Issun Boshi- czyli 2,5 centymetrowy samuraj

Dawno, dawno temu w wiosce bardzo odległej od stolicy, urodził się mały chłopiec. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że dziecko to było nie większe niż Twój mały palec u ręki. Pomimo tego jego rodzice nie przejmowali się niewielkim wzrostem swojego dziecka. Byli oni zachwyceni, że spłynęło na nich tak wielkie błogosławieństwo i zostali obdarzeni tak pięknym synkiem, którego mogli kochać najbardziej na świecie. Nazwali go "Issun Boshi" co znaczy 2,5 centymetrowy książę.

W późniejszym życiu Issun Boshi nie urósł wiele więcej. Nawet po kilku latach był mniej więcej wielkości Twojego małego palca. Nie było to z pewnością spowodowane tym, że zbyt mało jadł- jego apetyt był taki sam jak każdego innego, zdrowego chłopca w jego wieku. Zawsze był wesoły, pełen energii i nad wyraz silny, jak na swój niewielki wzrost.

Pewnego razu gdy Issun Boshi bawił się w ogrodzie, wszedł na szczyt bardzo wysokiego drzewa. "Wow!"- zachwycił się "Jak wielki jest świat." Zobaczył ogromną rzekę przepływającą i wijącą się , aż za horyzont.

Tej nocy Issun Boshi zapytał się swojego ojca: "Tato, dokąd płynie ta rzeka?"
"Bardzo daleko, aż na drugą stronę gór, synu."
"Co jest po drugiej stronie gór?"
"Tam znajduje się stolica kraju- Kioto. Żyje tam bardzo wielu ludzi, są wielkie świątynie i budynki, oraz wspaniałe posiadłości, w których mieszkają samurajowie... Naprawdę, Kioto jest bardzo ciekawym miejscem."

Ach! Od tego momentu Hoshi (bo tak nazywali go rodzice) nie mógł myśleć o niczym innym tylko o wspaniałej stolicy. Pewnego dnia poszedł do rodziców i powiedział im jaką podjął decyzję: "Idę do stolicy." "Gdzie idziesz?!" "Idę do stolicy, gdyż chcę stać się samurajem!"

Jego ojciec i matka próbowali ze wszystkich sił odwieść go od tego postanowienia, jednak bezskutecznie. W końcu, widząc jak bardzo jest zdeterminowany, poddali się. Jego ojciec znalazł igłę i kawałek słomy, aby mogły mu służyć jako miecz i pochwę na niego. Z kolei matka dała mu czarkę do ryżu służącą jako łódkę i pałeczki do wiosłowania. Następnego dnia wszyscy odprowadzili go nad rzekę.

"Mamo... Tato... dbajcie o siebie." "Ty także synu." "Uważaj na siebie Hoshi." I tak 2,5 centymetrowy młodzieniec wyruszył w swoją podróż do stolicy, płynąc wraz z wartkim nurtem rzeki.

"Żegnajcie!" Hoshi po raz ostatni spojrzał na swoje rodzinne miasteczko i popłynął niesiony ku nieznanej stolicy. Podczas tej podróży jego miska nie raz natrafiała na niebezpieczne skały, pieniące się wodospady i szalejące sztormy. Jednak Issun Boshi nigdy sie nie poddawał. Im mniejszy miał wzrost, tym jego marzenia i ambicje stawały sie coraz większe, aż gotów był przezwyciężyć każdą przeszkodę i poradzić sobie z każdym ryzykiem. Wiele tygodni trwało nim Hoshi ujrzał cel swojej podróży. "Stolica! To jest stolica! Udało mi się!" Straszliwie zmęczony Issun Boshi wiosłował teraz ile jeszcze pozostało mu sił w rękach.

Stolica była jeszcze większa i jeszcze piękniejsza niż ją sobie wyobrażał. Było tam jeszcze więcej wspaniałych siedzib samurajskich niż był w stanie zliczyć. Wreszcie doszedł do najwspanialszej rezydencji i zatrzymał się przed bramą.

Rezydencja należała do wielkiego samuraja, Lorda Sanjo. Kiedy Hoshi został przyprowadzony przed jego oblicze, Lord był zdumiony jak niewielki był jego gość. Jednakże stwierdził od samego początku, że ten mężczyzna miał wielkiego ducha.

"Jesteś dzielnym człowiekiem, nieprawdaż?"- powiedział Lord Sanjo jak tylko Hoshi skończył opowiadać swoją historię. "W porządku, czemu nie miałbyś zostać tu i służyć mi?" "Jestem pewien, że znajdziemy jakieś odpowiednie miejsce dla Ciebie."

Hoshi został przydzielony jako strażnik i towarzysz zabaw jedynej córki Lorda Sanjo, Haruhime. Wkrótce on i urocza panna stali się najlepszymi przyjaciółmi. Razem czytali książki, ćwiczyli kaligrafię i grali na instrumentach - Hoshi uderzał w mały, ręczny bębenek, podczas gdy Haruhime szarpała swoje koto.

Oprócz tego Hoshi każdego dnia ćwiczył swoje umiejętności władania mieczem. Jego głównym celem było nadal zostanie wielkim samurajem. W tym czasie, gdy on dalej podążał za swoim marzeniem, czas mijał bardzo szybko...

Była wiosna- najpiękniejsza pora roku w stolicy. Pewnego dnia gdy kwiaty wiśni były w pełnym rozkwicie, Haruhime zdecydowała się odwiedzić Świątynię Kiyomizu, ku czci pod wspaniałymi kwitnącymi kwiatami, które się tam znajdowały.

W owym czasie krążyły plotki o paskudnym potworze, który wychodził na łowy nocą, aby porywać piękne, młode dziewczęta. Żeby zapobiec temu niebezpieczeństwu Lord wybrał jako strażników Haruhime siedmiu, najsilniejszych i najmężniejszych samurajów, aby towarzyszyli jego córce w drodze do świątyni. Issun Boshi także zgłosił się na ochotnika.

Dotarli do Świątyni Kiyomizu bezpiecznie. Było już ciemno, kiedy po skończonej modlitwie, wracali do domu, krętą, górską ścieżką. Niespodziewanie okrutny demon wyszedł zza krzaków i zastąpił im drogę.

"Ach!" kobieta osunęła się drżąca na ziemię.

"P-p-POTWÓR!!!" I wszyscy rzekomo silni i odważni mężowie zaczęli uciekać na widok, wielkiego, czerwonego potwora, z długimi rogami, pazurami i ostrymi zębami.

"Zaraz zabiorę ze sobą tę ślicznie wyglądającą dziewczynę!"- zawarczał demon wskazując na Haruhime.

"O nie, nie zabierzesz, ty paskudny potworze!" - powiedział Issun Boshi, stojąc niewzruszenie naprzeciwko demona. Jednak był tak malutki, że potwór tylko rozglądał się zdezorientowany, zastanawiając się skąd dochodzi ten głos.

"Tu na dole! Na wprost Twojego wielkiego, grubego nosa! To samuraj Issun Boshi, który sprawi, że będziesz żałował, że sie narodziłeś!" "A to co?" chrząknął demon. "Ha, ha, haa...! Wkurzający mały robak!" Potwór podniósł Hoshiego i włożył do swojej cuchnącej paszczy, aby go pożreć. Mniam!

"Hoshi-i i!" krzyczała Haruhime, gdy jej odważny strażnik znikał w otchłaniach żołądka potwora.
"Mały insekt jest już załatwiony kochanie. Ha, ha, ha! Zostałem tylko ja i Ty!" Nie minęła nawet minuta jak potwór wypowiedziawszy te słowa, załapał się za brzuch i zaczął wić z bólu "Ał!Ach! Przestań! To boli!"

W żołądku potwora Issun Boshi wyciągnął swój miecz zrobiony z igły i zaczął ciąć i kłuć wnętrzności potwora. "Proszę przestań! Będę już dobry! Obiecuję!"- krzyczał demon.

"W takim razie w porządku"- doszedł go stłumiony głos Hioshiego. "Otwórz paszczę i wysuń swój język."

Demon zrobił to co kazał mu Hoshi i dzielny samuraj wyskoczył z paszczy potwora wymachując swoim mieczem. "Haruhime!"- zawołał. "Czy wszystko w porządku?!"

"Tak Hoshi, dzięki Tobie!"

Issun Boshi spojrzał na wielkiego demona i krzyknął "Nigdy więcej się tu lepiej nie pokazuj!"
"Tak jest panie! Och! Wszystko co karzesz. Aaa!"- demon tonął we łzach trzymając się za brzuch.

Kiedy demon zniknął, Haruhime wskazała na coś co demon zostawił uciekając w pośpiechu. "To magiczny młot!"- wykrzyknęła. "Dzięki niemu będziesz mógł spełnić każde swoje życzenie, Hoshi mój bohaterze! Co to będzie?"

"Chciał bym być większy..."
Haruhime uśmiechnęła się i usiadła na przeciwko niego. Potrząsając magicznym młotem zaśpiewała "Rośnij duży Issun Boshi. 180 centymetrowy Issun Boshi!" Za każdym potrząśnięciem młota, Hoshi rósł większy i większy. Ostatecznie, przed szczerą dziewczyną stał przystojny, długonogi, barczysty, młody mężczyzna.

Pomimo, iż minęło dopiero kilka lat jak Issun Boshi opuścił swój dom rodzinny, udało mu się zrealizować swoje marzenie. Stał sie sławnym samurajem, zarówno ze swojej urody jak i ze swoich wyśmienitych umiejętności w pokonywaniu demonów. Ożenił się z piękną Haruhime, a Lord Sanjo podarował im wspaniałą, nową posiadłość. Hoshi posłał po swoją matkę i ojca, którzy przyjechali aby zamieszkać z nim i jego żoną i wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Autor: Katarzyna Kwiatkowska
Data dodania artykułu: 03.02.2007
Data modyfikacji artykułu: 24.02.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij