Chiny - Japonia, aut. Włodzimierz Wowczuk

Trudno wyjaśnić, o czym tak naprawdę jest ta książka. Nie jest to bowiem ani typowy esej, ani opracowanie popularnonaukowe. Raczej autor połączył obydwa gatunki i po prostu przekazał nieco swojej wiedzy o dwóch wielkich krajach Orientu. Książka została podzielona na dwie równe części poświęcone obydwu państwom, a jej myślą przewodnią, jak się wydaje, jest myśl twórcy partii Kuomintang, która rządziła przedwojennymi Chinami, a obecnie ma swoją siedzibę na Tajwanie, Sun Yat-Sena:

"Japonia i Chiny są powiązane ze sobą, a ich egzystencja lub klęska, ich bezpieczeństwo i obawy - są wzajemnie uwarunkowane. Nie będzie Japonii, nie ostaną się Chiny; nie ostaną się Chiny, nie będzie Japonii."

Piszę "jak się wydaje", bowiem mam bardzo duże wątpliwości, jak odebrać tą pozycję i czy te słowa, powtórzone zarówno na początku, jak i na końcu książki oddają to, co chciał udowodnić, czy przekazać Włodzimierz Wowczuk. Bynajmniej nie dlatego, że książka jest słabo napisana, czy podaje nieprawdziwe fakty. Co to, to nie. Autor ma naprawdę niezłe pióro, ale stworzony przez niego tekst wydaje się po prostu nieco lakoniczny. Ktoś może powiedzieć, ze to przecież jasna sprawa. Ostatecznie omawiana pozycja liczy stronic 200, natomiast o Chinach, jak i Japonii pisać można stronic tysiące i miliony, nawet zaś wtedy jeszcze nie ukaże się oblicza tych egzotycznych krajów. To prawda. Także sobie zdaje sprawę, że jest to skrót, jednakże czytając ta książkę, nie miałem wrażenia, że zacytowane przeze mnie zdanie, które prawdopodobnie przyświecało autorowi, zostało udowodnione, ani, że cokolwiek zostało udowodnione. Ot, po prostu czytało się to jako gawędę o różnych tam różnościach, skupioną przede wszystkim na historii. Tyle, że gawędę dosyć ścisłą, omawiającą okres historyczny za okresem, więc nieco podobną do podręcznika historii, szczególnie najnowszej. Jednakże jak na podręcznik, zbyt mało konkretów, a jak na gawędę, zbyt mało ciekawostek oraz osobistego spojrzenia. Stąd odniosłem wrażenie, że jest to parę słów, od człowieka, który dużo wie, ale rzucił tylko jakimś drobiazgiem niezbyt skoordynowanych informacji. Naprawdę nie chodzi o niewielką objętość książki, ale raczej o, przynajmniej tak to oceniam, pewien chaos informacyjny. Ot, trochę faktów jakoś tam połączonych, no i tyle. Książka uderzyła mnie właśnie taką lakonicznością, chociaż można w niej oczywiście znaleźć perełki, które trafiają do serca Czytelnika. Przykładowo, niezwykle celny był następujący fragment:

"Wybitny japonista, pierwszy ambasador USA w powojennej Japonii O. Reischauer - człowiek, który ze łzami w oczach błagał sztabowców US Army, aby nie zrzucali drugiej bomby atomowej na Kioto; która ma żonę Japonkę; który połowę swojego niezwykłego życia spędził w Japonii powiada: "Jeżeli po 20 latach pobytu w Japonii przestajecie cokolwiek rozumieć - jesteście na dobrej drodze do poznania tego kraju.""

Także należy podkreślić, że autor starał się, z powodzeniem zresztą, podkreślić wzajemną nieufność, a nawet pogardę, żywioną przez obydwie strony w stosunku do siebie, lecz przede wszystkim, jeżeli spojrzeć na przeszłość obydwu narodów, przez Chińczyków w stosunku do Japończyków. Dodatkowo, kiedy Japonia po Rewolucji Meji wkroczyła na politykę kontynentalnej ekspansji, doszła nienawiść, pogarda zaś jeszcze się powiększyła. Japończycy, według Chińczyków:

"...wzięli z Chin wszystko: filozofię, system obyczajowy, kulturę i sztukę, wreszcie pismo ... a później napadli i spalili dom swego Mistrza."

Sprawa wydaje się, oczywiście, o wiele bardziej skomplikowana, zwłaszcza w ustach narodu, który nazywał japończyków "Ludźmi Wo", czyli "niskokłaniającymi się karłami" i uważał za barbarzyńców (jak zresztą wszystkich nie-Chińczyków). Cóż, jeszcze? Kolejnym elementem podnoszonym prze autora jest różnic w otwartości narodów. Chińczycy pogardę dla innych przekuwali w przekonanie, że są samowystarczalni pod każdym względem, natomiast Japończycy należeli i należą do ludzi bardzo ciekawych świata i zafascynowanych innymi kulturami. Zresztą jeżeli spojrzymy na dowolną japońską wycieczkę, to widać, jak oni się emocjonują ciekawostkami i zabytkami odwiedzanego przez siebie kraju. Są też chętni do przyjmowania obcych wzorców, patrz uwagi Wowczuka o westernizacji, jednak przekształcają je zgodnie ze swoimi obyczajami.

Co do poprawności prezentowanych informacji, tutaj, poza drobiazgami, niczego nie można zarzucić. Owe drobne sprawy to np. nazwanie Hideyoshiego na stronie 10 shogunem, przy czym, na stronie 131 Wowczuk pisze, że nie mógł on otrzymać tego tytułu ze względu na zbyt niskie pochodzenie. Strona 69 natomiast podaje, że zdobywca Port Arthur generał Nogi, notabene, chociaż bohater Japonii, to dowódca dość słaby, preferujący frontalny atak przy którym ginęło mnóstwo żołnierzy, popełnił samobójstwo po śmierci ojca cesarza Hirohito. Nie ojca, ale dziadka, powinno widnieć w tekście. Jednakże takie można wybaczyć, chociaż oczywiście każdy autor odpowiada za poprawność danych. Natomiast, co mnie rzeczywiście zdenerwowało, to rzucające się gdzie niegdzie w oczy literówki. Oczywiście jest to kwestia wydawnictwa IW Kreator, oraz korektorki pani Elżbiety Słupskiej, a nie autora, jednakże osoby odpowiedzialne za przygotowanie do druku mogły naprawdę wykonać lepszą robotę. Przy czym zaznaczam, że moje zainteresowania obejmują głównie Japonię i nie jestem w stanie ocenić poprawności części poświeconej Chinom.

Czytelnicy tej recenzji na pewno spostrzegają moją dwuznaczną postawę wobec książki Wowczuka. Tak jest w rzeczywistości: z jednej strony fakty i dobre pióro, z drugiej pewna lakoniczność treści. Dla kogóż więc jest to książka? Otóż, moim zdaniem: może ją z powodzeniem przeczytać każdy. Osoba interesująca się Orientem, ale będąca dopiero na początku drogi poznawania, skorzysta jednak najwięcej, gdyż w sposób skondensowany otrzyma pewien wizerunek dwóch największych krajów Dalekiego Wschodu oraz ich dwustronnej polityki. Z kolei ktoś, kto już ma więcej wiedzy, a Chinami lub Japonią zajmuje się od lat, może czuć się lekko zawiedziony, ale, zapewne, tak jak ja, znajdzie parę rzeczy nowych. Dlatego spokojnie można sięgnąć po ta pozycję, zwłaszcza dlatego, że wzajemne relacje Chin i Japonii należą nie tylko do dziedziny międzynarodowej dyplomacji, ale wywierały olbrzymi wpływ na wnętrza obydwu krajów: na ich kulturę, sztukę, filozofię. Wreszcie, informacje, wnioski otrzymają także osoby zastanawiające się nad gwałtownym rozwojem krajów nadpacyficznych. Wprawdzie można się nie zgodzić z pewnymi uwagami, czy wnioskami autora, jednak skłaniają one do myślenia i analizy sytuacji, a każda książka, która zachęca swojego Czytelnika do poszukiwania wiedzy i odkrywania rzeczywistości, niesie ze sobą coś niezwykle pozytywnego.

Włodzimierz Wowczuk
Instytut Wydawniczy Kreator 2003

Autor: Kelly
Data dodania artykułu: 21.10.2005
Data modyfikacji artykułu: 01.10.2010
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij