Mity i legendy: Waśni rodzinnych część druga

Pląsy z przytupem i lustro ośmiograniaste

Jak już poprzednio wspominałam, konflikt Amaterasu z Tsukiyomim stanowił ledwie uwerturę następnych wydarzeń - kłótni z Susanoo, bóstwem o usposobieniu gwałtownym, będącym całkowitym przeciwieństwem swej statecznej siostry - bogini słońca. Zresztą wydarzenia te były niezwykle brzemienne w skutki i niemalże doprowadziły do... Nie uprzedzajmy jednak faktów. Susanoo okazał się bogiem niesubordynowanym i zamiast, jak to czyniło pozostałe osiem milionów (tudzież tysięcy, spotkałam różne interpretacje), trzymać pieczę nad powierzonym mu obszarem, - czyli morzami i oceanami - wykazywał swoje niezadowolenie, a co więcej lamentował i lał potoki łez. Skutkiem tego ziemię dotknęła najpierw klęska potopu, a później, gdy łez zabrakło, posucha. Susanoo tłumaczył się ojcu swemu, wytrąconemu z niebiańskiego spokoju, iż chce udać się do krainy, gdzie jego matka przebywa. I tu rodzą się zapewne Czytelnikowi wątpliwości. Jak to matka? Wszak bóstwo opadów narodziło się z przemycia nosa Idznangiego, o udziale Idzanami w tym przedsięwzięciu "Kojiki" nie wspomina. Wygląda na to, że Susanoo czuł się jednak dziecięciem raczej z Krainy Ciemności, aniżeli ziemskim. I jako taki nie mógł przebywać na ziemi japońskiej - na to nie zgodził się Idzanagi. Pozwolił niemniej swemu potomkowi (wyrodnemu bądź, co bądź) pożegnać się najpierw z Amaterasu. Udał się Susanoo na Wysoką Równinę Niebios, z taką werwą, że w niebiesiech (na ziemi również) aż zadrżało. "wzrok dziki, suknia plugawa..." - no dobrze, źródła nie podają tego w przytoczonej przeze mnie formie; po prostu lubię Mickiewicza - słowem: grozę mógł obudzić ten pochód. Amaterasu powzięła podejrzenia, iż brat zamierza przejąć władzę i dlatego przywdziała zbroję i wyszła mu na spotkanie. Demonstracja siły odbyła się, a jakże - bogini słońca tak mocno tupnęła, iż zapadła się w ziemię po same uda. Następnie, bez wysiłku najmniejszego, ziemię ową roztrąciła. Gotowa na wszelkie wojownicze posunięcia Susanoo. A takowych rzecz jasna nie było. Tak wiem, tytuł brzmi "Waśni rodzinnych...", a tymczasem okazuje się, że Mąż Zsyłający Opady przybył do siostry swej w pokojowych zamiarach i na żaden konflikt - tak szumnie przeze mnie zapowiadany - wcale nie zanosiło się. Wykaż się jednak, Szanowny Czytelniku, cierpliwością, a jeszcze przekonasz się... Susanoo pragnął udowodnić Amaterasu, że jego intencje były czyste, więc zaproponował jej przeprowadzenie ukei, czyli Sądu Nieba. Na czym to polegało? Jeśli dzieci wydane na świat przez niego będę potomkami męskimi, to znaczy jego zamiary były jak najbardziej szlachetne. Bogini Słońca przystała na to i pierwsza zabrała się do czynu. Wzięła od brata miecz, umyła do w niebiańskiej studni, a następnie przegryzła go, schrupała, przeżuła i wypluła. Efekt? Trzy dorodne córy. Pora na Susanoo - wziął sznur siostrzanych korali, umył, schrupał, a z jego oddechu narodziło się... pięciu synów. Amaterasu usynowiła pięciu chłopców, zaś Susanoo... hmmm... "ucórczył" (????) -eeee, nieładne słowo, adoptował (to jakoś lepiej brzmi) dziewczynki i wszystko zapowiadało się na rodzinną sielankę. Błąd. Wcale tak nie było. Krewki Mąż Zsyłający Opady wcale nie kwapił się do podziemi, za to nieźle broił na Niebiańskiej Równinie, co jego siostra długo znosiła z iście niebiańską cierpliwością. Do czasu. Pewnego pięknego dnia, gdy Amaterasu przędła razem ze swoimi służkami, "pomysłowy" Susanoo zrobił dziurę w dachu pawilonu, w którym panie znajdowały się i wrzucił zezwłok koński, obdarty na dodatek ze skóry w kierunku od ogona do głowy. Niektóre wrażliwsze niewiasty tak przeraziły się tym widokiem, że poprzebijały swoje łona czółenkami tkackim i przeniosły się do świata podziemnego. Tego było STANOWCZO za wiele. Zniszczone groble na polach czy nawet załatwianie swoich potrzeb fizjologicznych, (że w szczegóły nie będę wdawała się) w reprezentatywnej izbie jej domostwa, Amaterasu mogła jeszcze wybaczyć. Ale końskie ścierwo i to obdarte ze skóry od ogona do głowy - NIGDY! Ciężko urażona bogini ukryła się i zatarasowała w pieczarze Amanoiwato, z wyraźnym zamiarem pozostania tam na wieki wieków. Nietrudno domyślić się, że wówczas zapadły ciemności nieprzeniknione, a co więcej, wylazły wszelkie potwory, demony i inne takie zaczęły szaleć po świecie. Zgryzota nie lada dla bogów. Trzeba było coś z tym zrobić, a wiadomo, - co osiem milionów (tysięcy) głów, to nie jedna, więc szybko ukuli plan wywabienia bogini z jaskini. Zmyślny bóg Omoikane objął dowództwo nad przebiegiem tej akcji. Sprawa nad wyraz delikatna to była i wagi, że się tak wyrażę, kosmicznej. Bóstwa przystroiły stojące nieopodal pieczary drzewo sakaki kolorowymi skrawkami papieru i płótna, zawiesiły na jego gałęziach sznur klejnotów i ośmiograniaste lustro, pięknie wypolerowane. Gdy to wszystko zostało już przygotowane, na prowizoryczną scenę, - czyli przewróconą do góry dnem beczkę - wkroczyła frywolna bogini Amenouzume. Ubrana dość komicznie, jęła pląsać w ekstatycznym tańcu, przytupując przy tym hożo. Taniec ten ubawił bogów, co niemiara, ale największy, chóralny wybuch śmiechu miał miejsce, gdy Amenouzume obnażyła się odgórnie i zsunęła swą szatkę poniżej pępka (ten numer, czyli coś na modłę striptizu, okazał się zresztą jej numerem popisowym). Pozwolę sobie jeszcze na maleńką dygresję - pląsy rozkosznej bogini są mitologicznym uzasadnieniem, dla kagura, widowisk taneczno-muzycznych, wykonywanych w pałacu cesarskim i shintoistycznych chramach przez tancerki miko, przy okazji rozmaitych uroczystości religijnych. Jakkolwiek charakter orgiastyczny miały tylko w wykonaniu ich legendarnej prekursorki. Powróćmy jednak do akcji. Ziemia aż się zatrzęsła. Amaterasu zaintrygowana była tymi wyraźnie biesiadnymi odgłosami, więc postanowiła sprawdzić, co też takiego dzieje się na zewnątrz. Bo jak to być mogło? Ona siedzi w jaskini, na ziemi ciemność, że oko wykol, a bogowie beztrosko oddają się zabawie, a może nawet rozpuście. Wiedziona ciekawością, wyjrzała z pieczary, a wtedy siłacz Tajikarao pochwycił ją za rękę, wyciągnął z ukrycia tak, że blask jej postaci odbił się w zawieszonym na drzewie lustrze. Wówczas to bogowie Amenokayane i Futodama przewiązali skałę zagradzającą wejście do jaskini powrozem ze słomy ryżowej (shimenawa) i poczęli błagać Amaterasu, by powróciła na Niebiańską Równinę i dalej światu temu przyświecała. Ta, jako że łagodna i dobrotliwa była, przystała na to. A cóż stało się z Susanoo, prowodyrem całego zamieszania nad zamieszaniami? Brrr... przypuszczam, że nikt nie chciałby być w jego skórze. Primo, musiał złożyć ławy zastawione ofiarami w liczbie tysiąca - to nie brzmi jeszcze drastycznie. Secudno, obcięto mu włosy i wyrwano paznokcie (miało to być najprawdopodobniej rytuałem oczyszczenia). Tertio, wygnano na ziemię. And so it goes, że pozwolę sobie zacytować Kurta Vonneguta (nie miał on wprawdzie wiele wspólnego, hmmm... W zasadzie nic, z przestawioną tu sytuacją, ale zdanie to jakoś mi pasuje). O ziemskich perypetiach Susanoo - następnym razem.

Autor: Renata Wódkowska
Data dodania artykułu: 20.10.2005
Data modyfikacji artykułu: 14.02.2016
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij