Samurai Champloo

Samurai Champloo został wyprodukowany w 2004 roku, ale pomimo że trzeba go zakwalifikować do grona anime młodych, odniósł bardzo duży sukces i sądzę, że już zakwalifikował się do klasyki. Nawet jeżeli nie przebił swojego wielkiego poprzednika, wyprodukowanego w 1998 Cobwoya Bebopa, to stoi na bardzo wysokim poziomie. Tak jak i Cowboy, jego autorem jest Shinichiro Watanabe i liczy 26 odcinków.

FABUŁA

Epoka Edo. Fuu jest piętnastolatką, pracującą jako kelnerka w zajeździe. Nie ma rodziny, ale wydaje się nie być z tego powodu specjalnie przybita. Jest optymistycznie nastawiona do świata i, jak się później okaże, potrafi być bardzo uparta. Pewnego dnia do gospody przybywa dwóch młodych mężczyzn wyglądających na dwadzieścia kilka lat - jeden jest rozczochrany, ubrany w dziwny strój z mieczem na plecach, po pierwszym rzucie oka widać, że to zabijaka i awanturnik. Drugi gość natomiast jest jego dokładnym przeciwieństwem - czarne włosy spięte w koński ogon, okulary, tradycyjny japoński strój, dwa miecze, jego ruchy są oszczędne i spokojne, nie jest osobą skorą do wybuchów, raczej zamkniętą w sobie. Co ich łączy? Są doskonałymi wojownikami, to jedno. Nawzajem chcą się zabić, to drugie. Obaj złożą młodej Fuu przysięgę, że w zamian za pomoc w wydostaniu się z niewoli, w którą się dostali, pomogą jej odnaleźć samuraja, który pachnie jak słoneczniki i do końca podróży nie będą walczyli. Tak się rozpoczyna podróż po Japonii trzech zupełnie odmiennych osób, w poszukiwaniu kogoś, o kim nic nie wiedzą.



W ciągu podróży natkną się na wielu ludzi, wpadną w niemalże każdy rodzaj kłopotów jaki tylko można sobie wymyślić od spotkania z yakuzą, przez niezliczone porwania, na problemach z celnikami skończywszy, a Mugen i Jin (bo tak się nazywają towarzysze Fuu) nie raz wezmą udział w zapierających dech w piersiach pojedynkach. Przy czym ani na chwilę nie zapomną, że muszą odbyć jeszcze "zaległy" pojedynek.

DLACZEGO SAMURAI CHAMPLOO JEST ORYGINALNY

Chociaż głównymi odbiorcami anime mają być ludzie młodzi, to ma ono fanów w każdym wieku i każdej płci. Musi być dobre coś, co jest doskonałą mieszanką niewybrednego humoru, realistycznej i przyjemnej dla oka kreski, wybuchowej mieszanki charakterów postaci, w dyskretny sposób przekazanej głębokiej treści z zaskakującą tutaj, ale jakże pasującą hip-hopową oprawą muzyczną. To, co sprawia, że Samurai Champloo niewątpliwie wyróżnia się spośród innych opowieści o samurajach czy podróżujących bohaterach, jest to, jak połączono Japonię czasów Edo z hip-hopem i wyrosłej z niego kultury. Tak więc styl walki Mugena w dużej mierze oparty jest na breakdancingu i capoierze, w anime zobaczymy też malarzy grafitii i kilku rapujących roninów. Chociaż taki pomysł wydaje się absurdem (wręcz można by powiedzieć, że bluźnierstwem), efekt jest bardzo dobry. Chociaż osobiście nie przepadam za tego rodzaju muzyką i z początku odniosłam się do pomysłu sceptycznie, już po pierwszym obejrzeniu openingu przekonałam się, że o drodze samuraja można opowiedzieć i w ten sposób.

(OGROMNY) PLUS I (MALUTKI) MINUS(IK) ZAKOŃCZENIA

Bo zakończenie jest najważniejsze. Najłatwiej w ten sposób zepsuć końcową opinię na temat całego serialu nudną ostatnią sceną, nie pasującymi do klimatu ostatnimi odcinkami etc. W tym wypadku jest jeden plus i jeden minus. Ostatnia minuta, ostatnia scena, jest bardzo dobra. Jest tak jak się spodziewałam i jak miałam nadzieję, że będzie, nie ma zbytniej słodyczy, ale nie jest to zakończenie tak gorzkie jak np. w Chrno Crusade. Co mi przeszkadza to trochę za bardzo wydłużony czas ostatnich decydujących pojedynków.

Jednak jest to naprawdę drobny minusik, nie odbierający zakończeniu miejscu w pierwszej piątce zakończeń jakie widziałam.

SZUKAM SAMURAJA, KTÓRY PACHNIE SŁONECZNIKAMI

Samurai'a Champloo polecam zdecydowanie wszystkim. Podróż ze spokojnym Jinem i gwałtownym Mugenem oraz wiecznie głodną Fuu jest przygodą, którą każdy powinien przeżyć. Często ich przekomarzania lub ich kolejna wpadka powodują wybuch radości, czasami nastrój zmienia się na poważny, nigdy jednak na tyle, by sprawiać wrażenie ciężkiego dramatu. Zachęcam gorąco by wstąpić do fanklubu dwóch zupełnie różnych roninów, bo jest to jednoznaczne z obejrzeniem tej serii.

Autor: Aga Waszkiewicz
Data dodania artykułu: 25.07.2007
Data modyfikacji artykułu: 23.02.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij