Neon Genesis Evangelion

Każdy, kto choć trochę interesuje się anime, słyszał kiedyś ten tytuł. Narysowany przed Hideakiego Anno dwudziestosześcio odcinkowy serial ma fanów na całym świecie.

Moja przygoda z Evangelionem nie rozpoczęła się w niezwykle romantyczny sposób - nie "natknęłam się przypadkiem", albo "nie żywiłam doń najpierw nieuzasadnionej awersji, dopiero gdy zobaczyłam…". Po prostu dosyć już miałam słuchania westchnień na temat inteligencji Neon Genesis... i postanowiłam obejrzeć jeden, dwa odcinki, żeby się przekonać, co to u diabła jest. Spodziewałam się zwykłej historii o robotach, która mnie od razu znudzi. Chyba nigdy bardziej się nie myliłam.

Rok 2015. Piętnaście lat minęło od momentu, kiedy wielki meteoryt zniszczył Antarktydę i wybił połowę populacji Ziemi. Ludziom udało się jakoś naprawić szkody - na zgliszczach Japonii powstało militarne miasto Tokyo-3. Spokój nie może jednak trwać wiecznie... Tokyo-3 zaczyna być atakowane przez dziwne roboty, z których każdy następny jest bardziej zaawansowany. Roboty te nazywane są Aniołami. Jedyne, co jest w stanie je pokonać to Evangeliony. Skoro są roboty - Evangeliony (zwane w skrócie Evami) - muszą być także i piloci. I tutaj zaczyna się właściwa fabuła.

Shinji Ikari jest cichym, nieśmiałym czternastolatkiem, którego matka nie żyje, a ojciec odszedł zaraz po jej śmierci. Pewnego dnia Shinji zostaje wezwany przez ojca, żeby pilotować Evę numer 01. Targają nim sprzeczne uczucia - nie chce tego robić, ale nie chce tracić ojca po raz kolejny. W końcu decyduje się na pilotowanie Unitu 01. Zostaje oficjalnym członkiem organizacji NERV i dostaje kartę wstępu do siedziby. Szybko zaprzyjaźnia się z kapitan Misato Katsuragi, dwudziestodziewięcioletnią, niebieskowłosą dziewczyną, odpowiedzialną za taktykę i za podejmowanie decyzji. Misato zaprasza Shinjiego do siebie i od tej chwili mieszkają razem. Pod jej wpływem Shinji otworzy się trochę na świat.

Czternastolatek nie ma chwili wytchnienia - Tokyo-3 jest co chwilę atakowane przez coraz to nowe Anioły. Nie jest jednak sam! Dla NERVu pracuje jeszcze para nastoletnich pilotek - dowodząca Evą 00 Rei Ayanami i dowodząca Evą 02 Asuka Langley Sōryū. Obie dziewczyny są swoimi dokładnymi przeciwieństwami. Nie mówię tylko o kolorze włosów i oczu, ale przede wszystkim o charakterze. Na początku Rei jest zimna, niedostępna i nie okazuje emocji, co zmienia się powoli pod wpływem znajomości z ojcem Shinjiego i samego Shinjiego. Asuka, półniemka i półjaponka, jest agresywna, kierująca się emocjami, lubiąca szybko działać i chwalić się swoimi zdolnościami.

Jak wspomniałam na początku, anime to nie jest zwykłą historią o walkach robotów. Znaczna część poświęcona jest relacjom między postaciami i ich charakterom oraz… problemom psychicznym. Sam reżyser przez wiele lat walczył z silną depresją. Niewątpliwie właśnie stąd wzięły się takie sceny jak wstrząsająca podróż do wewnątrz własnego umysłu Shinjiego, kiedy został na 18 godzin uwięziony według Anioła. W niezwykły sposób Hideaki Anno pokazał przerażenie chłopca, początki silnej klaustrofobii, strachu przed śmiercią i lęku przed tym, że nigdy już nie spotka ludzi, których kocha, na których mu zależy. Każdy bohater tak naprawdę chociaż raz w trakcie 26 odcinków stoi na krawędzi choroby psychicznej, ale nie ma się wrażenia, że autor przesadził, czy też wyolbrzymia problem. Przeciwnie! Wszystko jest naturalne i opowiedziane z niezwykłą delikatnością, subtelnością.

Opening. Nie mogło zabraknąć kilku słów o tymże, bo przecież jest to jedna z ważniejszych części każdego anime. Zły opening może zniechęcić, a dobry może podnieść zdanie widza na temat serialu. W tym wypadku na temat openingu mam same dobre słowa. Śliczna, miękka, a do tego pasująca do całości piosenka, dobry montaż, fajna kolorystyka. Nic nie można zarzucić. Do tego tekst jest inteligentny i adekwatny do fabuły.

Kolejną rzeczą na którą trzeba zwrócić uwagę jest symbolika anime. Przez całego Evangeliona przewijają się motywy chrześcijańskie (chociaż na terenie Japonii chrześcijanie stanowią zaledwie jeden procent wyznawców!). Adam - pierwszy Anioł - i Evy (skrót od Evangelionów) to odwołanie do pierwszych ludzi. Podczas licznych walk, Anioły wystrzeliwują w powietrze energię w kształcie krzyży. Trzy superkomputery Magi to Melchior, Kacper i Baltazar. Niektórzy fani interpretują potrójną naturę Magi jako reprezentację Świętej Trójcy, lub, na płaszczyźnie psychologicznej, jako Freudowski koncept zakładający istnienie ego, superego i id . Może to jest powód reakcji widzów. Najpierw bowiem wyemitowano Evangeliona w czasie przeznaczonym dla dzieci i młodzieży i nie spotkał się ze zbyt wielkim entuzjazmem. Zmieniło się to prawie natychmiast, kiedy przeniesiono anime na godzinę bardziej odpowiadającą dorosłym widzom. Dopiero oni w pełni zrozumieli zawiłości historii Shinji'ego i pokochali ją. Serial zdobył wielu wiernych fanów, którym po części zawdzięczamy pełnometrażowy Neon Genesis Evangelion: Death and Rebrith i The End of Evangelion, które zawierają zmienione zakończenie anime. Fani po zakończeniu serialu wysyłali Hideakiemu Anno tak wiele e-maili z krytyką czy wręcz prośbami zmiany zakończenia, że reżyser ugiął się. Filmy zarobiły w Japonii około dwunastu milionów dolarów, co jak na tamte warunki, było wielkim sukcesem.

Autor: Aga Waszkiewicz
Data dodania artykułu: 22.01.2007
Data modyfikacji artykułu: 05.10.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij