Lady Snowblood II
Dalszy ciąg losów krwawej mścicielki, bohaterki jednej z pierwszych mang. Wojna rosyjsko – japońska dobiegła końca i obecnie władza ma czas zająć się opozycją wewnętrzną.
Na tej kanwie oparta jest dalsza historia bohaterki. Wplątana w intrygi polityczne, ścigana przez policję i raczkujące wówczas w Japonii tajne służby [Kempetai]. Staje się mimowolnym narzędziem władzy w walce z innymi ugrupowaniami politycznymi. Można powiedzieć, że głównym motywem filmu przestają być krwawe pojedynki, a jest walka o utrzymanie władzy. Niektóre dialogi ocierają się prawie o filozofię, co nie zmienia faktu, że jednak najbardziej widowiskowe są pojedynki 10:1. Krew znów tryska fontannami, zadawanie ran, jak również ich wygląd są niezwykle realistyczne. Charakteryzacja aktorów, szczególnie chorych lub rannych, rzecz można perfekcyjna.
Podstawowym przesłaniem jest jednak to, że ludzie rządzący, nie cofną się przed niczym, aby tylko utrzymać się przy korycie władzy [skąd my to znamy?]. Co najciekawsze, najbardziej pazerni są nie ci z samej góry, ale ci, co stoją w hierarchii szczebel niżej. Lekko sfrustrowani tym, że to nie im oddaje się bałwochwalczą cześć i muszą jednak uzyskać zgodę na swoje działania od ludzi, których sami wywindowali na piedestał.
Próba wykorzystania Robin Hooda w spódnicy, kończy się dla nich wprost teatralną klęską.
Reszty nie opowiem, zobaczcie to sami.
Film mimo przejaskrawienia niektórych postaci, wart jest obejrzenia. Interesujące jest połączenie walki białą bronią z palną, oraz miejsca rozegrania scen pojedynków. Miłośnicy mang, będą pewnie zachwyceni przeniesieniem znanych im historii na plan fabularnego kina.
















