Kigeki (COMEDY)

Obejrzałam już w życiu kilka anime: zarówno liczących dwadzieścia kilka odcinków seriali, jak i pełnometrażowych filmów. Widziałam znakomite produkcje Miyazakiego, tytuły oparte na mangach Masamune Shirowa, poznałam kilka wzruszających, rozbawiających do łez produkcji. Może nie mogę siebie jeszcze nazwać znawcą, ale umiem odróżnić gniot od arcydzieła. Kigeki jest tym drugim.

W Czarnym Lesie podobno mieszka szermierz, nazywany Czarnym, o niezwykłych zdolnościach. Ponoć posługuję się swym mieczem z równą lekkością, z jaką wiatr przenosi piórko z miejsca na miejsce. Jest najemnikiem, każdy może kupić jego usługi za odpowiednią opłatę. I to jest najdziwniejsze - wojownik nie chce nic innego prócz rzadkich książek. Pewnego dnia mała, pięcioletnia dziewczynka, Irlandka, kradnie z domu jedyny egzemplarz książki, której tytułu nie znamy i biegnie ile sił w nogach, by prosić go o ratunek. Lada dzień jej wioskę zaatakują Anglicy i wymordują wszystkich ludzi, jakich tylko znajdą. Szermierz bierze od niej książkę i przez dwa dni czyta, nie odzywając się ani razu. "W końcu, drugiej nocy to się stało. Lekko się uśmiechnął". Wiedziała, że jej pomoże. I rzeczywiście, Czarny Szermierz w ciągu jednej nocy pokonał 200 angielskich wojowników. Rano nie pozostał po nich ślad, a on odszedł pozostawiając małą dziewczynkę w niepewności z krótką groźbą, nic jej nie wyjaśniając, nic jej o sobie nie mówiąc.

719.jpg

Założone w 1986 roku Studio 4°C może się pochwalić długą listą gier, seriali telewizyjnych, filmów, miniatur, ale przypuszczam, że żadne z ich anime nie jest w stanie równać się z Kigeki. Kazuto Nakazawa nakręcił anime nietypowe. W dobie krzykliwych kolorów postanowił użyć jedynie czerni, bieli i krwistej czerwieni. Zamiast wyraźną, ostrą kreską posłużył się rozmytymi plamami, dzięki promieniującej bieli otrzymał pogłębiający tajemnicę kontrast. Co zasługuje na podziw, to sposób w jaki za pomocą głosu narratorki - nastoletniej dziewczyny, która z perspektywy czasu opowiada o przeszłości - podkreśla tajemniczość i… ciszę.. Przez cały czas obecny jest głos dziewczyny, która komentuje akcję miękko i melodyjnie. Tajemniczy szermierz, odzywa się tylko trzy razy - na samym początku, kiedy wypowiada swoje groźby, które zrozumieć będziemy mogli dopiero pod koniec, w środku i na pożegnanie.

Fantastycznie skonstruowane są postacie. Młodzieniec, zamieszkujący Zamek Diabła, o bladej skórze i czarnych włosach, który do nikogo się nie odzywa, a w zamian za morderstwa pragnie tylko białych kruków musi intrygować. Chociaż nic o nim nie wiadomo, ja polubiłam go od razu. Chociaż autor posługiwał się tylko tymi trzema kolorami w całym anime, można by się spodziewać, że wszystko wydaje się groźne, złe, tajemnicze, przerażające. W tym tkwi piękno Kigeki i geniusz pana Nakazawa. Zarówno szermierz bowiem jak i dziewczynka namalowani zostali za pomocą niemalże błyszczącej bieli i czerni, ale na pierwszy rzut widać, że ona jest niewinnym, dobrym dzieckiem, a na jego barkach spoczywa nieokreślony ciężar, a jego życie nie jest łatwe. Mimo to, dzięki paru, trwającym zaledwie kilka sekund scenom, widzimy, że nie jest on potworem, nie jest zgorzkniały i pusty w środku. Według mnie jest on smutny, ale pogodzony ze swoim losem i w książkach odnajduje spokój, a nawet szczęście.

Anime Kigeki należy do najbardziej niezwykłych i poruszających. Do tej pory nie wierzyłam, że istnieją takie tytuły, które rzeczywiście "zmieniają ludzi". Teraz jestem skłonna w to uwierzyć. Anime to polecam wszystkim. Bez wyjątku. Początkującym "oglądaczom", znawcom, wielbicielom lekkich serii i tych ciężkich, mężczyznom i kobietom, młodzieży i dorosłym, tym którzy nie wiedzą, co robić z wolnym czasem i tym, którzy pracują od rana do wieczora. Nikt, kto zdecyduje się poświęcić te dziesięć minut, nie będzie żałował. Słucham? Czyżbym zapomniała wspomnieć, że Kigeki trwa zaledwie dziesięć minut? ;)

Autor: Aga Waszkiewicz
Data dodania artykułu: 03.07.2007
Data modyfikacji artykułu: 23.02.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij