Bokken - upiększanie i konserwacja
Zapewne wielu internautów odwiedzających naszą stronę trenuje aikido, kenjutsu, kendo i inne sztuki walki, w których korzysta się z drewnainego odpowiednika japońskiej katany. Tekst ten jest skierowany do nich, aby ułatwić im obcowanie z tak trudną materią jaką jest bokken. Są to podstawowe porady dotyczące np. konserwacji i przedłużania życia naszego bokkena.
Robimy tsuba
Potrzebne są: kawałek drewna, wiertarka, jakakolwiek piłka do drewna papier ścierny i pilnik do drewna. Jeśli boken nie ma tsuby należy taką wykonać, bo co to za katana bez tsuby?- to raz. A dwa: podczas bardziej energicznego wykonywania ćwiczeń z partnerem nie raz już tsuba uratowała mi paluchy. Jak zrobić sobie tsuba? To w sumie proste. Oczywiście pomocne beda takze narzedzia typu linijki, ołówki, cyrkle i imadło. Skąd wziaść drewno i jakie? Drewno musi być wysezonowane; to oznacza, że żadne świeżo ścięte nie wchodzi nawet w grę! Najlepiej chyba pójść do jakiegoś zakładu renowacji mebli bądź innego stolarza i poproscić o odkupienie odpadu o wymiarach około 12cmx12cm na 2-3 grubości. Drewno musi być suche, nie mieć sęków i być twarde. Gatunek najlepiej dąb, buk, grab. Nie powinno to dużo kosztować 5-10zl bądź jak pan będzie miły darmo. Można też w jakimś sklepie zapytać czy nie mają kawałka niepotrzebnej klepki z takiego drewna i odpowiedniej szerokości itp... Sama robota jest banalna. Bierzemy ów kawałek do domu, rysujemy na nim cyrklem okrąg żądanej średnicy (około 10cm) ścinamy piłką jak największe fragmenty, które są zbędne i pilnikiem wyprowadzamy kształt idealnego okręgu. potem za pomocą linijki i ekierki oraz suwmiarki bądź czegokolwiek mierzymy średnicę i kształt bokkena w miejscu gdzie ma się znaleźć tsuba; nanosimy ten kształt jak najdokładniej na drewniany okrąg. Za pomocą wiertarki wycinamy dziury i pilnikiem wyrównujemy do żądanego kształtu. Potem już tylko wygładzenie papierem ściernym i tsuba gotowa. Jeśli nie pasuje idealnie na boken zawsze można w miejscach gdzie się zaklinowuje lekko pilnikiem podciąć i po sprawie. Tsuby drewniane maja kilka zalet ale i wad. Zalety to takie, iż są twarde i chronią dobrze. Wady: potrafią pękać; sam załatwiłem z 2 już. Co do tsuba to u nas niekoniecznie wykonuje się je z drewna. Drewno można zastąpić, pewnym rodzajem gumy o podobnej grubości. Z tego co widziałem sprawuje się to całkiem nieźle, a przy tym jest chyba niezniszczalne.
Nasycenie bokkena woskiem
Potrzebne są: puszka (lub jakieś inne naczynie), kawałek wosku, pędzelek, szmatka, no i może kuchenka (najlepiej gazowa).
Wosk roztapiamy w puszce, po czym za pomocą pędzelka, nanosimy go w miarę równomiernie na powierzchnię bokkena, czekamy aż wyschnie. Idziemy w okolice kuchenki elektrycznej bądź innego źródła dość wysokiej temperatury. Teraz do jednej ręki bierzemy szmatkę, do drugiej bokken. To ostatnie zbliżamy nad palnik, tak żeby wosk zaczął się roztapiać, chronimy wszystko co jest wokoło przed upaćkaniem w wosku, za pomocą szmatki. Można podczas tego zabiegu zaobserwować specyficzne zjawisko "picia" przez bokken wosku (szmatką w razie potrzeby (jeśli bokken już wosku nie chce "pić" ścieramy wosk z bokkena)... Całość nie jest zbyt skomplikowana, ja dałem sobie z tym radę (obeszło się bez większych ofiar...). Co nam to da? Hmm... teoretycznie taki nasączony woskiem bokken jest odporniejszy na działanie wilgoci, nie powinien tak bardzo wchłaniać potu, a przede wszystkim wytrzymywać więcej czasu niż inne, nie "hartowane" w ten sposób, ale z tym jest różnie. Mój jak na razie się trzyma, a ma już jakieś ~9 miesięcy... (na razie drobne ślady zużycia - pewnie za niedługo pęknie ).
Rękojeść
Inna innowacja jaką sobie wprowadziłem jest rękojeść. Z początku zastanawiałem się nad zajrzeniem prawdziwego oplotu na rękojeść bokkenu, ale stwierdziłem że to już przesada i jedynie naniosłem materiał. Wybrałem z mamusich ścinków materiału kawałek naturalnego jedwabiu najlepiej pasujący wzorem do japońskich, okleiłem rękojeść taśmą dwustronną, na taśmę nałożyłem jak najrówniej przycięty wcześniej kawałek materiału i na zakończeniach, by się nie odklejał owinąłem plastrem materiałowym, który po pierwsze przytrzymuje brzegi przed odklejaniem się, po drugie wygląda jak fuchi i kashira. Banalny zabieg a sporo zmienił. Po pierwsze nie ślizga mi się boken w rękach nawet jak długo ćwiczę, mam spocone dłonie i już luźno trzymam. Nie robią się odciski (choc mi nigdy się nie robiły). Materiał wchalnia pot. No i fajnie wygląda i nie myli się z innymi bokenami w klubie.
Konserwacja i przechowywanie
Inną ważną rzeczą jest konserwacja bokkena. To jest ważne i potrzebne. Otóż nie wolno kłaść bokkena przy kaloryferach, parapetach, piecach klimatyzatorach i wszelakich urządzeniach wytwarzających temperatury bądź wilgoć. Nie należy stawiać bokena opartego o ścianę gdyż może się wykrzywić. Nie należy przygniatać go i trzeba raz na jakiś czas przetrzeć go szmatką z oliwką, nie taka do maszyn raczej na przykład może być spożywcza oliwa z oliwek czy pestek winogron czy orzechów, czy oliwka dla dzieci.
Innymi patentami, które przyuważyłem to ratowanie podłamanego bokkena, za pomocą: - Opaski termokurczliwej (to wyglądało całkiem nieźle i dość dobrze się sprawowało...) - Taśmy izolacyjnej (not tested by me) - Taśmy klejącej, przeźroczystej
Bokkeny rodem z Tajlandii i Taiwanu sa calkiem niezle, sa niemalze doskonalymi imitacjami bokkenow robionych w Japonii, z ta roznica ze sa klejone z kilku listewek a nie giete. Generalnie cwiczy sie nimi bardzo dobrze, maja dobra wage, tylko nieznacznie rozniaca sie od prawdziwej katany. Po za tym wywazenie jest tez przyzwoite - w zaleznosci od konkretnej sztuki wacha sie od "doskonalego" do "dobrego" - w tych "dobrych" srodek ciezkosci znajduje sie moim zdaniem troche zbyt blisko srodka ostrza... no ale nie mozna miec wszystkiego.
Minusy bokkena made in Tailand:
po primo: lakier - blyszczacy lakier utrudnia trzymanie miecza podczas dlugiego cwiczenia - wchlanialnosc potu rowna zero.
Proponuje prosty i tani sposob poprawy przyczepnosci na lini bokken - dlon: tasma klejaca papierowa, zwana popularnie gesia skorka okrecona dookola rekojesci doskonale sie do tego nadaje - Uwaga- podczas czestych intensywnych cwiczen oplot z tasmy szybko sie niszczy i wymaga wymiany (przy codziennym treningu ok 30min dziennie wytrzymuje nie dluzej niz 2 miesiace)
po drugie primo: tsuba - dolanczane do bokkenow tsuby sa kiepskie. Niedosc ze zrobione z lichego plastiku to jescze praktycznie nigdy nie pasuja do miecza. Po za tym lamią sie bardzo latwo. Dobrym pomyslem jest natomiast zalozenie samego gumowego kolnierza utrzymujacego tsube - jest doskonale widocznym ogranicznikiem rekojesci przez co pomaga w nauce poprawnego trzymania miecza
i po trzecie primo: Taki bokken moze sie rozkleic w czasie treningu (wiem bo sam to pzezylem). Proponuje unikac uderzenia innym bokkenem w kensei - tam jest najwrazliwszy
Jesli juz chcecie zaopatrzyc sie w taki bokken to nie polecam kupowania "kota w worku" w polskich sklepach internetowych - latwo nadziac sie na felerna sztuke
I pamiętajcie i cięższy tym lepszy :)
Tę i inne tego typu wypowiedzi możecie znaleźć na forum REI: www.reidojo.com
Autor: GrafRamolo, Gourry, Shirokaze
Data dodania: 2006-03-11, data ostatniej modyfikacji: 2010-02-27
















