Noir Fleurir

Oto kolejny artykuł poświęcony japońskiej muzyce i naprawdę cieszę się, że temat ten w ogóle został poruszony. J-music jest nurtem szerokim, choć niestety nie jest u nas tak bardzo znany, jak manga i anime, niemniej jednak z dużym powodzeniem przedstawiany choćby na łamach Kawaii (dawnego i nowego) i MANGAzynu. Byliście na jakimś konwencie? Te ciekawie poubierane postacie (i niekoniecznie mam na myśli cosplayowców) też mają z j-music dużo wspólnego (ale do strony wizualnej tematu wrócimy jeszcze później - bo to jeden z powodów, dla których j-rock jest taką interesującą działką wiedzy).

Muzyka rodem z Japonii ma taki sam zakres gatunkowy jak każda inna. Ponieważ jednak moim ulubionym gatunkiem jest rock, ograniczę się na razie do niego. Na japońskim nieboskłonie scenicznym przewijają się zespoły różnych maści: jasne, niegasnące gwiazdy (niby czas to rzecz względna, ale dla niektórych jest łaskawszy niż dla innych) - do takich należy np. X-Japan czy hide. Już ich nie ma, ale i tak o nich się wie. Można by o nich wiele pisać... tematy-rzeki, legendy. Są "supernowe" - zespoły, które powstały kilka lat temu, zdobyły sobie ogromną popularność i wciąż jeszcze istnieją ku uciesze fanów (np. Dir en grey, Pierrot). Niezły materiał na legendy. No i jest jeszcze jedna działka, jaką są zespoły indiesowe. Je najlepiej porównać do ciał niebieskich tworzących mgławice ;) - jest ich mnóstwo, najczęściej pojawiają się i znikają, nigdy nie osiągając nie tylko statusu major, ale nawet nie zostawiając śladów swego istnienia w postaci albumu, czy własnego i tylko własnego demo tape'a. Kilka fot i info, że byli - to wszystko. Mimo to jest to bardzo ciekawa scena, no i to działka dla maniaków nie wiedzących, co zrobić z czasem - pozostawanie "na bieżąco" w tym, co się tam dzieje jest jak tropienie duchów w gęstej mgle. (wyjaśnienie - zespoły major są to zespoły które podpisały kontrakty z wytwórniami płytowymi, zespoły indies nie mają takiej pewnej przyszłości...)

Na tapetę biorę dziś jeden z moich ulubionych zespołów, który choć nigdy nie został major (a był tego warty!), to zdobył sobie ogromną popularność (był, bo już nie istnieje, ale wystarczy spojrzeć na fanlistingi by się zorientować o jakiej popularności mowa). Tworzył muzykę dobrą, oryginalną, wniósł w nią sporo pomysłów i przede wszystkim radości z grania, co widać i słychać. Mowa o Noir Fleurir. Najlepszym wg dehiry zespole indiesowym wszechczasów^^. Zespół powstał pod nazwą Deflower w 1998 roku w pięcioosobowym składzie: Sei [wokal], Karen i Tomo [gitary], Kengo [bas], Soshi [perkusja]. Po wydaniu zaledwie 2 demo z zespołu odszedł Sei, pozostawiając resztę grupy na pastwę losu - tym bardziej, że właśnie powstawało ich 3-cie demo. Reszta chłopaków próbowała śpiewać, ale nie ma to jak profesjonalista od mikrofonu na cały etat. Ostatecznie na 3-cim demo gościnnie wystąpił u nich niejaki Yasu (wokalista sesyjny), ale to nie było to (zresztą, wystarczy posłuchać jego głosu - nic dziwnego, że długo tam nie gościł - to naprawdę nie było TO). Z tego eksperymentowania grupy z wokalem wyszły same dobre rzeczy i na świat wypłynął talent np. basisty (ale to trzeba usłyszeć, opisać jest trudno). Poszukiwania trwały dalej i w 1999 roku dołączył do nich Teru - i został już na stałe. Na nieszczęście grupy, w tym samym czasie postanowił odejść gitarzysta - Tomo. Przetasowania w początkujących zespołach są raczej naturalne - "docierają się" muzycznie i szukają swoich brzmień. Co nie zmienia faktu, że jeden gitarzysta to trochę mało. Ale od czego są przyjaciele! Masst - gitarzysta i członek zespołu Aliene Ma'riage był bliskim kumplem Kengo - i tym sposobem Noir Fleurir załatwił sobie pomoc w chwilach potrzeby - na sesjach nagraniowych, koncertach i of coz sesjach zdjęciowych też (ehhh, kto by nie chciał mieć foty z Kengo?^.^). Po rozpadzie Aliene Ma'riage Masst dołączył do Noir Fleurir (po tych wszystkich przetasowaniach składu zespół zmienił ostatecznie nazwę z Deflower na Noir Fleurir) na stałe, ale to był również schyłek Noira... Z Teru przy mikrofonie i z Masstem wydali 4 albumy (z czego jeden podwójny), dali parę koncertów, wypuścili kilka PV a nawet VHS. Po ukazaniu się ostatniego albumu w 2001 roku zespół przestał istnieć. Definitywnie i tak po prostu. Nie podano żadnych oficjalnych powodów tej decyzji, nie spotkałam się nawet z plotami na ten temat. Po prostu zakończyli działalność i jako Noir Fleurir i jako muzycy w ogóle. Nie słyszałam by którykolwiek z chłopaków zakotwiczył w jakiejś innej grupie. (Jeśli wiecie coś czego ja nie wiem - to będę wdzięczna za info :)).

I na tym by się historia zespołu kończyła. Pozostała muzyka - kawałek dobrego rocka. Chłopcy grać potrafili, nie stronili też z uporem maniaka od elektroniki, ale na szczęście z umiarem. Wspominane wcześniej eksperymentowanie grupy z głosem pozwoliło włączyć do repertuaru głos Kengo - wysoki, modulowany na dziecinny, po prostu słodki. Jego piosenka "omocha no miisha" jest wręcz pokazową co do tego, jakie oblicza może przybrać rock. I najbardziej znana chyba z wszystkich, wystarczy usłyszeć 2 razy i już można śpiewać ..a te wstawki : "chotto" w "It's - hanpasha" rządzą. Równie ciekawy jest utwór "shiseru hana" (single version) - zwraca na siebie uwagę trzymaniem linii melodycznej na podobnym poziomie - jak dla mnie efekt świetny! Nawet w piosenkach wykonywanych przez Teru, Kengo [basista] i Karen [gitarzysta] robią chórki. Innym elementem charakterystycznym zespołu jest lekkie podstylizowanie na hiszpańskie klimaty, którymi interesował się Karen (podobno nawet tańczył flamenco). Wg mnie klimaty te co prawda widać bardziej w strojach niż w muzyce...właśnie! Stroje.

Noir Fleurir był na początku wręcz obrazowym przykładem tego, co się mi kojarzy z zespołem indies. Bardzo visualowe kostiumy: sukienki, fryzury, makijaż, porcelanowe twarze. Kengo wyglądał ślicznie z upiętymi w loczki włosami, czarną sukieneczką z kokardą i skrzydełkami (?). W połączeniu z głosem i sposobem poruszania się na scenie pozostawiał po sobie niezapomniane wrażenia. Wcale nie dziwię się opiniom, ze uznawany był za "cutest thing on planet". Wokalista dopasowywał do swej upiornie chudej twarzy kostiumy zbliżone do gotyckich [a''la Gackt z Malice Mizer]. A Karen.. ten to dopiero miał garderobę! By to zobaczyć, zachęcam do sięgnięcia po clipy ;). Od albumu "For 10 Years After" zespół całkowicie zmienia swój styl na goth-rock. Żadnych sukienek, makijaży i loków, zamiast tego T-shirty i czerń (i będę się upierać, że te okularki na nosie drummera to parodia hide''a XD). Eh, z jednej strony wreszcie można było zobaczyć, jak oni naprawdę wyglądają, a z drugiej to był chyba omen zmian wielkich i dramatycznych. Co do samych PV, nie są one niestety najwyższych lotów. To zwykłe niskobudżetowe nagrania najczęściej w jednej scenerii, ale jak na indiesowy i tak krótko istniejący zespół, Noir Fleurir pozostawił ich po sobie więcej niż zwykle zespoły tego typu. Poza tym na necie możemy odnaleźć jeszcze makingi do clipów (i śliiizg na brzuszku - "omocha no miisha"^.^), urywki koncertów, i fragmenty programów TV z wywiadem w których grupa brała udział. Bardzo żałuję, że takich "zascenowych" clipów nie zachowało się więcej - one zazwyczaj mówią o grupie wiecej niż wyreżyserowane PV...ciekawie byłoby poznać "Noiry" tak, jak można poznać Deg-a, Pierrot'a czy innych...na koniec wklejam słowa piosenki, którą bardzo łatwo się nauczyć i którą naprawdę fajnie się wyje =^.^=

BOKU NO MIISHA...
BOKU no kawaii omocha no MIISHA
totemo daiji ni shiteta no ni
hakui sugata no hen na yatsura ni
BOKU no MIISHA wa sarawareta
BOKU NO MIISHA...
TSURU TSURU atama teashi sakasama
BOKU no MIISHA wo torikaese
hakui sugata no hen na yatsura ni
BOKU no MIISHA wa korosareta
Love MIISHA, do you love?
BOKU NO MIISHA...
Love MIISHA, do you love?
BOKU NO MIISHA... BOKU NO MIISHA...
BOKU NO MIISHA... BOKU NO MIISHA...
BOKU NO MIISHA... BOKU NO MIISHA...

Autor: Dehira
Data dodania artykułu: 23.10.2005
Data modyfikacji artykułu: 27.02.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij