METROPOLIS

Nastoletni Kenichi mieszka razem wujkiem - prywatnym detektywem - w Metropolis, mieście przyszłości gdzie roboty żyją obok ludzi. Jednak na pierwszy rzut oka widać, że ci ostatni nie pałąją do nich miłością: roboty wykonują ich pracę, zwiększając poziom bezrobocia, na dodatek od czasu do czasu wymykają się spod kontroli. Wtedy do akcji musi wkroczyć specjalna jednostka, która owe maszyny niszczy. Mimo powszechnej nienawiści do robotów, okrutny burmistrz miasta postanowił zlecić wykonanie jednego na wzór swojej zmarłej córki.

Robot, a właściwie robotka, wyląda jak zwykła dziewczynka i tak też się zachowuje, kiedy Kenichi ratuje ją z pożaru. Z początku nie pamięta kim jest, dopiero później przypomni sobie swoje imię - Tima. Nie mając rodziny, swoją miłość i przywiązanie ofiarowuje chłopcu. Niestety, wiele osób interesuje się losami humanoidalnej maszyny - na burmistrzu począwszy, na jego przybranym synu, Rocku, skończywszy. Ten ostatni, bezwzględny morderca i żołnierz, boi się, że Tima skradnie mu ojca, że kiedy ona się pojawi, on nie będzie miał już u "ojca" szans. Dlatego zrobi wszystko by zabić dziewczynkę i, jeżeli będzie to konieczne, Kenichiego i jego wujka.

metropolis2.jpg metropolis1.jpg

Z początku Tima nie zdaje sobie sprawy, że też jest "jednym z tych biednych robotów", które ludzie niszczyli w czasie rewolucji. Chociaż wszyscy mają wobec niej jakieś plany, wielkie i natchnione, dziewczynka chce po prostu być z Kenichim, chce być człowiekiem. Walczy z okrutną rzeczywistością o swoje człowieczeństwo, o prawo do bycia.

PLUSY I MINUSY

Anime wzrusza naiwnością Timy, która przez cały czas przypominała mi Chii z serii "Chobits", kóra nie potrafi się odnaleźć i poradzić sobie z własną potęgą. Jednak jest kilka rzeczy, które bardzo mnie w tymże filmie drażniły. Po pierwsze i przede wszystkim: muzyka. Jazzowe kawałki, radosne zaśpiewy trąbki… Wszystko pięknie, ale nie do tej fabuły, nie do tego anime. Wesoła muzyka nie pozwalała się wzruszać tragicznymi momentami, zbyt poważna zmywała z ust uśmiech. Przez to anime wydaje się raczej śmieszne i banalne, chociaż jestem pewna, że przy innej, lepiej dobranej muzyce, byłoby o wiele lepiej. Kreska pozostawiała też trochę do rzyczenia, ale to akurat można wybaczyć.

Ogólnie rzecz biorąc, anime nie porywa, można obejrzeć w ramach "odmóżdżacza", ale lepiej wyłączyć głos, gdyż muzyka psuje cały efekt. Na dziesięć punktów dałabym pięć i pół.

Wyreżyserowane przez Rintaro anime ukazało się w Japonii w 2001 roku.

Autor: Aga Waszkiewicz
Data dodania artykułu: 15.03.2007
Data modyfikacji artykułu: 24.02.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij