Cesarskie ogrody

Serce Kraju Kwitnącej Wiśni, mieszkanie boskiego Tenno, miejsce nad którym nie przelatują samoloty , bo nikt nie może być powyżej cesarza.

Największy plac jaki widziałem w Japonii. Zanim dojdziemy do wejścia mamy możliwość podziwiać harmonię i dbałość o roślinność tak typową dla Japończyków. Cały teren, nielicząc szerokich dróg dojazdowych do głównej bramy jest wysadzony japońskimi sosenkami pięknie wymodelowanymi, których wysokość nie przekracza trzech metrów. Dzięki temu stojąc na ulicy okalającej plac mamy doskonały widok na mury, bramy i same budynki pałacowe ukryte wśród wysokich drzew. Każda droga jest zamknięta pachołkami i tylko przez jedną mogą wjeżdżać autokary z pielgrzymami i goście zaproszeni do pałacu. Kiedy staniemy na wysokości wschodnich ogrodów i spojrzymy za siebie, zobaczymy panoramę wieżowców i dobiegnie do nas wyciszony odległością zgiełk ulic wielkiej metropolii. Cały teren pałacu otoczony jest fosą, która rozgranicz jeszcze dodatkowo część wschodnią od zachodniej, czyli od tej w której mieszka cesarz.

716.jpg
Zdjęcie z http://www.carto.net/neumann/travelling/japan_2004_09/09_tokyo_2004_09_24-25/21_map_imperial_palace_east_garden.jpg

Dla zwiedzających dostępne są tylko dwa wejścia od wschodu i północy, natomiast brama znajdująca się najbliżej głównego wejścia jest dostępna tylko dla pielgrzymów. Jeden dzień w tygodniu o ile mnie pamięć nie myli w środę, wejście do ogrodów jest darmowe, a do części zachodniej raz w roku w dniu urodzin cesarza, czyli 23 grudnia. Wtedy to Japończycy składają życzenia swojemu żywemu bóstwu i mają okazję przejść się po zachodniej części parku.

Każde wejście to typowa japońska baszta obronna, za którą znajduje się następna brama ustawiona pod kątem 90 stopni. Zaraz za nimi zaczyna się park. Oczywiście nie jest on całkowicie dostępny dla zwiedzających, są na nim wytyczone trasy, ale naprawdę warto to zobaczyć. Tak jak pod Złotym Pawilonem w Kioto uderzy nas cisza i spokój. Rejwach ulic zostaje daleko za nami i możemy bez przeszkód kontemplować przyrodę. Asfaltowe szerokie aleje prowadzą nas do jedynego wejścia do zamku średniego z japońskim zwyczajem usytuowanego daleko od bramy niskiego. Cała droga prowadzi wzdłuż murów, tak że napastnik znajdował się wzdłuż całej trasy pod ogniem z górujących nad nim blanków, otoczonych dodatkową fosą. Jako że byłem tam w listopadzie roślinność nie robiła jakiegoś uderzającego wrażenia. Zwracały uwagę pięknie przystrzyżone iglaki i trawniki. Mało kolorowych kwiatów, ale za to te, których czas kwitnienia właśnie nastał prezentują się wśród zieleni i żółci liści niezwykle okazale.

717.jpg
Zdjęcie z http://www.carto.net/neumann/travelling/japan_2004_09/09_tokyo_2004_09_24-25/23_imperial_palace_east_garden.jpg

Szerokie , ale dość strome podejście wprowadza nas na teren średniego zamku i ogrodu. Tutaj na środku króluje olbrzymi trawnik otoczony owalną aleja żwirową, a za nią dopiero rosną wysokie krzewy i drzewa. Po północnej stronie widać wysokie kamienne fundamenty. Jest to pozostałość po pierwszym pałacu cesarskim, który sam spłonął na przełomie wieku XVIII i XIX. Można tam wejść i podziwiać panoramę ogrodów i okolicy. Kiedy obrócimy się na południe po swojej lewej stronie zobaczymy współczesne budynki świątynne i teatralne, na wprost donżon pochodzący z okresu Edo, natomiast po prawej stronie mamy nasyp ziemny porośnięty wysokimi drzewami zapewniający spokój Jego Wysokości. No może nie zupełnie. Idąc alejkami po prawej stronie, dojdziemy do tajnego niegdyś tunelu prowadzącego do zachodniej części, obecnie wejście do skrytego przejścia jest jawne ale samo przejście zamknięte. Jeśli skierujemy się na alejkę prowadzącą w prawo i do góry, dojdziemy do starej wieży strażniczej, a właściwie murowanej wartowni wyraźnie górującej nad pozostałym terenem. Mińmy ją i idźmy wzdłuż płotku metalowego z tabliczkami z napisem "keep out". W pewnym momencie widać dziurę w liściach przez którą można zobaczyć fragment pałacu i ogrodu. Ot takie dosłownie zerknięcie przez "dziurkę od klucza".

Kiedy obejdziemy już cały teren i tak trafimy w końcu do wschodniej bramy choć tym razem od drugiej strony. Innej drogi po prostu nie ma. Jak byśmy chcieli za bardzo zboczyć na dobrą drogę sprowadzi nas ochrona pałacu. O tym, że jesteśmy pod obserwacją wiemy właściwie od początku. Wchodząc każdy dostaje tabliczkę, którą oddajemy przy wyjściu. Na terenie ogrodów jest dużo agentów cywilnych dość charakterystycznych w garniturach i pod krawatami. Nie jest też rzadkością widok wozów policyjnych. W sumie nie ma czemu się, dziwić więc lepiej zachowywać się przyzwoicie i nie błądzić tam gdzie nie chcą nas widzieć.

718.jpg
Zdjęcie z http://abstractvoid.se/kansai2005/img_4110.jpg

Zwiedzałem ogrody popołudniem. Była piękna słoneczna pogoda. Białe mury baszt pięknie harmonizowały kolorytem z ciemną zielenią drzew iglastych, jak i żółcią liści i traw. Kiedy wychodziłem z parku słońce wisiało już dość nisko nad horyzontem. Szklane wieżowce migotały daleko na czerwono, na wielu już błyskały światła ostrzegawcze dla samolotów. Sam kompleks pałacowy wyglądał jakby szykował się cały do snu. Szare mury z seledynowymi storami w oknach budynku audiencji, jedynego widocznego zabudowania pałacowego widocznego z poza obrębu murów stwarzały wraz z gasnącym dniem troszkę smutny, ale jednocześnie tchnący spokojem widok. Kiedy szedłem w kierunku stacji metra zaczęły zapalać się światła na placu przed murami, dodatkowy element wystroju. Jednakże białe światło lamp dla mnie osobiście kłóciło się trochę z otoczeniem. Lepsze by było chyba oświetlenie żółte takie jak w Europie, bardziej przypominałoby światło pochodni lub japońskich lamp. Człowiek poczułby się jak przed wiekami.

Autor: Jacek Kicman
Data dodania artykułu: 03.07.2007
Data modyfikacji artykułu: 14.02.2016
Prawa autorskie »

Prawa autorskie

W naszym wortalu Konnichiwa.pl pojawiło się wiele tekstów, które zostały nadesłane do redakcji. Mimo starań nie jesteśmy w stanie sprawdzić czy dany tekst nie łamie praw autorskich i nie jest plagiatem. W związku z tym prosimy o zgłaszanie takich tekstów pod adresem redakcja@konnichiwa.pl a ich autorów przepraszamy.

Na stronach serwisu Konnichiwa.pl znajdują się także teksty i zdjęcia pochodzące z innych stron www lub gazet/magazynów - jednak nasza redakcja otrzymała zgodę na ich zamieszczenie lub znajdowała się przy nich odpowiednia informacja o możliwości ich zamieszczenia z podaniem źródła.

Redakcja Konnichiwa.pl nie zezwala także na kopiowanie tekstów i zdjeć należących do członków redakcji bez uzyskania stosownej zgody.

Redakcja Konnichiwa.pl

« wstecz

Strona używa plików cookies. Stosujemy je aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Pamiętaj, że możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.

zamknij