Japoński konsul

Niezwykła historia tak jak i niezwykłe i niesamowicie pokrętne są polskie drogi. Musimy cofnąć się w czasie do początku II wojny światowej. Jesień 1939 roku. Jakże smutna dla nas to data. Po rozbiorze jaki dokonał się między hitlerowcami i sowietami, Polska przestała istnieć na mapie. Tysiące ludzi, w szczególności Żydów starało się wydostać z niemieckiej strefy okupacyjnej. Wędrowali wszystkimi możliwymi drogami i środkami lokomocji na wschód. Wielu uchodźców potajemnie przekraczało "zieloną" granicę kierując się na Litwę. Stamtąd drogą morską przez Bałtyk i samolotami udawali się dalej do Szwecji, a potem do Anglii i Ameryki. Jednakże od późnej jesieni Niemcy zaczęli dość dokładnie kontrolować te trasy. Znane są przypadki zmuszania neutralnych statków do wchodzenia do niemieckich portów jak i lądowania samolotów na niemieckich lotniskach. Osoby podróżujące na polskich papierach lub fałszywych dokumentach były aresztowane. W czasie zimy ruch uchodźców z Polski praktycznie ustał. Oczywiście zdarzali się desperaci nie patrzący na nic, tylko próbujący wyrwać się do wolnej części Europy.

748.jpg

Konsul Sugihara
Zdjęcie z http://www.myhero.com/myhero/hero.asp?hero=sugihara

W Wilnie w tym czasie zaczęły się restrykcje antypolskie. Likwidowano instytucje i szkoły, usuwano nasze szyldy i napisy, zmieniano nazwy ulic. Mimo takich działań rządu litewskiego życie toczyło się normalnie.

752.jpg

Blok z wizerunkiem konsula oraz jego małżonki
Zdjęcie z http://www.lituanicaonstamps.com/en/rinkiniai_sugihara.php

Właściwie każdy trzeźwo myślący człowiek przeczuwał jaki będzie następny kierunek ataku Niemców. Nie ulegało wątpliwości, że do wojny ze Związkiem Radzieckim musi dojść i jest to tylko kwestia czasu. Wobec zagrożenia, że Litwa także może zostać objęta działaniami wojennymi, powstał pomysł, aby ewakuować zagrożonych ludzi przez Rosję i Japonię dalej w świat. Do dziś nie wiemy wiele o twórcach tego pomysłu. Kiedyś czytałem na ten temat w jakimś opracowaniu historycznym, ale była to tylko niewielka wzmianka. Według wszelkiego prawdopodobieństwa idea ta narodziła się w komórkach polskiego wywiadu, działających jeszcze na Litwie i możliwe też, że w zalążkach struktur Państwa Podziemnego, które wówczas powstawało.

750.jpg

Yukiko Sugihara, małżonka konsula, która pomagała mu w jego działalności
Zdjęcie z http://www.myhero.com/myhero/hero.asp?hero=sugihara

Nie jest to rozprawa historyczna i pozostawmy szczegóły specjalistom do wyjaśnienia. Faktem jest, że zostało nawiązane porozumienie z dwoma konsulami: holenderskim, Janem Zwertendijk i japońskim Chiune Sugiharą. Holender wydawał zaświadczenia mówiące, że na Antyle Holenderskie można wyjechać bez posiadania wizy, a Japończyk na tej podstawie wystawiał wizy tranzytowe do swojego kraju. Jakże pokrętne są ludzkie losy. Niby wróg, a pomagał narodowi, który formalnie już nie istniał, do tego podbity przez Japońskiego sprzymierzeńca.

749.jpg

Żydzi przed konsulatem w Kownie
Zdjęcie z http://www.myhero.com/myhero/hero.asp?hero=sugihara

Oczywiście należy podejrzewać, że nic nie było za darmo. Japoński konsulat w Kownie był głównie placówką wywiadowczą, której zadaniem była cicha obserwacja jakże nie jasnych dla Japończyków stosunków sowiecko-niemieckich. Aby wszystkie aspekty sprawy zrozumieć i możliwie dokładnie obserwować, musiał współpracować z polskim wywiadem.
W drodze rewanżu za uzyskane informacje, Japończycy pozwalali korzystać Polakom ze swojej poczty dyplomatycznej i przerzucali oficerów naszego wywiadu do swoich placówek w Europie. Ale numer i to w środku podbitych krajów.

Nie dość tego, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Cesarstwa Japonii wydało 600!! wiz polskim obywatelom. Prawdziwy exodus nastąpił jednak po 15-tym czerwca 1940 roku, kiedy to rosyjskie czołgi wjechały do Wilna. Rozpoczął się koszmar nie tylko dla uchodźców, ale także miejscowych. Masowe deportacje, aresztowania, grabieże, głód.
Konsul Sugihara spieszył się. Na początku wypisywał wizy ręcznie, później zamówił odpowiednią pieczątkę, którą za jego cichym zezwoleniem Polacy pracujący w konsulacie podrobili i pieczętowali paszporty. Według rachub, oczywiście szacunkowych, wydano wtedy około 6000 wiz, w tym oficjalnych było około 2000. W wizy wpisywano całe rodziny, tak że na jeden dokument mogło jechać kilka osób.

W dwa miesiące po przyłączeniu Litwy do Związku Sowieckiego, konsulat został zamknięty, a sam Sugihara przeniesiony do Pragi. Ponoć ostatnie wizy wypisywał jeszcze w pociągu. Szczęśliwców z wizami czekała kilkunastodniowa podróż koleją Transsyberyjską do Władywostoku, przeplatana licznymi kontrolami i rewizjami. Następnie zaś przeprawa przez morze na małych kutrach. W Japonii zajmował się nimi nasz ambasador Tadeusz Romer i ekspediował ich dalej, głównie do Ameryki. Też kolejna ciekawostka. Do wybuchu wojny z USA, nasza ambasada funkcjonowała normalnie, no prawie normalnie.

A sam Sugihara. Niewiele o nim dalej wiemy. Wrócił później do kraju i był średnim urzędnikiem dyplomatycznym tzw. drugiej klasy. Kariery nie zrobił i co się dokładnie z nim działo owiane jest mgłą tajemnicy.

751.jpg

Blok z wizerunkiem konsula
Zdjęcie z http://www.lituanicaonstamps.com/en/rinkiniai_sugihara.php

Niezwykły człowiek. Robił więcej niż musiał. Można też na to spojrzeć inaczej. Czy nasz wywiad dostarczał mu aż tak cennych informacji, że postanowił kryć tych ludzi i ratować za wszelką cenę? W sumie w owym czasie szpiegował za pomocą innego wywiadu było nie było sojuszników swojego kraju. Ale pozostaje kwestia cywilnej ludności. Teoretycznie nic nie musiał robić, a jednak uratował wiele istnień ludzkich. Sądząc z jego dalsze historii, nie zapomniano mu tego, może nawet postawiono zarzut przekroczenia kompetencji i odwołano do Japonii? Warto by kiedyś do końca wyjaśnić tą historię.

Autor: Jacek Kicman
Data dodania artykułu: 15.12.2007
Data modyfikacji artykułu: 06.08.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij