Ghost in the Shell

"Ghost in the Shell" czyli "Kokaku Kidotai" to film, który do kin wszedł 11 lat temu. W tej chwili można powiedzieć, że obraz wyreżyserowany przez Oshii Mamoru nie postarzał się a ani trochę, a raczej - że w momencie powstania jego twórcy patrzyli daleko w przyszłość. Nakłady na stworzenie pełnometrażowej adaptacji komiksu Shirow Masamune były wyjątkowo duże - wyniosły 40 milionów dolarów. Całkowicie się jednak opłaciły. Film urzeka wspaniałą kreacją animowanego świata, bohaterów i sposobem narracji. Wszystkie te elementy są jednak tylko pretekstem do postawienia widzowi kilku pytań. Nie jest łatwo na nie odpowiedzieć.

Jeśli chodzi o liczbę bohaterów, scenariusz jest niemal ascetyczny. Zdecydowanie najważniejsza postacią jest Kusanagi Motoko, kobieta-cyborg, która pracuje dla japońskiego rządu w tajnej Sekcji 9. Nie zajmuje się oczywiście papierkową robotą. Jej narzędziami pracy są broń palna, nowoczesny sprzęt szpiegowski, a także ostry jak brzytwa umysł. Jej współpracownikami są Bateau - także cyborg, jednak większy i silniejszy oraz Togusa - zwykły glina z rodziną oraz Ishikawa - specjalista od poszukiwania informacji i sprawny haker. Szefem oddziału jest Aramaki - bardzo doświadczony człowiek, potrafiący planować akcje, a także znający się na meandrach rządowej biurokracji.

Scenerią rozgrywania się akcji jest wielkie miasto przyszłości. Nie można powiedzieć, by różniło się jakoś radykalnie od dzisiejszego Tokio czy Nowego Jorku. Ludzie nadal zarabiają na życie pracą, przesiadują w restauracjach, warzywa kupują na targu. Nad bezpieczeństwem czuwa policja, a kryminaliści uważają, by nie narazić się na niepotrzebne kłopoty i straty finansowe. Miasto jest jednak w jeszcze większym stopniu niż dzisiaj okablowane. Możliwa jest transmisja danych z każdego miejsca i o każdym czasie. Co za tym idzie, jeszcze większą rolę odgrywają w nim komputery.
Warto zwrócić uwagę na sposób narracji w filmie. Film trwa 83 minuty, ale jego akcja toczy się niespiesznie. Wiele scen jest zbudowanych z długich ujęć, co raczej niewiele ma wspólnego z tradycją anime. Momenty uspokojenia, w których widz może się skoncentrować na plastycznej stronie filmu przeplatają się z trwającymi znacznie krócej intensywnymi scenami walki czy pościgu. Dialogi dozowane są dość oszczędnie. Niemal każde słowo ma mieć duże znaczenie, choć oglądając po raz pierwszy, trudno zrozumieć wszystkie odniesienia.

Film zaczyna się sceną związaną z próbą wywiezienia z Japonii jednego z najzdolniejszych programistów. Ten wątek jest kontynuowany, a w miarę rozwoju akcji, Sekcja 9 poznaje historię potężnego wirusa komputerowego znanego jako Władca Marionetek. Jest to program, który dzięki zaawansowaniu technicznemu uzyskał samoświadomość i uważa się za pełnoprawną formę życia. Ze względu na swoje możliwości, może stanowić ogromne zagrożenie dla sieci informatycznych kraju. Jest jednak nie tylko niebezpieczny - także fascynuje.

Postać Motoko stanowi pretekst do zadania pytania o sens życia. Właściwe, bohaterka sama je wypowiada. Z technicznego punktu widzenia jest cyborgiem. Ale duża część jej ciała jest ludzka, ma ludzki mózg, a przede wszystkim ducha, czyli samoświadomość. Ma nawet typowo ludzką, kobiecą intuicję. Nie jest jednak pewna, za kogo właściwie się uważać. Nie jest szczęśliwa, mimo że jej możliwości fizyczne i intelektualne wielokrotnie przekraczają siły zwykłego człowieka. Zastanawia się nad tym, co stanowi istotę życia.

Do tego pytania skłania także postać Władcy Marionetek. Projekt 2501, który był tworzony w celu prowadzenia działań szpiegowskich przez służby specjalne, wymknął się spod kontroli i prowadził w sieciach informatycznych samodzielne życie, poznając ludzi, używając ich do własnych celów. Pragnie jednak czegoś więcej. Wie, że proste kopiowanie swojego kodu nie zapewni mu odporności. Do tego potrzebne są tysiące wariantów cyfrowego DNA, z których jakaś część na pewno przetrwa, niezależnie od środków użytych przeciwko nim. Życie to miliony informacji, które każdy z nas kolekcjonuje każdego dnia. One kształtują nasza osobowość i pozwalają funkcjonować. Z tego punktu widzenia, człowiek niewiele różni się od zaawansowanego programu komputerowego, który jest inteligentny, samoświadomy i potrafi się uczyć. Aby zrealizować swój cel, Władca Marionetek potrzebuje zbioru informacji odpowiednio doskonałego, by dopełnić jego własny.
Jeszcze jedną kwestią, którą porusza "Kokaku Kidotai" jest bezpieczeństwo życia w nowoczesnym społeczeństwie, gdzie wszystkie elementy połączone są w jedną sieć. W mieście, w którym toczy się akcja filmu, komputery łączą się z samochodami, budynkami, a przede wszystkim z ludźmi, którzy mają wszczepione implanty zmieniające cyfrowy sygnał komputera w analogowy, który mózg potrafi interpretować. Okazuje się, że jeden inteligentny wirus może sparaliżować życie setek tysięcy ludzi. Może zablokować węzły informacyjne, powodując miliardowe straty przedsiębiorstw, może także włamać się do umysłu każdego człowieka i posłużyć się nim jak marionetką. Rzeczywistość wirtualna stwarza wielkie możliwości ale także ogromne zagrożenia. W pewnym momencie można uświadomić sobie, że żyło się przez lata w złudzeniach i prawdziwa tożsamość została przez kogoś ukradziona, a zmiany są nieodwracalne. Każdy człowiek jest tylko kroplą w morzu informacji. Jeśli jednak straci osobowość, jaki jest sens jego dalszego istnienia? Życie w takim świecie będzie stałym strachem przed wirusami atakującymi ludzkie mózgi i niepewnością, czy wrażenia dostarczane przez zmysły są prawdziwe, czy są tylko wirtualne.

Poruszenie tych tematów sprawia, ze mimo swej fabularnej prostoty, "Ghost in the Shell" jest filmem wizjonerskim. Pobudza wyobraźnię do zadawania pytań. Ważne, by zastanowili się nad nimi nie filozofowie, ale współczesna awangarda nauki - biotechnolodzy i informatycy badający możliwości tworzenia inteligentnych programów. Każdy krok w niewłaściwym kierunku może stać się powodem ogromnych problemów ludzkości, szczególnie jej najbogatszej, najbardziej zaawansowanej technologicznie części. Z drugiej strony, tego rodzaju przestrogi mogą na nic się nie przydać. Jak mówi w jednej ze scen Motoko: "Jeśli człowiek uświadomi sobie, że jakaś technologia jest w pobliżu, instynktownie po nią sięga." Podobno tempo rozwoju technologicznego naszej cywilizacji wciąż się zwiększa. Ciekawe tylko, czy zmierza w jakimś określonym kierunku.

Autor: Michał Wojtas
Data dodania artykułu: 13.04.2006
Data modyfikacji artykułu: 05.10.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij