Odstresuj się

Zawsze mnie interesowała japońska zdolność do zachowania spokoju, nawet w ekstremalnych sytuacjach. Z podziwem patrzyłem na filmy o samurajach, gdzie główni bohaterowie z takim samym spokojem jedli miseczkę ryżu i walczyli na śmierć i życie. Oczywiście dokonałem tutaj dość głębokiego uproszczenia, ale sens mojej myśli jest właśnie taki.

Skąd oni biorą to opanowanie? Możemy oczywiście mówić o treningu ducha i ciała, o życiu w ciągłym zagrożeniu, o wychowaniu, kulturze i wpływie historii. Jasne, to wszystko miało znaczenie, ale chyba nie tylko. Myślę, że Japończycy mają wrodzoną zdolność opanowania krótkotrwałego stresu, z dłuższym jest już gorzej, ale dlaczego? Jeżdżąc po Europie miałem możność obserwacji zachowań różnych nacji. Jedna rzecz zwróciła moją uwagę, a mianowicie obserwacja natury przez naszych zachodnich sąsiadów. Niemcy potrafią stać i podziwiać jakieś zwierzątko, albo dosłownie obserwować jak jakaś roślina rośnie. Pielęgnują swoje przydomowe ogródki, z niezwykłą pedanterią, dbają o ich wygląd i kształt. Na swój sposób są w tym bardzo podobni do Japończyków.

Japończyk jest niezwykle cierpliwy. Latami hoduje bonsai, pieści każdą roślinkę rosnącą nawet w maleńkiej doniczce. Jednak nad to wszystko wyrasta umiejętność kontemplacji przyrody. Właśnie, umiejętność. Nie bezsensowne gapienie się na park, czy zwierzę w zoo, ale postrzeganie pojedynczych elementów natury i wewnętrzne komponowanie ich w całość. Zagmatwane, co? Nie potrafię tego inaczej opisać. Czy słońce świeci, czy deszcz pada, dla Japończyka widok może być tak samo interesujący. Taki sposób odpoczynku na pewno uspakaja.

Jest jeszcze jeden element takiego relaksu, a mianowicie całkowita koncentracja na obiekcie naszych zainteresowań. Mieszkańcy Dalekiego Wschodu potrafią się całkowicie "wyłączyć" z otaczającej ich rzeczywistości. Cudowna cecha, sam bym tak chciał, ale zawsze w naszym przypadku goni nas natłok myśli. Czy oni przeżywają to samo? Pewnie tak, ale potrafią się od tego uwolnić chyba trochę szybciej niż my.

Nie każdy mieszkaniec Kraju Kwitnącej Wiśni ma na co dzień kontakt z żywą naturą. Chociaż trzeba przyznać, że parków o ogrodów posiadają dużo, jak i usadowionych nawet w centrach aglomeracji zacisznych świątyń. U nas kościół to budynek pełen spokoju i dostojeństwa, dzieło stworzone przez człowieka i ciszę znajdujemy tylko w środku. Natomiast świątynie buddyjskie czy shinto, to pawilony otoczone zielenią, jeszcze często murem. W jakiś sposób oddzielone są od miasta. W Europie można by je bardziej porównać do starych opactw. W godzinach tzw. lunchu, można tam spotkać dużo ludzi spacerujących po alejkach, lub siedzących na ławeczkach, ale przeważnie osobno. Każdy szuka odrobiny samotności.

Przypomina mi się scena z filmu Andrzeja Munka "Eroica", kiedy to oficerowie oflagu popełniają celowo wykroczenia, aby trafić do aresztu, bo tam będą sami. Oczywiście rzecz jest mocno naciągana jak to w filmach tamtego okresu ukazujących żołnierzy innych armii niż tej, która szła ze wschodu. Jednakże jakaś szczypta prawdy w tym jest. Sam tego czasami doświadczam, kiedy wyjeżdżam i mam przez parę tygodni te same twarze wokół siebie. Człowiek chce od tych ludzi zwyczajnie uciec. Japończyk jest skazany na życie w tłumie. Musi do tego przywyknąć. Nawet bezdomni mieszkają w obozowiskach namiotowych liczących czasami kilkaset osób. W wielkich aglomeracjach ucieczka jest trudna, ale możliwa.

Onsen. Miejsce swoistego oczyszczenia ciała, ale także i myśli. Kiedy byłem tam pierwszy raz to była to dla mnie tylko egzotyka, ale później za n-tą bytnością, moje postrzeganie tego miejsca uległo totalnej metamorfozie. Obecnie będąc w Japonii nie wyobrażam sobie nie być choć kilku godzin w tej swoistej łaźni. Z tego co się dowiedziałem rodowity mieszkaniec wysp wykorzystuje każdą wolną chwilę, żeby tam wpaść choć na godzinę. Trzeba samemu tego doświadczyć, co daje jakiś czas poleżenia w gorących wodach termalnych. O dziwo nawet mnie to wzięło. Cudowne uczucie wolności myśli, lekkość ciała, brak gonitwy czasu. Coś wspaniałego. Japończycy wiedzą co dobre. Zresztą nie tylko człowiek wyleguje się w basenach. Można skorzystać z masażu, zjeść smaczny posiłek, a nawet w specjalnych pokojach zdrzemnąć się na tatami. Nie ulega wątpliwości, że jest to świetny sposób na pozbycie się całego balastu spraw, choć na jakiś czas. Jeśli Japończyk posiada dom to przeważnie łazienkę urządza w stylu zbliżonym do onsenu. Oczywiście jest to tylko jakiś erzac, ale spełnia swoje zadanie czego też doświadczyłem. Troszkę zieleni, kojąca cicha muzyka, specjalne dodatki do wody i już prawie jak w łaźni.

Oczywiście opisałem tutaj tylko wybiórczo najbardziej nam, Europejczykom znane metody izolacji i odstresowania jakie stosują tubylcy. Jest ich zapewne dużo, dużo więcej, ale może my też coś z tego zastosujmy w swoim życiu?

Jak wspomniałem na początku, Japończycy całkiem nieźle sobie radzą za stresem chwilowym, gorzej z długofalowym. Świadczy o tym ilość samobójstw i bezdomnych z wyboru. Kiedyś w Fukuoce przez chwilę rozmawiałem z takim człowiekiem. Wykształcony inżynier, obecnie mieszkający w namiocie, bo jak sam powiedział coś w nim pękło. Spójrzmy też wokół siebie, ilu bezdomnych u nas jest z wyboru, a ilu z musu. Oczywiście większość to faktyczni biedacy, ale czy tylko? Można oczywiście mówić o wybujałym poczuciu honoru, braku poczucia humoru, im wyższe stanowisko to nawet uśmiechać sie nie wypada. Taka może być codzienność Japończyka, ale oni chociaż starają się z tym walczyć jak umieją. Już samo to, że od piątku wieczór do niedzieli rano największy tłok panuje w restauracjach, barach, hotelach, salonach gry, itd. Świadczy właśnie o tym. Odreagować tydzień i dalej do roboty. My często nawet tego nie potrafimy.

Autor: Jacek Kicman
Data dodania artykułu: 04.02.2008
Data modyfikacji artykułu: 23.02.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij