O legendzie J-rocka X-Japan

Pewne jest, że X-Japan to jeden z najlepszych zespołów jakie kiedykolwiek powstały w Japonii. Nie zmienia tego fakt, iż oficjalne rozstanie z bandem miało miejsce już ponad 8 lat temu (będzie jeszcze okazja o tym wspomnieć). Fani ze wszystkich stron świata, wciąż słuchają starych przebojów, nierzadko je coverują, a nawet stylizują się na swoich idoli. Przypomnijmy sobie pokrótce jak wyglądał początek, trwanie i koniec kariery piątki uwielbianych Japończyków.

...Początek...

Już w wieku pięciu lat Yoshiki spotkał na swej drodze Toshiego. Obaj, kiedy podrośli, zgodni byli co do swojej przyszłości, którą wiązali z muzyką. Nie zagłębiając się w szczegóły, wspomnieć należy, iż obaj założyli zespół Naitsu. Grywając mini koncerty, nabywali niezbędne doświadczenie, zmieniając przy okazji swą nazwę na wiele już mówiącą - X. Od roku 1985 coś zaczęło się dziać. Chłopaki nagrali kilka odważnych utworów, z czego najlepszym był ten o nazwie I'll kill you - charakterystyczny, podkreślający ostry styl zespołu. Naturalny proces osiągania popularności, został brutalnie przerwany przez niecierpliwość Yoshikiego, który założył własną wytwórnię Extasy Records (1986). Rok po tym wydarzeniu zespół zyskuje nowych członków: Patę, Taijiego oraz hide, którzy stanowić mieli stabilny skład na najbliższa lata (w ramach ciekawostki warto dodać, że ten ostatni planował, po odejściu od swego poprzedniego teamu, Saber Tiger, zostać fryzjerem).

...Popularność i praca...

Kolejny akapit nie przypadkowo zacząłem, zanim jeszcze pojawiła się pierwsza płyta zespołu. Pomimo tego, że jej styl jest typowy dla początków X-Japan (ciężki, nieco metalowy), to jednak pojawiło się na niej kilka ważnych i rozpoznawalnych kawałków, które zaliczają się do najlepszych w historii zespołu. Tak więc 14 kwietnia a.d. 1988 wydana zostaje pierwsza płyta zespołu X, o nazwie Vanishing Vision. To właśnie na niej znalazły się takie hity jak Kurenai, czy wspomniane wcześniej I'll kill you. Ten okres jest chyba najbardziej pracowitym i trudnym w historii bandu. Yoshiki i ekipa zaczęli gościć w stacjach telewizyjnych i radiowych, odbywali kolejne trasy koncertowe oraz nagrywali kolejne kawałki. Warto tutaj się na chwilę zatrzymać i chociaż wspomnieć o image zespołu. Reprezentowali oni visual kei, co łatwo można było odczytać po ich ubiorze, fryzurach czy makijażu. Osobiście twierdzę, że byli to najlepsi reprezentanci tego stylu, co świetnie korelowało z ich tekstami. Późniejsza historia J-rocka pokazuje, że czegoś tak charakterystycznego jak X-Japan, nie posiadł żaden zespół. Tymczasem powróćmy do roku 1989 dnia 21 kwietnia. To właśnie wtedy, po ponad roku, praca naszej piątki owocuje drugim albumem (przez niektórych uznawanym za najlepszy) o nazwie Blue Blood. W jego skład wchodziło 12 utworów m.in.: tytułowy Blue Blood, Prologue-The World Anthem, X, czy choćby ballada Endless Rain. Kolejne lata były niemniej efektywne/efektowne. Zespół wygrał konkurs na najlepszy zespół Japonii, zaliczając przedtem trasę koncertową Rose and Blood Tour. W roku 1991 w lipcu X wydaje trzecią płytę, w której zauważyć już można powolne odejście od starego stylu, w kierunku czegoś innego, bardziej aktualnego. Silent Jealousy, bo tak brzmi jej nazwa, ukazuje X-ów w znacznie bardziej melodyjnym kształcie. Poznajemy to, po kompozycjach takich jak: Silent Jealousy, gdzie brakuje (przepraszam za wyrażenie) rżnięcia po instrumentach, takiego jak choćby w I ll kill you, czy choćby w spokojnym, nastrojowym Say anything. Tymczasem w roku 1992 miały miejsce dwa ważne wydarzenia. Po pierwsze Taiji postanowił opuścić zespół, a w jego miejsce wskoczył Heath (powodów słyszałem bez liku, od kłótni z Yoshikim do męczącego trybu życia, popularności. Nie wiem w co wierzyć -_-). Po drugie zespół przemianowuje się na X-Japan, a to z powodu istnienia zespołu o nazwie X w Ameryce, w której to rzekomo Yoshiki i spółka chcieli zrobić małe zamieszanie. Od teraz skład i nazwa przyjęły formę pod którą znane są na całym świecie. Rok 1993 to dziwna płyta-singiel składająca się z bardzo długiego kawałka Art of Life (około 30 minut [sic!]). Podkreśla on przemianę bandu. Kolejne kilka lat można zawrzeć krótko i treściwie. X-Japan rozwijał się, chłopaki dawali sporą liczbę koncertów (przy okazji wydając live a z Tokyo Dome-1995). Niewielu fanów spodziewało się, iż koniec zespołu jest tak bliski.

...Epilog, zakończenie, jak zwał tak zwał, smutno i tak będzie...

W roku 1996 wydany zostaje ostatni album X-Japan o tytule Dahlia. Większość jego objętości zajmują ballady, zdecydowanie górując nad charakterystycznym rockowym zacięciem znanym z poprzednich płyt. Nieco wcześniej chłopaki prawie całkowicie rezygnują ze swojego wizerunku, obcinając włosy, porzucając makijaż i zmieniając garderobę. Wydaje się, że te czynniki jakby zapowiadają pewien powolny koniec zespołu. Co ma nadejść to i tak nadejdzie, toteż we wrześniu 1997 następuje ogłoszenie końca X-Japan. A fani w płacz... Pewnym pocieszeniem miał być dla nich wielki koncert na zakończenie tegoż właśnie roku. Jednak zanim przejdziemy do Last Live a, wspomnę o przyczynie rozpadu zespołu. Nie jest wiadomością poliszynela (mało trafne wyrażenie moim zdaniem ^_^), że poszczególni członkowie zespołu mieli pewne plany dotyczące ich działalności po przygodzie z X-Japan. Sami zapewne nie spodziewali się, że będą musieli wprowadzić je w życie tak szybko. Rzekomym sprawcą zamieszania miał być Toshi, który stwierdził, właśnie we wrześniu, że chce odejść.

...Last Live...

Końcowym popisem grupy w całym składzie był ostatni występ na żywo w gigantycznej hali Tokyo Dome. Wydarzenie było tak znaczące, iż wejściówki sprzedane zostały wręcz w mgnieniu oka, a hala wypełniła się po brzegi. Ponieważ miałem okazje obejrzeć ten koncert, to troszkę Wam o nim opowiem. Przede wszystkim można go podzielić na dwie zasadnicze części. W pierwszej Yoshiki z ekipą zaczepiają swoje stare klimaty, grając m.in.: Rusty Nail, czy Scars. Publiczność póki co cieszy się muzyką zespołu, nie spodziewając się drugiej części. W między czasie Yoshiki zapodaje solo na perkusji, po którym rozbrzmiewa w hali muzyka z Forever Love. Toshi podchodzi do Yoshikiego i obaj ściskają się nie ukrywając swego wzruszenia. Pewien jestem, że prawie cała publiczność zaczęła płakać. Po chwili wszyscy powrócili do swoich instrumentów, na kolejną część występu. A w niej, jeśli chodzi o muzykę, to z rockowych kawałków zaznacza się X (sprinty Toshiego po scenie są nie do zapomnienia). Niejako kończy on (utwór, a nie Toshi ^_^) szaleństwo publiczności, gdyż po chwili, w melancholijny nastrój, wprowadza ją ballada Endless Rain. Wzruszenie chwilą, kiedy Toshi siada przy gotowym do gry na fortepianie Yoshikim, ogarnęło chyba całe Tokyo Dome. W czasie tej piosenki publiczność akompaniowała Toshiemu śpiewając przez cały czas. Po Endless Rain stało się pewne, że pożegnanie jest już bardzo blisko. Pata, hide oraz Heath schowali się gdzieś w cień. Yoshiki zakrył swoją twarz włosami. W Tokyo Dome rozbrzmiał utwór Last Song. (Osobiście uważam, że jest to najlepsza ballada X-Japan). Ciężko wyrazić to słowami, to po prostu trzeba zobaczyć... Jeszcze w czasie trwania piosenki, scenę opuściła trójka gitarzystów. Szczególnie wzrusza gest hide, który machnął ręką, a także czupryną w kierunku publiki i opuścił ją udając się za kurtynę. Po Last Song, Yoshiki odszedł od fortepianu i długą ścieżką, podobnie jak reszta, skrył się gdzieś przed wzrokiem płaczących fanów. W tle rozbrzmiała ostatnia piosenka koncertu - Tears.

...Losy naszych idoli i jedno zdanie podsumowania...

Po zakończeniu działalności X-Japan, jego członkowie poszli swoimi drogami. Yoshiki skupił się na swoim przygotowywanym od jakiegoś czasu projekcie Violet UK. Pata oraz Heath założyli nowy zespół o nazwie DopeHeadz. Ten pierwszy wkręcił się jeszcze w działalność innego bandu Ra:IN, hide natomiast, postawił już całkiem na solową karierę wydając kilka naprawdę świetnych kawałków. O Toshim najmniej wiadomo. Podobno jeździł po kraju, odwiedzając różne miejsca i dając trochę występów.......
Jedno jest pewne. X-Japan to jeden z najbardziej znamienitych zespołów rockowych w historii Japonii, a może nawet i świata...

Autor: HIROSHI
Data dodania artykułu: 14.02.2006
Data modyfikacji artykułu: 27.02.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij