Codzienność w tłumie

Cały czas masz wokół siebie ludzi. Czy to metro, czy ulica, czy sklep. Ludzie , ludzie i jeszcze raz ludzie. Nie dość tego wieczne korki samochodowe. Czy to mała uliczka, czy wielka arteria przelotowa, wszędzie sznur samochodów. Tak wygląda codzienność w wielkim mieście na Wyspach Japońskich. W samej aglomeracji tokijskiej mieszka obecnie prawie tyle samo ludzi, co u nas w całym kraju. Porównanie do mrowiska jest nad wyraz trafne. Zresztą nawet wielkie wieżowce mieszkalne nazywane są "mrówkowcami" i faktycznie tak wyglądają, żadnej indywidualności na zewnątrz, wszystko takie same.
Być w tłumie nie rok, dwa, lecz całe życie. Jest to wyzwanie, prawda?
Każdy Japończyk od momentu wejścia w system, czyli od piątego roku życia, kiedy to idzie do szkoły jest przyzwyczajany do takiej egzystencji. Założenie podstawowe, to nie wyróżniać się z grupy. Wszyscy jednakowo ubrani, żadnych cech indywidualnych i potem tak przez całe życie. Oczywiście mając "naście" lat, młodzi buntują się. Dlatego mamy tak w sumie "osobistą" modę w Japonii. Każdy chce wyglądać inaczej, właśnie chce się wyróżniać, chce być zauważonym.

736.jpg 735.jpg 737.jpg 738.jpg

Byłem pełen podziwu dla umiejętności Japończyków do "bezdotykowego" przemykania w tłumie. Poruszają się jak naoliwieni, nawet się o siebie nie otrą. Oczywiście zdarzają się sytuacje ekstremalne, np. ludzki korek przy wyjście z metra w weekendowy wieczór na tokijskich stacjach przy dzielnicach: Harajuku, Shibuya, Shinjuku, Ginza, itd. Wtedy policja kieruje ruchem pieszych. Jedna strona ulicy pełznie w jedną stronę, a druga w drugą.

Oczywiście ja jako gajin byłem w ogóle nietykalny, zawsze otaczała mnie paro centymetrowa pustka jak pole siłowe, ale ścisk i tak był potężny, zresztą metro co chwila wyrzucało nową partię chętnych wrażeń tubylców. Kto ma klaustrofobię to niech lepiej uważa, ja utknąłem na pół godziny w niskim tunelu. Śmierdziało sake, rybą czosnkiem, a do tego wszyscy chorzy na żółtaczkę, upiorne białe oświetlenie i pułap tunelu tuż nad głową. Przyjemne to nie było.

Stacja kolejki. Dziki tłum, ale wszystko uporządkowane, białe linie wyznaczają miejsce gdzie po zatrzymaniu będą drzwi wagonu i faktycznie pociąg staje prawie co do centymetra. Z lewej strony ludzie w chodzą z prawej wychodzą. Parę chwil i kolej rusza dalej. Oczywiście w godzinach szczytu przy każdych drzwiach stoją umundurowani na szaro, ale za to w białych rękawiczkach "upychacze". Faktycznie z wielką wprawą upychają ludzi w wagonach. Ci pasażerowie którzy są upychani na końcu na pewno mają po tej operacji trochę "znieświerzone" okrycia.

739.jpg 740.jpg

Zauważałem swoisty stoicyzm Japończyków w takich sytuacjach. Nikt nerwowo nie przepycha się do przodu. Wszyscy stoją cierpliwie i czekają. To samo dotyczy ulicy. Wielkie skrzyżowania z pasami nawet po przekątnej, tak że jak rusza zmiana świateł to wygląda to jak ludzka rzeka. Jedno miejsce przy stacji kolejki na Shibuyi ochrzciliśmy bitwą pod Grunwaldem. Naprawdę niesamowicie wyglądały dwie ludzkie ławy, które w momencie zmiany świateł ruszają na siebie. Idą całą szerokością nie prawa - lewa, ale jak się spotykają to tylko znanym sobie sposobem wymijają się bezkolizyjnie.

Ścisk dotyczy nie tylko chodników, ale i jezdni. I znów ciekawostka, nikt się nie spieszy, nie trąbi, nie jeździ po chodnikach. Tylko ten co naprawdę musi wyrusza samochodem do centrum miasta, normalnie jeździ się kolejką, bo nawet autobus może utknąć w korku.

Od kolegi na stałe mieszkającego w Tokyo wiem, że jeździ się raczej spokojnie. Oczywiście zdarzają się wariaci co trąbią i gwałtownie przyspieszają, ale jest to rzadkość.. Sam miałem możność zaobserwować jak on prowadzi samochód. Jeśli nie gonią go terminy to jedzie zupełnie relaksowo. Niezwykle płynną jazdę wspomaga oczywiście automatyczna skrzynia biegów, która jest w Japonii standardem, sygnalizacja świetlna informująca z jaką szybkością należy jechać, aby nie stać na następnych światłach i oczywiście nawigacja satelitarna informująca nie tylko o szybkości, ale także wybierająca drogę przez najmniej zakorkowane ulice. Japońska nawigacja jest niezwykle dokładna i faktycznie trójwymiarowa. Pokazuje w rzucie sześciennym nawet wielopoziomowe arterie o niezwykle skomplikowanym systemie wjazdu. Dla mnie była to rewelacja.

741.jpg

Kiedyś zdarzyła nam się dość humorystyczna sytuacja. Akurat prowadziła żona mojego przyjaciela, rodowita Japonka. W momencie kiedy praktycznie wjeżdżaliśmy na skrzyżowanie zaczęła się zmiana świateł, która jest trochę dłuższa niż w Europie. Przed nami było pusto i dziewczyna wcisnęła gwałtownie pedał gazu i prawie w rajdowym tempie, jak na warunki japońskie, przejechała przez skrzyżowanie skręcając dodatkowo w małą ulicę w prawo, czyli jak u nas w lewo. Mąż zareagował zdziwieniem na "kawaleryjską" jazdę żony. Stwierdził, że widział coś takiego po raz pierwszy, a ja uniosłem kciuk do góry i powiedziałem, że po Warszawie może jeździć, da sobie radę.

Umiejętność życia w tłumie jest podstawą psychologicznej edukacji każdego Japończyka. Choć nam do nich jeszcze daleko, ale myślę, obserwując korki uliczne w stolicy, że może czas i u nas zacząć uczyć tej swoistej sztuki przetrwania w warunkach cywilizacyjnego rozwoju. Oni z tym żyją od wieków, my od paru lat i jak widać niezbyt potrafimy się przystosować do zmian. Pod tym względem mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni są od nas o wiele bardziej ucywilizowani.

Autor: Jacek Kicman
Data dodania artykułu: 18.09.2007
Data modyfikacji artykułu: 14.02.2016
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij