niewielu Japończyków trafiało w owym okresie, później zresztą także, do niewoli, owym nauczycielem Dimitrija Boczarowa był jeden ze znajomych Ludwika Sienickiego.

polacy3.jpg
Maurycy Beniowski
Zdjęcie z http://poznajswiat.com.pl/?a=3&&id_kat=13&id_fot=516

Pewien czas na ziemi Japonii prawdopodobnie przebywał inny zesłaniec Józef Kopeć. Był on generałem wziętym do niewoli pod Maciejowicami w czasie Insurekcji Kościuszkowskiej. Zesłany na Kamczatkę miał być tam dowieziony w ostatnim etapie, statkiem. Ten jednakże uległ rozbiciu na skałach niewiadomej wyspy. Kościuszkowski eks-generał w swojej cieszącej się sporą popularnością wspominkowej pozycji "Dziennik podróży Józefa Kopcia wzdłuż przez cała Azję" opisywał strach załogi, która przypuszczała, że znalazła się na jednej z wysp japońskich. Szczególnie obawiali się Ajnów nazywanych "ludem kosmatym", od którego, według nich, ginęło wielu rozbitków. Dlatego też dowódca statku nakazał zachowanie najwyższej ostrożności i naprawę statku. Wszakże czujność okazała się zbyteczna. Okrętu nikt nie zaatakował, toteż po naprawieniu szkód przez załogę spokojnie odpłynął on do Rosji. Trudno powiedzieć, czy nasz rodak wyładował na Sachalinie, Hokkaido, czy też którejś z wysp Kurylskich.

Jak widać, Polaków na Wyspach Japońskich nie było zbyt wielu w tym okresie. Podobnie, jak cała Europa, czerpaliśmy niewielkie krople informacji na temat Kraju Kwitnącej Wiśni od misjonarzy, podróżników, rozbitków, marynarzy holenderskich. Bliższe kontakty miały nadejść dopiero z epoką Meiji.

Autor: Kelly
Data dodania artykułu: 21.01.2006
Data modyfikacji artykułu: 08.10.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij