Harfa birmańska - recenzja filmu
Na wstępie chciałbym powitać osobę, która dołączyła do redakcji naszej strony a mianowicie Marka Bochniarza i jednocześnie zaprosić do recenzji filmu "Harfa birmańska".
Przez Birmę podróżuje nieliczny oddział kapitana Inōye. Życie mężczyzn jest pełne sprzeczności. Z jednej strony troskliwie „opiekują się” wozem z amunicją i z pieczołowitością dbają o swą broń, z drugiej - starają się przeżyć, unikając brytyjskich patroli. Maszerując, śpiewają przy akompaniamencie Mizushimy – wirtuoza gry na tytułowej, birmańskiej harfie. Ten ostatni – w przebraniu tubylca, Birmańczyka – podąża przodem, wiodąc swych towarzyszy (wydaje się, że raczej piosenki, niż broni) ku końcu wojny. Bo wszystkie bitwy zostały już przegrane, a Cesarstwo niedługo się podda…
















