Japoński wachlarz, aut. Joanna Bator
Kiedy sięgam po książkę, która opisuje Japonię, pierwszą rzeczą, którą staram się zrobić jest znalezienie odpowiedzi na dwa pytania: kiedy dana pozycja została napisana i kto był autorem. Te dwa elementy, bowiem, dają mi wiedzę, który filtr mam nałożyć czytając daną pozycję. Słowo filtr oznacza dla mnie tutaj swoisty sposób rozumienia tego, co chciał i co mógł przekazać autor. Wyjaśnię to na przykładach. Pierwszą poruszoną sprawą była data napisania, lub, precyzyjnie, data pobytu danego autora w Japonii. Jest to niezwykle ważne, ponieważ ludzie czytający książki o dalekich, egzotycznych krajach traktują je bardzo statycznie, niczym np. starożytną Grecję. Czytając np. o antycznej filozofii jednym tchem wymieniamy Sokratesa, Platona czy Arystotelesa zapominając, że to kompletnie różne pokolenia. Podchodzimy często do Japonii tak samo: lata 90-te, 80-te, czy nawet jeszcze wcześniejsze mieszają nam się z obecnym wiekiem. Tymczasem okres ten był czasem olbrzymich zmian społecznych oraz kulturowych. Zapominając o tym, wpadniemy w stereotypy, które, nawet jeżeli faktycznie odzwierciedlają jakiś fragment rzeczywistości, to wielkość owego fragmentu podlega silnym fluktuacjom. Druga sprawa to autor. Tutaj dzielę książki na kilka podstawowych grup:
a. napisane przez turystów. Wbrew pozorom pozycje tego typu są cenne, jako dające obraz tzw. pierwszego wrażenia. Przecież, jeżeli ktokolwiek z nas dostanie się do Kraju Kwitnącej Wiśni to prawdopodobnie właśnie jako gość, czy to jadący w odwiedziny do przyjaciół, czy poprzez biuro podróży. Jako taka osoba obejrzymy właśnie to, co serwują nam w książkach lub reportażach ludzie, którzy wpadli do Japonii na tydzień lub dwa, poznali kilka zabytków oraz dostrzegli parę dziwności. Zauważymy jednak także często lakoniczność oraz błędy faktograficzne, jako że ci ludzie nierzadko nie interesują się specjalnie Japonią i dla nich był to często jeden z wielu przystanków w ich podróżach po świecie, albo po prostu okazja, która została wykorzystana,
b. napisane przez tych, którzy do Japonii wyjechali i już tam pozostali, niekiedy przez Polki, które wyszły za mąż za Japończyków. Opisują one drobiazgi życia codziennego charakterystyczne dla Japonii, często na podstawie osobistych doświadczeń, Sam styl pisania nieraz pozostawia trochę do życzenia, przecież takie osoby niezbyt często mają zacięcie literackie, przeważnie zaś, po prostu, zetknęły się z innym krajem, potem zaś zapragnęły swoje wrażenia przerzucić na papier,
c. napisane przez japonistów. Kompletnie inny rodzaj literatury, często fachowej, chociaż niekiedy łączącej olbrzymi zasób wiedzy z przyjemnym stylem.
d. napisane przez fachowców, lecz nie japonistów. Reprezentują sobą świeże spojrzenie na jakiś problem w Japonii. Tego typu fachowcy są po trosze obcymi, turystami zafascynowanymi Krajem Kwitnącej Wiśni, ale, spędzają tam znacznie więcej czasu niż normalny gość. Ich książki często opisują dość szeroko Japonię, jednak szczególnie uwzględniając obszar specjalizacji konkretnego autora. Na tym polu ich obserwacje są bardzo często wnikliwe, zwłaszcza, ze mogą porównać je z danymi z innych krajów. Natomiast pozostała część opisu zazwyczaj zawiera dosyć luźne uwagi i spostrzeżenia.
Oczywiście, tego typu podział jest tworem dosyć sztucznym, ale mi umożliwia pierwsze spojrzenie na książkę: którym informacjom mogę zaufać, które natomiast raczej przedstawiają bardziej subiektywny niż obiektywny punkt widzenia.
Pozycja Japoński wachlarz, według tych kwantyfikatorów, opisuje się jako dzieło stosunkowo nowe, wydane w roku 2004 (niestety, nie wiem, kiedy autorka mieszkała w Japonii, jednak sądząc z pośrednich informacji, były to także niedawne lata) oraz pisane przez fachowca, niejaponistę. Autorka zresztą już na wstępie określa się jako specjalista od antropologii kultury i gender studies. Przyznam, że od razu wzbudziło to moje zainteresowanie, ponieważ problem przemian społecznych, w tym również relacji płci, jest czymś, co szczególnie mnie pasjonuje. Do tej pory informacje na ten temat uzyskiwałem w dwóch źródeł:
- książek, w których były te sprawy ujmowane wśród wielu innych,
- artykułów w japońskiej prasie, która jest szeroko dostępna także w wersji angielskiej.
Przyznam, że z tych dwóch źródeł bardziej sobie cenię prasę, gdyż właśnie po artykułach, często przytaczających dane badawcze, widać ową wspomnianą wcześniej dynamikę przemian społecznych. Teraz jednak miałem przed sobą dzieło fachowca, liczyłem więc, że owa lektura jakoś ujmie, uporządkuje i ubogaci moją wiedzę. Przyznam, że nie zawiodłem się. Dzieło Joanny Bator doskonale wpisuje się w ów nurt opisany w punkcie d. Autorka, która spędziła w Japonii aż dwa lata, opisuje swoją podróż i pobyt, uwagę poświęcając zwłaszcza relacjom płci, szczególnie zaś roli kobiet. Ich opis, analiza, obserwacje zajmują sporą część książki, łącząc w sobie wnikliwe spojrzenie osoby, która specjalizuje się w tej tematyce, z lekkim piórem. Nawet spodobał mi się ów sposób pisania, trochę informacyjny, trochę gawędziarski, nie unikający bynajmniej wtrętów osobistych, czy też prywatnych opinii na kontrowersyjne tematy. Wszystko to sprawia, że ciężkostrawna w innych wypadkach papka informacyjna daje się nie tylko spokojnie przeżuć, ale spożyć ze smakiem.
Należy przy tym podkreślić umiejętności obserwacyjne autorki. Joanna Bator wspomina, że zdarzało jej się iść za kimś dlatego, że dana osoba wydała jej się interesująca, warta zawieszenia na niej oka, bliższego przyjrzenia się. Umiejętność wychwytywania rzeczy ciekawych widać zresztą w całej książce, która wprawdzie koncentruje się na tematyce roli płci, ale opisuje też szereg innych aspektów życia w Japonii. Może nawet zresztą słowo aspekty niezupełnie oddaje tutaj prawdę o tej książce. Ot, po prostu Joanna Bator pokazuje nam Japonię, taką jaką widziała i doświadczyła. Czasem chwali się nieco swoimi osiągnięciami, np. zjedzeniem potencjalnie zabójczej ryby fugu, która specjalnie przygotowana traci swoje trujące własności, wspomina błędy, śmiesznostki, chwile wzruszeń.
Szczególną zaletą książki jest to, że Joanna Bator opisuje nie tylko zjawiska prezentowane stosunkowo często na łamach książkowych i prasowych, jak kobiet rola w domu, emancypacja, pokolenie singli, subkultury etc. Można znaleźć w Japońskim wachlarzu także teksty na tematy niezwykle interesujące i słabo znane w Polsce, nawet wśród miłośników Japonii. Chociażby warto zatrzymać się nad opisem kobiecego teatru Takarazuka, czy też Wodnymi Dziećmi, albo słynnymi love hotelami. Uwagę zwracają fragmenty książki, w których autorka opisuje swoją pracę hostessy. Przy czym, dla niej był to nie tyle sposób na zarabianie, lecz skok w nowy świat stanowiący pole dla analizy badawczej. Albo opis ubogich stosunków damsko - męskich na podłożu czysto koleżeńskim. Zbyt wyraźna bowiem sympatia do osoby płci przeciwnej w tym, podzielonym na dwa podzielonę wg płci światy, kraju, jest niemile widziana. Oczywiście, bariery dzielące męskie oraz żeńskie przestrzenie kruszeją, co zresztą autorka także dostrzega, aczkolwiek nie jestem pewny, czy poświęca im wystarczająco wiele uwagi. Jednakże, przecież to nie opracowanie naukowe, lecz pozycja prezentująca osobiste spojrzenie na sprawy, które akurat wpadły Joannie Bator w oczy.
Wreszcie kwestie edycyjne. Muszę przyznać, że na tle innych wydawnictw omawiana książka wyróżnia się bardzo pozytywnie. Twarda okładka, szycie, solidność wykonania, kolorowe zdjęcia, wszystko to zdecydowanie wyróżnia Japoński wachlarz. Raczej nie ma możliwości, by się rozpadł, jak to zdarza się z innymi książkami.
Przed sięgnięciem po tą książkę nieco powstrzymywała mnie opinia na temat Joanny Bator oraz recenzje, które spotkałem w internecie. Autorka jest przedstawiana jako feministka, a słowo to od dawna przestało mi się kojarzyć z, całkowicie słuszną, ideą równości płci, lecz, po wysłuchaniu, tudzież odczytaniu iluś tam wywiadów, bądź wypowiedzi feministek, przede wszystkim z krzykliwością oraz antymęskim seksizmem. Obawiałem się więc, biorąc pod uwagę niższą pozycję społeczną kobiety w Japonii, że będę miał do czynienia z osobą, która skoncentruje się głównie na wytykaniu zjawisk, które nie pasują do jej światopoglądu. Niezwykle, ale to niezwykle miło się rozczarowałem. Chociaż nie wszystkie poglądy Joanny Bator podzielam, to przecież w książce nie ma ani tonu użalającego się nad kobietami, ani uwag antymęskich. Jest za to barwna opowieść, którą może zainteresować każdego miłośnika Japonii bez względu na płeć. Dlatego więc warto sięgnąć po Japoński wachlarz. Dobry styl, wiele informacji, prezentacje spraw interesujących, lecz rzadko gdzie indziej przedstawianych, to podstawowe zalety tej książki. Jest to pozycja w znacznej części o kobietach, lecz nie tylko dla kobiet. Uważam, że każdy, kto lubi Japonię, znajdzie tam sporo rzeczy, które go zainteresują. Polecić warto Japoński wachlarz także tym, którzy, nawet jeżeli się nie interesują Japonią, lubią egzotykę, nowości, podróże.
Joanna Bator
Wydawnictwo Książkowe Twój Styl 2004
Polecane produkty w sklepie:
Autor: Kelly
Data dodania: 2006-07-25, data ostatniej modyfikacji: 2010-10-01
















