Japonia na bieżąco, cz.3

Jak ten czas leci, już ponad dwa tygodnie goszczę na japońskiej ziemi. Wszyscy tutaj czekamy na kolejny mecz Polaków w siatkówkę. nadzieje maleńkie kiełkują, że może się uda i jak nasi zagrają w finale to zdążymy na mecz. Jednak ostatnie wieści od gospodarzy są porażające. Chcą znów powtórzyć numer, wymagając aby ostatni mecz grała ich drużyna bez względu na rangę spotkania, a wtedy wszystkie mecze uległyby przesunięciu. My wtedy nie mamy żadnych szans na zdążenie.

No dość o sporcie. Wczoraj wybrałem się na Akihabarę, aby pooglądać najnowszą elektronikę i ewentualnie coś kupić. Byłem rozczarowany. Faktycznie, tylko sprzęt wysokiej klasy jest tańszy niż w kraju. Jakieś drobiazgi pokupowałem i poszedłem na piechotę pod cesarski pałac. Prawie cały teren otoczony jest fosą dość szeroką i głęboką. Dalej ciągnie się wysoki na około 10 m. kamienny mur. Wejść można tylko do wschodniego ogrodu. Przy bramie potężnie ufortyfikowanej i podwójnej, ustawionej pod względem siebie o 90 st. jest muzeum. Maleńkie, zaledwie dwie salki i dosłownie kilka kaście eksponatów należących do cesarskiej rodziny, a pochodzących z XIX w. Miecz, parę waz ze srebra, figurki wojowników i naczynia ceremonialne. Po przejściu pierwszego labiryntu murów, trzeba przejść około 200 m. do następnego wejścia prowadzącego do centrum twierdzy. Szło się po asfaltowej alei otoczonej z jednej strony kolejną fosą i jeszcze wyższym murem, a z drugiej parkiem pełnym egzotycznych dla nas drzew. Dość strome podejście prowadzą do górnego zamku. Na środku jest olbrzymi trawnik okolony drzewami i krzewami sadzonymi w kompozycje przestrzenne. Od północnej strony znajdowały się fundamenty kamienne górujące nad parkiem pierwszej siedziby cesarzy w Tokyo pochodzące z czasów szogunatu Tokugawów Niestety pozostał tylko fundament, dający jednak jakieś pojęcie o ogromie budowli i zdjęcie przedstawiające na starej rycinie, jak niegdyś ów zamek wyglądał. Miałem możliwość podziwiać z tego miejsca panoramę ogrodu i okolic posiadłości, czyli wiele wieżowców. Niestety, czas zamknięcia o godz.16.00 zbliżał się nieubłaganie. Cały czas kręcili się policjanci i cywilni pracownicy ochrony.

Poszliśmy okalającą wielki trawnik aleją. Zobaczyliśmy boczną ścieżkę prowadzącą do góry, wzdłuż której stał płotek z napisem keep out, jednak sama droga nie była zagrodzona. Prowadziła ona do budynku obronnego, pod którym było oznaczone wejście z zakazem wstępu, jako tajne przejście do obecnej siedziby cesarza. Kiedy spojrzeliśmy z góry na drugą stronę mogliśmy zobaczyć tylko następną fosę i kolejny mur, ale już dużo niższy. Szliśmy małą alejką, aż w pewnej chwili zauważyliśmy niewielki prześwit w żywopłocie i wśród listowia. Przez niego widzieliśmy pięknie utrzymaną żwirową drogę i budynek. Nie mieliśmy wątpliwości, kto tam może mieszkać, aparaty poszły w ruch. Wykonaliśmy po parę zdjęć tajemniczej budowli i jak gdyby nic poszliśmy dalej. Ledwie zeszliśmy na dół , niezwykle grzecznie, ale stanowczo poproszono nas do wyjścia. My też grzecznie odpowiedzieliśmy HAJ i pomaszerowaliśmy do bramy pstrykając jeszcze kilka zdjęć. Kiedy już byliśmy na zewnątrz udaliśmy się w kierunku głównej bramy i olbrzymiego placu przed nią całego wysadzanego piniami pięknie wymodelowanymi. Podziwialiśmy przez chwilę panoramę centrum Tokio w zachodzącym słońcu, oraz pracę strażników przy bramie wpuszczających gości do środka. Widocznie była w pałacu jakaś mała impreza. W końcu dość zmęczony udałem się szukać sposobu dostania się do mojej dzielnicy Ikebukuro. Okazało się, że mam metro lini Y prawie pod pałacem i jadę na miejsce bez przesiadek, co z ulga. Bo chociaż w metrze podają nazwę każdej stacji to ciężko ich wymowę zrozumieć. W kolejce naziemnej to nie problem można zobaczyć znajome rejony, ale pod ziemią. Istna zgaduj-zgadula. oczywiście wszystkie napisy są w krzaczkach.

Autor: Jacek Kicman
Data dodania artykułu: 30.11.2006
Data modyfikacji artykułu: 10.09.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij