Oban - star racers

Oban - star racers to anime stworzone w roku 2006 przez połączone siły francuskiego studia Sav! The world productions i japońskiego Hal Film Maker (odpowiedzialnego za takie anime jak Slayers Premium czy Angel Sanctuary). Szybko, bo w tym samym roku, Oban... pojawiło się i w Polsce, emitowane przez program Jetix.

FABUŁA I BOHATEROWIE

Jak wynika z tytułu, anime opowiada o wyścigach. Rzeczywiście w tym czasie (odległa przyszłość) wyścigi są dość popularne. Ludzie ścigają się na nowoczesnych, zapierających dech w piersiach latających ścigaczach o najróżniejszych kształtach i rozmiarach. Jednak wyścigi nie zawsze są zbyt bezpieczne. Przekonała się o tym Eva, której matka - słynna pilot - zginęła w wyścigu. Ten wypadek sprawił, że ojciec Evy, który jednocześnie był trenerem jej matki, kompletnie się załamał. Oddał córkę do szkoły z Internatem i nigdy jej nie odwiedzał, chcąc zapomnieć o przeszłości.

Akcja zaczyna się gdy Don Wrei (wyżej wspomniany ojciec Evy) dostaje polecenie, żeby zebrać załogę najlepszych pilotów, bo weźmie udział w międzyplanetarnym wyścigu. Jeżeli go nie wygra… No cóż. Marny wtedy los Ziemi. Kiedy Don razem z pilotem Rickiem i strzelcem Jordanem przygotowuje się do odlotu na planetę, na której mają mieć miejsce wyścigi, Eva zabiera się z nimi na gapę. Ojciec jednak jej nie poznaje, a ona nie ma zamiaru mówić mu kim jest. Od tego momentu występuje jako Molly.

Z początku Molly czuje się bardzo niepotrzebna na Obanie, ale kiedy Rick zostaje poważnie ranny w wyścigu, przejmuje jego zadanie. Załoga Ziemi ma nowego pilota. Z początku Molly traktuje to wszystko jako zabawę - co nie znaczy, że nie chce wygrać - aż do momentu, kiedy okazuje się, że Główną Nagrodą ma być możliwość spełnienia dowolnego życzenia. Avatar, pan Obanu, może dać zwycięzcy dowolnie wszystko. Nawet wrócić życie zmarłej osobie. Właśnie to będzie celem Molly i powodem, dla którego zacznie starać się ze wszystkich sił, żeby tylko wygrać.

oban2.jpg

Każdy odcinek to inny wyścig, co przypomina te wszystkie anime typu Pocemon czy Yu-Gi-Oh!, w których chodzi tylko o pojedynki. W którymś momencie zaczyna to nudzić. Na przykład ja nie byłabym w stanie obejrzeć wszystkich odcinków za jednym zamachem. A od czasu do czasu jeden to miła rozrywka. Szczególnie, że wbrew pozorom, to nie jest jedyna treść serialu! Poza wyścigami, bohaterowie mają inne problemy! Molly tęskni za matką i ojcem, który jej nie poznaje, który nie chce jej poznać i się o nią nie troszczy. Ciekawy jest związek emocjonalny między nią, a jej trenerem - Rickiem. Poza tym jest tu mocno zarysowany konflikt miłosny - Jordan kocha Molly bardzo, a ona skłania się ku czerwonoskóremu księciowi Aikka, pochodzącemu z innej planety. Ten wątek będzie miał zakończenie, którego absolutnie się nie spodziewałam.

oban3.jpg

Akcja jeszcze się skomplikuje, kiedy okaże się jaki jest prawdziwy cel wyścigów na Ōbanie, ale o tym nic nie powiem ;) Obejrzyjcie anime, a się przekonacie.

MUZYKA

W tym miejscu chciałabym podzielić się wrażeniami na temat muzyki anime. Opening jest bardzo przyjemny, wpadający w ucho. Może jednak trochę odrobinę za bardzo beztroski - wszak anime mówi o wyścigach wiążących się z mnóstwem emocji, o poszukiwaniu ojca, który jest tak blisko a jednak daleko, o miłości… Nie znaczy, że anime jest śmiertelnie poważne! Jednak opening, chociaż ładny i przyjemny w odbiorze, nie do końca mi pasuje… Lepiej już z endingiem, który jest melancholijny. Pokazana jest Eva, która rozmyśla o mamie, jak cała trójka bierze się za ręce i jest szczęśliwa. Na koniec śliczny obrazek, jak Molly stoi, a jej cień jest cieniem jej matki. Sama muzyka jest doskonała, podkreślająca tempo wyścigów, dodająca smaku konfliktom. Jest dokładnie taka, jak być powinna. Ukłony dla Yoko Kano. Bardzo dobra muzyka.

OGÓLNE WRAŻENIA

Tym razem nie powiem, że jest to anime dla wszystkich. Ani, że jest niesamowite, powalające itp. To nie jest złe anime, jednak przez powtarzalność schematów odcinków trochę nudne. Jednak jest to pozycja, którą można obejrzeć na zasadzie zwyczajnej, nieambitnej rozrywki. I nie całą serię na raz, tylko w odstępach. Dopiero wtedy można docenić tę historię. Dodam jeszcze, że pod koniec pojawiają się zwroty akcji, które na nowo przykuwają uwagę. Polecam obejrzeć, kiedy zupełnie nie ma nic do roboty.

Autor: Aga Waszkiewicz
Data dodania artykułu: 13.01.2007
Data modyfikacji artykułu: 24.02.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij