Spacer wśród kwitnących wiśni, aut. Wojciech Dworczyk

Może nie jest to książka genialna. Może rzeczywiście jej twórca nie dorównuje erudycją oraz wiedzą ś. p. profesor Tubielewicz oraz innym tuzom polskiej japonistyki. Jednakże tak książka posiada dwie niepodważalne zalety, które sprawiają, że warto ją przeczytać. Pierwszą zaleta jest niewątpliwie czas jej napisania. Ostatnimi czasy mamy wręcz boom na książki opisujące współczesna Japonię. Zdarzy się, że jakiś naukowiec odwiedzi Kraj Kwitnącej Wiśni, albo li jakąś dziewczyna z Polski pokocha Japończyka i zamieszka w jego ojczyźnie. Potem zaś siadają i piszą, jak widzą ten kraj i czym Japonia ich fascynuje, dziwi, nudzi etc. Niemniej, przeważnie są to spojrzenia stosunkowo współczesne, powiedzmy z lat XC-tych ubiegłego wieku. Nasze spojrzenie, spojrzenie miłośników Japonii - nieprofesjonalistów, ludzi, którzy czerpią wiedzę z książek jest więc często leciutko zwichrowane. Czyż bowiem możemy sobie wyobrazić Japonię bez komputerów? Pewnie nie, ale przecież właśnie takim światem były opisywane przez autora lata LX-te. Zresztą to nie tylko jedyna zmiana, która można dostrzec porównując opisy współczesne do tego sprzed lat. Nie mniej jednak, zostawiam ich odnajdywanie Czytelnikowi, bowiem odbieranie tej przyjemności pozbawiłoby niniejszą pozycję istotnego waloru. Ciekawostką jest może to, że, przykładowo, odkryłem, że od tego czasu zmieniły się nawet powiedzenia. Wspomina autor, że Japończycy mówią, iż narodziny są shintoistyczne, natomiast pogrzeb buddyjski. Teraz pomiędzy nie weszła jeszcze jedna część, mówiąca mianowicie, że śluby przeprowadza się według obrzędu chrześcijańskiego. Niby drobiazg, jednakże pokazujący istotne zmiany pomiędzy Japonią epoki Olimpiady w Tokio oraz ostatnimi laty.

Drugim ważnym elementem tej pozycji, który, wedle mojego przekonania, stanowi walor, jest pewna specyficzność spojrzenia na Kraj Kwitnącej Wiśni, którą prezentuje autor. Otóż, pisze z pozycji turysty, nie naukowca, nie specjalisty, nie osoby zaanhgażowanej uczuciowo, ale po prostu turysty, który ma w Japonii kilku kumpli, wobec tego postanowił ich nawiedzić. Styl pisarski, warsztat jest niezwykle przeciętny, ale nawet to pasuje do samej treści. Ot, twórca książki był to tu, to tam, to mu się podobało, to mniej, czasem rzuca kilkoma faktami, nie zawsze zresztą prawdziwymi. Jednakże te drobne nieścisłości nie rażą, bowiem przecież turysta nie jest naukowcem i może popełniać niewielkie błędy. Dla mnie podkreślają one charakter tej książki. Czynią też mi trochę bliższą, bowiem myślę sobie, że gdybym był w Japonii, pewnie pisałbym mniej więcej w tym stylu, podobnie zresztą jak każdy turysta, który czasami bawi się sztuka pisarską. Pewnie, nie tak dobrze i płynnie, ale pewne podobieństwo by było. Trochę opisów, trochę ciekawostek, nieco prób przedstawiania obyczajowości oraz kilka śmiesznych sytuacji. Pośród tych ostatnich wyróżnia się ta, podczas której postawiono twórcy książki dosyć ciekawą ofertę, kiedy to w jednym z ryokanów obsługująca go piękna Yoko zaczęła bez jakiegokolwiek powodu rozkładać obok jego maty także drugą, dla siebie. Wprawdzie autor nie pisze, jakież to rzeczy miały miejsce później, jednak padają następujące słowa: "... o nic nie pytając, pełen podziwu dla wysokiego poziomu usług świadczonych przez tutejsze hotele."

Wreszcie kilka uwag edycyjnych. Twarda okładka oraz szycie zamiast klejenia sprawiają, ze z nostalgią wspominam dawne metody wydawania książek. Troszkę fotografii, chociaż tylko czarno - białych, odnajdziemy także. Czymże więc jest tak książka? Pewny nie jestem, jednak wydaje mi się, że wspomnieniem gościa, który trochę był, trochę widział, trochę wie, potem zaś potrafi to wszystko całkiem nieźle przedstawić. Raczej nie powiedziałbym, że książka jest świetna, jednakże dla miłośnika Japonii może być całkiem sympatyczna lekturą.

Wojciech Dworczyk
Czytelnik 1966

Autor: Kelly

Data dodania: 2006-05-30, data ostatniej modyfikacji: 2010-02-25

Dodaj do:

prawa autorskie »

« wstecz

o stroniemapa stronyprawa autorskie

Copyright 2001-2010 by Konnichiwa.pl

^ do góry