Kafka nad morzem - Haruki Murakami

Każda z książek Murakamiego zawsze zmusza mnie w jakiś sposób do refleksji i zastanowienia się nad jej treścią i związanymi z nią wydarzeniami, zachęca do spojrzenia gdzieś w głąb siebie. Tak było i tym razem, ale...

Ale właśnie, szczerze powiedziawszy nie za bardzo wiem jak mam podsumować Kafkę nad morzem. Książka nie jest zła ale jednak pozostawiła nieco mieszane uczucia. Ta dosyć obszerna powieść licząca ponad 600 stron zawiera wszystko to co lubię w literaturze Murakamiego, ale jednocześnie mam wrażenie, że brakuje Kafce nieco spójności, zagmatwanie tak typowe dla japońskiego autora tym razem trochę pozostało nie do końca "odkryte" i jakby nie "sprecyzowane". Ale po kolei...

Książka opowiada o losach pewnego piętnastolatka, który przytłoczony dotychczasowym życiem i tajemniczą przepowiednią postanawia uciec ze swojego domu w Tokio i niesiony przeczuciem udaje się na wyspę Shikoku. Chłopiec, który prowadzi nieustanne rozmowy ze swoim drugim "ja" jest wprawdzie centrum powieści, jednak nie jest jedynym głównym bohaterem. Drugim nie mniej tajemniczym, więcej – wręcz zwariowanym bohaterem jest niejaki pan Nakata, człowiek umiejący – za sprawą dziwnego wypadku w dzieciństwie – rozmawiać z kotami oraz później dołączający do niego młody człowiek imieniem Hoshino, który towarzyszyć będzie sympatycznemu staruszkowi w jego podróży, której celem jest nie odkryte jeszcze przeznaczenie. Budowa książki podobnie jak w przypadku wielu innych dzieł Murakamiego oparta jest na modułowej budowie. W tym przypadku otrzymujemy jakby dwie pozornie niezwiązane ze sobą opowieści, które wraz z biegiem wydarzeń zaczynają na siebie "oddziaływać". Dodatkowo jest jeszcze kilka fragmentów pobocznych uzupełniających całość.

Powieść napisana jest typowym dla Murakamiego językiem. Mam wrażenie jakby nieco mniej miejsca autor poświęcał opisom zwykłych prostych czynności, które są nieodłącznym elementem jego książek, ale być może po prostu przywykłem już do tych opisów i nie zwracałem na nie tak dużej uwagi. W każdym razie w Kafce nad morzem nie brakuje fantastycznych, oderwanych od rzeczywistości bohaterów rodem ze science-fiction, nawet więcej, książka "oferuje" nam spotkanie wyjątkowo nietuzinkowych postaci. Naprawdę nie mogłem przypuszczać, że pewne osoby mogą stać się bohaterem takiej książki, ale dla Murakamiego widocznie nie istnieje żadna granica. Pod tym względem książka jest solidna, dodatkowo jeśli dołożymy do tego przesiąknięty mistycyzmem, symboliką, refleksyjnością i metaforycznością świat oraz otaczające bohaterów wydarzenia otrzymujemy nawet niezłą mieszankę normalności, absurdu i groteski.

Główny wątek opowieści także jest dosyć ciekawy i tajemniczy, co powoduje, że książkę czyta się całkiem przyjemnie, chcemy dowiedzieć się jak najszybciej co się wydarzy, co jeszcze może się stać, czy nasze przypuszczenia są słuszne. Tu pojawia się Murakami, którego lubię. Historia zaczyna toczyć się torem, którego nie da się przewidzieć, przypuszczenia rozlatują się jak domki z kart, to co wydaję się oczywiste, zostaje obrócone do góry nogami, co chwila pojawiają się wydarzenia, które zmieniają bieg wydarzeń w sposób zupełnie nieprzewidywalny. Nie brakuje też odniesień do światowej literatury czy muzyki, która odgrywa w życiu bohaterów niebagatelną rolę i powoduje zmianę kierunku myślenia.

Mocno rozbudowany jest też wątek osobowościowy postaci. Same postacie też są ciekawie skonstruowane, aczkolwiek jak wspomniałem wcześniej większość z nich posiada elementy fantastyczne czy nawet dziwaczne. Każda z nich na swój sposób prowadzi swoją własną walkę wewnętrzną, nieustanie poszukują odpowiedzi, wskazówek, wartości, zastanawia się nad własną przeszłością i wspomnieniami, poszukuje sensu nadającego istnieniu właściwą, prawidłową formę. Bohaterowie zmagają się ze swoimi słabościami, strachem, poczuciem winy, każdy z nich pod wpływem wydarzeń staje się kimś innym, znajduje w sobie coś czego wcześniej nie widział, nie doświadczał. Element ten jest ważną i wyrazistą częścią książki, gdyż „odkrywanie” bohaterów jest nie tylko interesujące ale może również zachęcić czytelnika do „odkrywania” siebie samego.

Pomimo wszystkich plusów, coś „szwankuje”. Może są to niektóre wątki, niektóre ciekawe, niektóre mniej, niektóre zaś - wydające się całkiem interesujące - rozpływają się gdzieś dalej i znikają pozostawiając po sobie duży znak zapytania albo zostawiają czytelnikowi ogromne pole do domysłów. Nie brakuje też elementów, które są dodane jakby na siłę, nie wiadomo po co, trudno stwierdzić, czy naprawdę miały znaczenie dla losów bohaterów, czy pojawią się po prostu tak przelotnie, a może jednak coś symbolizują? Oczywiście, główne czy też ważne wątki, także zawierają dużo ukrytych znaczeń i zostawiają czytelnikowi uchylone drzwi do interpretacji, snucia domysłów, ale niektóre elementy są – bo po prostu są i nie wiadomo za bardzo co z tym zrobić.

Jednoznaczna ocena książki nie jest łatwa. Kafka nad morzem jest pozycją gorszą od poprzednich książek Murakamiego, pomimo, że czyta się ją nawet całkiem fajnie, jest w niej wiele interesujących elementów, ciekawe i dziwne postacie, niezwykłe wydarzenia i przyciągająca historia, to jednak czegoś brakuje, czegoś co jednocześnie trudno wyraźnie zdefiniować. Po skończeniu książki zostaje dziwne uczucie, że coś jest nie tak...

Dla wszystkich fanów Murakamiego, książka nie powinna stanowić straty czasu, a wręcz przeciwnie może być mimo wszystko (tak jak w moim przypadku) atrakcyjną przygodą, natomiast dla osób, które za książkami japońskiego autora nie przepadają, nie jest to raczej pozycja, która może zmienić ich punkt widzenia.

Haruki Murakami – Kafka nad morzem
Wydawnictwo: Muza


Autor: Tomasz Kajzerek
Data dodania artykułu: 17.12.2010
Data modyfikacji artykułu: 21.07.2011
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij