Podróż do Kraju Kwitnącej Wiśni

Patrząc na forum widzę, że coraz więcej osób planuje podróż do Japonii i zadaje mnóstwo pytań w tej materii. Postanowiłem podzielić się z Wami moimi doświadczeniami.

Po pierwsze wybór trasy i koszty przelotu. Podróż w czasie rzeczywistym trwa ponad dobę. Największym obciążeniem jest oczekiwanie w tranzycie na przesiadkę. Należy już być uważnym na lotnisku w kraju. Trzeba dokładnie przypilnować przy odprawie bagażu, aby obsługa nalepiła odpowiednie oznaczenia do Tokio, a nie do kraju tranzytowego. Nie pilnowanie tej sprawy doprowadzi nas do znalezienia się na drugim końcu świata bez bagażu. Następna sprawa to limit wagi. Oficjalnie przysługuje nam 30 kg. tak jak na lot oceaniczny, ale należy pilnować wykupując bilet, aby wzmianka o tym znalazła się na blankiecie, bo inaczej usłyszymy, że te 30kg. to możemy mieć dopiero na lot już do Japonii. Wiem, że brzmi to nonsensownie, ale niestety to, co obecnie dzieje się na naszych lotniskach to przechodzi ludzkie pojęcie. Jedyne, co umieją to szukać bomb i ewentualnych składników do nich. Absolutnie ich w tym popieram, bo stawiam swoje bezpieczeństwo na pierwszym miejscu, ale reszta spraw po prostu leży pod psem {jak to się mówi}. Oczywiście sprawy się jeszcze bardziej komplikują, jak lecimy tzw. tanimi liniami.

Kiedy już przeżyjemy nasze lotnisko mamy do wyboru kilka miast europejskich, z których można polecieć bezpośrednio do Japonii. Kierunek naszej trasy zależy od zasobności portfela. Najtańszy przelot jest przez Moskwę Aerofłotem do Pekinu lub Szanghaju, a stamtąd chińskimi liniami do Japonii. Jest to tanie, ale czy bezpieczne? Do tego dochodzi nie- wymierzalny czas oczekiwania na przesiadki. Krótko mówiąc droga dla odważnych.

Z Europy można wylecieć przez Amsterdam {KLM, JAL}, Londyn {BA, JAL}, Frankfurt {Lufthansa, JAL}, Paryż {Air France, JAL}, Mediolan {Air Italia, Swissair} , Zurych {Swissair} . Są na pewno jeszcze inne możliwości, ja piszę o tylko mi znanych. Ceny są różne, wszystko zależy czy są jakieś promocje. Ceny wahają się od 3500 do 15000 złotych za bilet w obie strony, mogą być też droższe, wszystko zależy od linii i klasy.

Co zabrać w bagaż podręczny? Najlepiej nic ostrego i długiego, bo wszystko zabiorą. Potrafią zabrać cążki do paznokci, a do posiłku podają normalne sztućce. To wszystko dla bezpieczeństwa podróżnych i należy się temu bezwzględnie podporządkować. Nie należy brać żadnych napojów, a to, co kupimy w strefie wolnocłowej zostanie dokładnie zapakowane i gwarantuję, bardzo dokładną kontrolę na każdym lotnisku tranzytowym. Kiedyś nasz LOT słynął z świetnego serwisu i cateringu, niestety teraz to już historia. Na przelotach europejskich podaje się teraz trójkątną kanapkę i coś tam do niej. Napoje wyliczone, jak kolega po przeszło godzinie lotu poprosił o colę to usłyszał, że tu nie restauracja. Raju co się dzieje, to już wolę latać tańszymi liniami, tam chociaż jak kupuję taką samą kanapkę za 7 złotych to chociaż stewardesa się uśmiechnie. Nagminnie są sprzedawane podwójne bilety na te same miejsca. Ostatnio w locie z Frankfurtu do Warszawy było ich ponad dziesięć. Okazuje się, że ważna jest również wielkość samolotu. Z Amsterdamu bardzo często nie dolatują bagaże do Warszawy, bo nie mieszczą się do luków jak przylatuje mniejszy samolot.

No dobra dość tego kalania własnych linii, bywają gorsze. Faktem jest, że na liniach transkontynentalnych obsługa jest trochę inna. Każda z linii ma swoje preferencje w podawaniu napojów i rodzaju potraw. Swissar, o ile mnie pamięć nie myli podaje dziczyznę. JAL serwuje dwa menu: japońskie i zachodnie. Podawane są do tego odpowiednie napoje. Niestety tylko LOT nie ma w serwisie nic "mocniejszego" od wina i piwa, a szczerze mówiąc w czasie lotu czasem coś się takiego przydaje. Długi lot w klasie ekonomicznej bywa męczący szczególnie w JALu. Siedzenia są na japońską miarę. Ja przeżywałem prawdziwe męki będąc człowiekiem słusznego wzrostu i… tuszy. Czułem się dość dobrze "dopasowany" w fotelu, nie dość tego rzędy foteli bywają ciasno ustawione i nie ma jak ułożyć nóg. Są to mankamenty dość męczące podczas 12-13 godzin podróży na inny kontynent. Zawsze po kolacji lub obiedzie {zależy, w którą stronę się leci} następuje czas 4 godzin przez nas nazywanych "bezobsługowymi". Przeważnie koło boksów stewardes są wystawione napoje i coś " na ząb", jakieś chipsy, ciasteczka. Warto w czasie lotu trochę pospacerować, lub postać przesuwając ciężar ciała na palce i na pięty. Zapobiegnie to kurczom mięśni.. Jeżeli kogoś stać warto zainwestować w bilet biznes class . Jest tam dużo wygodniej i obsługa szybsza i menu większe i do wyboru więcej dań.

Patrząc na połączenia dochodzę do wniosku, że najkrótszy okres oczekiwania na lot jest w Amsterdamie około godziny, a w innych miastach waha się od 3 do 7 godzin. Ma to też swoje dobre strony, bo można pospacerować, zrobić drobne zakupy, lub wypić kawę dużo lepszą niż w samolocie, lub zejść porządny posiłek, jak kto woli i to bez pośpiechu.

Już na miejscu w Japonii nie można liczyć na poczucie humoru miejscowych urzędników granicznych i celnych. Lepiej wszystko mieć w papierach w porządku. Należy też pamiętać, że nie wolno wwozić do nich ŻADNYCH produktów żywnościowych. Jak znajdą to na pewno wszystko zabiorą. Prawie każde lotnisko jest położone daleko od miast, w sumie wyjątkiem jest Haneda leżąca jakieś 15-20 km od centrum Tokio, między stolicą, a Yokohamą. Reszta jest dużo dalej. Przejazd z Narity do centrum Tokio autobusem lotniskowym to wydatek około 3000 yenów, taksówki są jeszcze dużo droższe. Jest też specjalny pociąg z lotniska , ale nie znam ceny przejazdu, a przecież trzeba jeszcze od dworca dojechać tam gdzie chcemy. Myślę, że całkowity koszt dojazdu na miejsce w jakiejś dużej aglomeracji może wynieść nawet ponad 5000 yenów. W Japonii nic nie ma za darmo, a przejazdy do najtańszych nie należą. Acha, radzę dobrze pilnować biletów, w razie zgubienia wystawienie duplikatu może kosztować nawet do 50% ceny. To może zaboleć. Wracając radzę uważać na nadbagaż. Opłaty są chyba najwyższe na świecie za kilogram. Czasami warto wysłać nadmiar jako fracht lotniczy, chociaż też nie tani, ale lepiej na tym wyjdziemy niż płacąc za nadbagaż. Jeśli te wszystkie problemy nas nie zniechęcą i mimo tych wszystkich niewygód dolecimy na miejsce w miarę zdrowi na ciele i duchu to czekają nas już same przyjemności. Chyba że...

Autor: Jacek Kicman
Data dodania artykułu: 22.01.2007
Data modyfikacji artykułu: 01.09.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij