Hellsing

Hellsing to zarówno manga, jak i anime, które powstały dokładnie w tej kolejności. Tym razem nietypowo, opowiem o anime, liczącym 13 części. Twórcą serialu jest pan Kouta Hirano.

Fabuła i o bohaterach słów kilka

Hellsing to organizacja zwalczająca wampiry i ghule, na której czele stoi surowa, pewna siebie sir Integra Hellsing. Co w tym niezwykłego? Mianowicie to, że najlepszym Łowcą Wampirów jest… wampir. Alucard (czytane wspak daje Draculę) jest wampirem klasy A, co oznacza, że musiał się wampirem urodzić, a nie zostać w niego zamienionym. Jest silny, niezwykle szybki, potrafi przenikać przez ściany, lewitować, posługuje się telepatią i telekinezą, a na dodatek jest nieśmiertelny. Do niezliczonych walk podchodzi bez emocji, chociaż przy wyjątkowo silnym przeciwniku zaczyna się nieźle bawić. Jest cyniczny, czasem złośliwy, zdaje się wszystko mieć pod kontrolą i chociaż jest lojalnym sługą Integry Hellsing ani przez chwilę nie ma się wrażenia, że służy jej z przymusu, bardziej z wyboru. Co jeszcze mnie urzekło w tej postaci to jej wygląd -Alucard zawsze chodzi w bordowym płaszczu, kapeluszu o szerokim rondzie i oryginalnych okularach. Co go odróżnia od bohaterów innych anime, to z pewnością fakt, że nie jest niesamowicie przystojny -z drugiej strony nie jest też ohydny. Alucard ma w sobie szlachetność, która nie idzie w parze z charakterystycznym dla bohaterów mang pięknym obliczem.
Pewnego dnia, podczas misji zabicia wampira udającego pastora, Alucard musi zabić młodą policjantkę, Ceras Victorię by wykonać zadanie. Jednak wampir znajduje rozwiązanie kompromisowe -wykonuje zadanie, a Victorię zmienia w wampira. Od tego czasu są połączeni pewną szczególną więzią - mogą rozmawiać telepatycznie, Ceras nazywa Alucarda swoim Mistrzem. Młoda dziewczyna przez kilka pierwszych odcinków ma duże problemy z przystosowaniem się -nie chce pić krwi medycznej, jedynego pokarmu wampirów, ma opory przeciw zabijaniu ghuli... W końcu jednak odnajduje się w nowym życiu i zostaje wartościową agentką Hellsinga.

Organizacja ma wielu przeciwników, z czego najpotężniejszymi byli: Alexandra Andersona, nieumarłego księdza, czerpiącego swoje wręcz wampirze zdolności od swego Boga, walczącego poświęconymi nożami, który za cel postawił sobie oczyszczenie świata z wampirów -jak łatwo się domyślić, nie uznaje on czegoś takiego, jak wampir służący ludziom, więc dojdzie do kilku ostrych starć między nim a Alucardem i Incognito, służący pradawnemu bóstwu zła nieumarły o mocy równej Alucardowi, chcący zniszczyć Świat.

Plusy i minusy

Hellsing niewątpliwie zalicza się do horrorów. Przez pierwsze trzy odcinki minuty wypełniają krwawe walki z ghulami, krew leje się nawet nie strumieniami ale wiadrami, a fabuły tam mało. Byłam bliska wyłączeniu anime i wymazaniu całego zdarzenia z pamięci, ale coś mnie powstrzymywało. Co? Przez krwawe obrazy dojrzałam w postaciach życie - chociaż na pierwszy rzut oka Alucard wydawał się po prostu świrem kochającym walkę, Integra zimnym i oschłym potworem w ludzkiej skórze, a Ceras nieciekawą postacią której jedynym problemem jest niechęć do krwi medycznej. Dzięki bogom jednak dotrwałam do piątego odcinka, w którym styl zaczął się zmieniać. Od tego czasu mniej już było bezsensownych bitew i wiader krwi, a na pierwszy plan wyszły problemy postaci, ich charaktery i relacje. Otóż Integra tak naprawdę tłumi w sobie przywiązanie do otaczających ją osób, a zdradzona w przeszłości teraz ukrywa swoją prawdziwą twarz, Alucard jest lojalnym przyjacielem, być może nawet czuje coś do pani Hellsing, a Victoria czuje ogromne przywiązanie do Mistrza, do całej organizacji, jest jednak bystrą, inteligentną policjantką.

alucard1.jpg alucard2.jpg

Zdecydowanie muszę pochwalić Hellsinga za muzykę. Opening za pierwszym razem co prawda wydał mi się nieodpowiedni -śpiewana cichym, chropowatym głosem piosenka nie jest przesycona nienawiścią, nie jest ostra i mroczna. Jednak za każdym kolejnym odsłuchaniem zaczęła mi się coraz bardziej podobać i teraz z czystym sumieniem mogę oświadczyć, że jest dobrym wprowadzeniem do historii, która będzie się dziać na oczach widza. Muzyka ogólnie jest bardzo dobra. Zwykle jednak ceni się muzykę, która nie rzuca się w oczy, o której z całą pewnością nie można powiedzieć kiedy się zaczyna, ale bez niej obraz byłby niepełny. Tutaj muzyka jest mało subtelna - wyraźnie odcinają się momenty ciszy, a wyraźne dźwięki akcentują słowa bohaterów, lub znaczenie jakiejś sceny. Jest to ciekawe rozwiązanie i na pewno nie można określić go słowami: przerost formy nad treścią.

Nie wszystkie wątki są dokończone, co trochę irytuje. Historia nieznanego, kto zmienia ludzi w wampiry przez chip przewija się przez wszystkie 13 odcinków, ale nie ma rozwiązania, zostawiając po sobie lekki niedosyt. Tak samo wątek A.Andersona nie ma zakończenia, co z kolei nie przeszkadza aż tak bardzo. Pod koniec ten bohater pojawia się raz, w tłumie, co można uznać za zakończenie jego historii. Za to sam koniec -ostatnie kilka sekund -jest absolutnie cudowne! To jest coś, dla czego warto to anime obejrzeć (oczywiście poza wspaniałym, zawsze ubranym na bordowo Alucardem ^^)!

Ja oglądałam Hellsinga po japońsku (w oryginale) i z angielskim dubbingiem. Oba są dobre, ale zdecydowanie japoński lepszy. Pan Jôji Nakata spełnił wszystkie moje oczekiwania.

Na koniec słów kilka

Hellsing jest anime specyficznym, dla wybranej grupy odbiorców. Ci najbardziej wrażliwi nie powinni po to sięgać, bo chociaż ilość krwi i brutalnych scen jest coraz mniejsza, to żaden odcinek nie jest od nich całkowicie wolny. Ci, którym to nie przeszkadza, obowiązkowo muszą Hellsinga obejrzeć! Alucard jest postacią, która na długo zapada w pamięć, a opening będziecie długo jeszcze nucić!

Autor: Aga Waszkiewicz
Data dodania artykułu: 11.12.2006
Data modyfikacji artykułu: 24.02.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij