Wyniki konkursu - Tradycje kulinarne Japonii

29.11.2012 21:34 Sebastian Homan

Informujemy, że nasz kolejny konkurs został rozstrzygnięty. Nagrodami w konkursie były 2 książki "Tradycje kulinarne Japonii" ufundowane przez Wydawnictwo Hanami. Napłynęło do nas bardzo wiele zgłoszeń z odpowiedzią na pytanie dotyczące ulubionego dania kuchnii japońskiej. Wybór 2 osób, które zostały nagrodzone był bardzo, bardzo trudny i czasochłonny.

Dziękujemy wszystkim osobom za udział w konkursie a także gratulacje dla zwycięzców! W rozwinięciu aktualności znajdują się 2 zwycięskie odpowiedzi na pytanie konkursowe.

1 nagrodzona odpowiedź - Natalia Krochmal

Moim ulubionym posiłkiem, bez względu na region jest deser. Od zawsze uwielbiałam słodkości i od nich zaczęłam swoje kulinarne eksperymenty z kuchnią japońską. Od czasu do czasu, wraz z mężem urządzamy wieczorki z anime. Wykorzystuje je jako okazję do podania czegoś związanego z Japonią. Przyznaję, że pierwszym dwóm "pokazom" towarzyszyły jedynie chrupki wasabi i zamówione na wynos wyroby sushi-podobne, jednak później odważniej podeszłam do tematu. Na pierwszy ogień poszły desery, ponieważ najlepiej radzę sobie z nimi przy poznawaniu kuchni z innych regionów świata, uznałam, że tak też będzie w tym przypadku. Kiedy udało mi się dość proste ciasto miodowe (Kasutera) zapragnęłam czegoś bardziej japońskiego. Zakupiłam sproszkowaną zieloną herbatę "Matcha" i zaczęłam eksperymentować.

Najpierw był mus z zielonej herbaty, później zwykłe ciasto z dodatkiem Matchy (coś a la zielonkawa babka:)) oraz sernik z dodatkiem zielonej herbaty. Jednak najbardziej smakowała wszystkim moja ostatnia propozycja. Połączyłam znaleziony w internecie przepis na sernik z Matchą z moim ulubionym przepisem na browni. Wyszedł serniko-browni kolorem i konsystencją (ale nie smakiem!) przypominający leśne runo. Wyglądał rewelacyjnie i tak też smakował. Co prawda nie jest to tradycyjny japoński deser, jednak w pewien metaforyczny sposób pokazuje fascynację młodego pokolenia Japończyków kulturą zachodu (a zwłaszcza Stanów Zjednoczonych) i ich umiejętność mieszania tych dwóch tradycji (czego świetnym przykładem jest popularna chyba tylko w Japonii Ogórkowa Pepsi:)).

Generalnie jednak wszystkie desery ze sproszkowaną zieloną herbatą były smaczne i oryginalne, dlatego serdecznie je polecam (a Matchę bez problemu można kupić w sklepach internetowych)!

2 nagrodzona odpowiedź - Katarzyna Wojda

MÓJ POCIĄG DO KUCHNI JAPOŃSKIEJ.
PIERWSZY WAGON: tonkatsu, misoshiru, sukiyaki, okonomiyaki, dango. Choć w uszach Europejczyka brzmią jak tysiące innych japońskich słów i daleko im do poetyckich określeń rozbudzających kulinarną wyobraźnię, nazwy potraw z japońskiego stołu niewątpliwie intrygują i przykuwają uwagę. I ta różnorodność składników, o których słyszę pierwszy raz w życiu, a które zawdzięczają japońskim potrawom smak nie do zastąpienia!

DRUGI WAGON: fugu, sushi i wodorosty. Zadziwia mnie wciąż niesłabnąca popularność sushi - ignorant stwierdziłby, że to przecież tylko kawałek surowej ryby (na samą myśl o tatarze dostając jednocześnie gęsiej skórki!) i trochę ryżu. I z autopsji domyślam się, że będzie o tym przekonany długo...być może nawet bardzo długo...aż do pierwszego kęsa I nie ukrywam, że chciałabym poczuć ten dreszczyk emocji, dołączając do smakoszy ryby fugu, zachowując jednocześnie świadomość, że jej smak może być ostatnim, który mam w ustach...

TRZECI WAGON: hołd naturalności. Minimalna ilość przypraw - bo kuchnia japońska koncentruje się na wydobyciu z dania bukietu charakterystycznego dla niego smaku i aromatu zamiast jego ulepszaniu. Szczerze podziwiam, że kraj tak zaawansowany technologicznie wciąż uznaje wyższość natury.

Nie ma jednego aspektu, który pociągałby mnie w kuchni japońskiej - wszystko to, co tak odległe, nieznane i odmienne jak cała Japonia, po prostu przyciąga jak magnes!


 

Została zachowana oryginalna pisownia.

« wstecz