Jesień w Warszawie
"W latach 1919-1923 Polski Komitet Ratunkowy przy ogromnej pomocy Japońskiego Czerwonego Krzyża , uratował z terenów Dalekiego Wschodu blisko 877 polskich dzieci, które następnie na statkach przewieziony zostały do Japonii. Tam troskliwie się nimi zaopiekowano, a po kilkumiesięcznym pobycie w Kraju Kwitnącej Wiśni przewieziono je na statkach do ojczyzny."
Właśnie o pobycie tychże dzieci opowiada film "Jesień w Warszawie". Akcja filmu rozgrywa się w Osace, do której mają przybyć dzieci wyrwane z rąk rosyjskiego oprawcy, który wykorzystywał je jako żywe tarcze a gdy, wycieńczone wielodniową wędrówką przez Syberię traciły siły, to nikt się nimi nie zatroszczył- zostawiano je na pewną śmierć. Jeden z pokojów internatu, w którym mają one przebywać zostaje przekształcony na gabinet lekarski a personel skrupulatnie gromadził wszelkie potrzebne lekarstwa. Jedna z pielęgniarek wyznaczonych do opieki nad dziećmi, Youko Ako, wyczekuje wiadomości od ukochanego, który został wysłany do Władywostoku. W końcu do ośrodka przybywają dzieci. Są wyczerpane, chore, nie chcą mówić czy jeść. Wojna odcisnęła zarówno na ich ciałach jak i psychice olbrzymie piętno. Jednakże cały personel ośrodka, lekarz oraz pielęgniarki czy też okoliczni mieszkańcy postanawiają wprowadzić do ich życia trochę światła oraz miłości a także dać im bezpieczeństwo i resztki dzieciństwa.
Obraz skupia się na relacjach Japończyków z polskimi dziećmi. Te, wpierw nieufne do otoczenia, w miarę upływu czasu i gojenia się ran znów zaczynają się bawić i uśmiechać. Fabuła obraca się wokół pielęgniarki Yoko, która podejmuje się opieki nad dziećmi. Zaprzyjaźnia się z małomównym i skrytym Kamilem. Gdy jej podopieczni wracają do zdrowia Youko dowiaduje się, że jej narzeczony Takanori został ranny i zginął. Pomimo tak wielkiej tragedii postanawia nadal zajmować się dziećmi...
Film od strony technicznej nie budzi zarzutów. Jedyne do czego można się przyczepić to niezbyt udane zdjęcia. Moim zdaniem czasami psują one nastrój i zdają się być nie zawsze dopasowane do chwili. Jednakże pochwalić trzeba muzykę, która w filmie stoi na bardzo dobrym poziomie. Dodaje ona dramatyzmu całemu obrazowi oraz wprowadza widza w stan nostalgii i zadumy, zarówno nad nad losem sierot jak i nad wielką troską oraz poświęceniem , które wykazują mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni. Na uwagę zasługuje też gra aktorska. Widok idącej grupy dzieci, odzianych w podarte ubrania i skrajnie wyczerpanych naprawdę chwyta za serce. Trzeba przyznać, że Japończycy są również przekonywujący w swoich rolach. Najpierw są przerażeni wyglądem oraz stanem psychicznym czy zachowaniami dzieci. Jednak z uporem dążą do tego, by rany fizyczne jak i psychiczne dzieci mogły się zagoić. Scenografia to głównie piękne widoki przyrody oraz zaciszne okolice Osaki.
Podsumowując, film jest godny obejrzenia. Może nie poraża fabułą czy zdjęciami ale też nie odstrasza żadnymi nieudolnościami. I ogląda się go z zaciekawieniem nie tylko dlatego, że został nakręcony w Japonii i o niej też opowiada. Jest to także historia pokazująca zarówno okrucieństwa wojny jak i ludzką ofiarność i dobroć. Jest też świetnym obrazem, pokazującym że nawet na drugim końcu świata może znaleźć się człowiek, który chce pomagać. I nie ważny jest dla niego kolor skóry, religia czy język.
Bo przecież on pomaga także człowiekowi.
Jesień w Warszawie (Warushawa - No Aki)
reżyseria: Hayashi Hiroki
muzyka: Toshiyuki Honda
obsada: Takeuchi Yuko, Kishi Keiko, Ishida Ayum, Anna Romantowska
Autor: Krzysztof "Kermit" Kamiński
Data dodania: 2007-06-05, data ostatniej modyfikacji: 2010-02-23
















